Nowy sezon to nowe wyzwania i nowe role do wypełnienia. Po odejściu Wiktora Przyjemskiego to Bartosz Bańbor stanie na czele formacji juniorskiej Motoru Lublin, przejmując pałeczkę lidera. W rozmowie z portalem PoBandzie opowiada, czy czuje się gotowy na tę odpowiedzialność, jak układa się jego współpraca z Bartkiem Jaworskim oraz jak aklimatyzują się w drużynie nowi koledzy.
Bańbor zdradza swoje cele – zarówno indywidualne, jak i drużynowe. Opowiada też o tym, jak czuje się w Lublinie, dlaczego zdecydował się przedłużyć kontrakt mimo ofert z innych klubów i o swoim sentymencie do Rzeszowa. O innej pasji, która stanowi ważną część jego życia od dzieciństwa. To szczera rozmowa z młodym talentem, który myśli też o… powrocie do „Żurawi”.
Po zakończeniu sezonu żużlowego przychodzi, jak zwykle, czas przygotowań do kolejnego. Czy już je rozpocząłeś? Jeśli tak, to jak dokładnie wyglądają Twoje treningi i przygotowania?
Już od początku listopada wróciłem do treningów. W moim planie jest judo pomieszane z MMA, bieganie czy motocross – więc przygotowania są bardzo zróżnicowane. Staram się trenować jak najwięcej, by wejść w nowy sezon w jak najlepszej dyspozycji i mieć formę od samego początku. Judo zacząłem trenować w wieku 6 lat. Kiedy pojawił się żużel, naturalnie stał się dla mnie priorytetem, ale na zimę wracam do judo, bo wiem, jak bardzo pomaga mi pod kątem przygotowania fizycznego. To sport krótki, intensywny, wymagający refleksu i dynamiki – podobnie jak żużel. Daje mi więcej niż długotrwałe jednostki, typu bieganie. Dzięki temu czuję się sprawniejszy, bardziej gibki i lepiej przygotowany do jazdy.
Żużel. Stal go kusiła, on wybrał Włókniarz. Padł konkretny powód! – PoBandzie – Portal Sportowy
Z pewnością już myślisz o kolejnym sezonie żużlowym, skoro się już przygotowujesz się do niego. Jakie stawiasz sobie cele indywidualne na powoli nadchodzący sezon? Co chciałbyś osiągnąć?
Patrzę na nowy sezon przede wszystkim w kontekście dalszego rozwoju i robienia kolejnych kroków do przodu – zarówno w lidze, jak i w zawodach indywidualnych. Nie chcę narzucać sobie sztywnych celów, bo każdy, kto jest w sporcie, wie, jak bywa nieprzewidywalny. Moim głównym założeniem jest ciągły progres, nauka i praca nad tym, by z każdym miesiącem stawać się coraz lepszym zawodnikiem.
Nowy sezon to nowe wyzwania. Wiktor Przyjemski zmienił barwy klubowe, a wychowanek Abramczyk Polonii Bydgoszcz był bez wątpienia liderem formacji juniorskiej w zespole „Koziołków”. W nadchodzących rozgrywkach PGE Ekstraligi to ty będziesz musiał przejąć tę rolę. Czujesz się na to gotowy?
W nadchodzącym sezonie będę wchodził w rolę lidera formacji juniorskiej. Trochę przetarcia i odpowiedzialności miałem już pod koniec poprzednich rozgrywek, kiedy – pod nieobecność kontuzjowanego Wiktora Przyjemskiego – musiałem wziąć na siebie dodatkową rolę. Wierzę, że jestem gotowy, by pojechać na poziomie, który pozwoli mi być tym liderem i dobrze wywiązywać się z powierzonych zadań. Właśnie dlatego tak ciężko trenuję – chcę zdobywać jak najlepsze punkty dla Motoru Lublin.

Wspomniałeś o kontuzji Wiktora Przyjemskiego. W tamtym okresie przez krótki czas tworzyłeś parę z Bartkiem Jaworskim, co było dla was pewnym przetarciem. Po dwóch latach jazdy u boku Wiktora to właśnie Bartek ma zostać twoim stałym partnerem. Uważasz, że jesteście w stanie stworzyć dobry duet? Jak ogólnie układa się wasza relacje poza torem?
Z Bartkiem bardzo dobrze jeździło mi się w poprzednim sezonie. Świetnie się dogadujemy, znamy się już od dłuższego czasu i naprawdę lubimy się. Uważam, że ta współpraca będzie korzystna dla nas obu. Dla Bartka to też duże wyzwanie, ale ma już za sobą pierwsze doświadczenia z Ekstraligą i jestem przekonany, że świetnie sobie poradzi. Oczywiście – jeśli będzie potrzebował pomocy – zawsze może na mnie liczyć.
Skoro jesteśmy przy temacie kolegów z drużyny, zostańmy przy nim. Od ogłoszenia przez Motor dwóch hitowych transferów – Kacpra Woryny i Martina Vaculika – minęło już trochę czasu. Miałeś okazję ich poznać? Jak zostali przyjęci w zespole?
Nie mieliśmy jeszcze wielu wspólnych spotkań drużynowych, ale zdążyłem już poznać Kacpra i Martina. To bardzo pozytywni, otwarci i zabawni ludzie, którzy potrafią zbudować świetną, rozluźniającą atmosferę. A wiadomo nie od dziś, że dobra atmosfera w zespole to często klucz do sukcesu.
Te transfery wniosły do drużyny sporo świeżości, której być może wcześniej brakowało. Mając w składzie takie nazwiska, o co będziecie walczyć w sezonie 2026? Uważasz, że zespół jest silniejszy?
W kolejnym sezonie oczywiście będziemy chcieli odzyskać mistrzostwo. Zrobimy wszystko, by zaprezentować się jak najlepiej. Mamy nowe nazwiska w składzie, które realnie wzmacniają naszą drużynę. Jak to wszystko ułoży się w praktyce – zobaczymy na torze. Na pewno będziemy walczyć dzielnie do samego końca.

Aby móc walczyć z Motorem o mistrzostwo, musiałeś podpisać nowy kontrakt, ponieważ poprzedni wygasał. Co przesądziło o tym, że zdecydowałeś się zostać w Lublinie? Czy rozważałeś inne oferty?
W tym roku kończył mi się kontrakt i miałem kilka ofert z innych klubów, które musiałem rozważyć. Ostatecznie wybrałem Motor, bo tu mam wszystko, czego potrzebuję do dalszego rozwoju. Czuję się tu dobrze, klub daje mi idealne warunki do pracy i rozwoju. Oczywiście były też wstępne propozycję z innych klubów, ale nie czułem potrzeby zmiany środowiska.
Żużel. Janowski pominięty przez Chomskiego. Mówi, że to błąd! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Dlaczego PSŻ ma licencję nadzorowaną? Prezes zabiera głos! – PoBandzie – Portal Sportowy
Można powiedzieć, że Lublin stał się twoim drugim domem, choć pierwszym był i nadal jest Rzeszów, gdzie dalej mieszkasz. Chciałbyś kiedyś wrócić do „Żurawi”?
Myślę by kiedyś powrócić do Rzeszowa. To klub z mojego miasta. Od najmłodszych lat chodziłem na stadion oglądać żużel, spędziłem tam rok jako zawodnik i tam też się uczyłem. Z sentymentu, gdy mam wolne, nadal staram się bywać na meczach. Ale na ten moment jestem zawodnikiem Motoru Lublin, tutaj czuję się jak w domu i tutaj chcę się dalej rozwijać.
Rozmawiał: MICHAŁ BRAEUER
ZOBACZ TAKŻE:








Żużel. Niefortunny powrót na tor. Australijczyk ponownie kontuzjowany
Żużel. Obawiał się o swoją przyszłość w Polsce. Nowej drużynie ma dać finał
Żużel. Kibice mogą być spokojni. Nie ma zamiaru zmieniać klubu
Żużel. Kościecha mówi wprost! Śni mu się medal
Żużel. Ratował Unię Tarnów wiele razy. Stawia warunek! „Serce się kraje”
Żużel. Mrozek popełnił duży błąd? „Miał jakiś powód”