Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Zwycięstwo osłabionej Fogo Unii Leszno nad KS Apatorem Toruń okazało się niemałą niespodzianką dla całej żużlowej społeczności. Ekipa Byków pokazała w tym spotkaniu, jak ważna w sporcie jest determinacja i zaangażowanie. Wielkiej radości z wyniku leszczynian nie ukrywał po meczu były prezes klubu Rufin Sokołowski, który w rozmowie z nami zdradził, jakie czynniki zadecydowały o zwycięstwie Unii oraz czy według niego Leszno ma szansę na utrzymanie. 

 

Przypomnijmy, że do meczu z Apatorem leszczynianie podeszli osłabieni brakiem Janusza Kołodzieja, Andrzeja Lebiediewa i Damiana Ratajczaka. Wydawało się, więc, że bez trzech podstawowych zawodników nie będą mieli najmniejszych szans, aby walczyć z przeciwnikiem jak równy z równym. Sytuacja okazała się zgoła odmienna. Leszczynianie od samego początku spotkania świetnie spisywali się na torze i to Anioły wydawały się chwilami bezradne. Ostatecznie Unia dopisała sobie do tabeli dwa punkty, a Apatorowi przypadł jedynie bonus. Jak doszło do tego sensacyjnego zwycięstwa Byków? Były prezes klubu Rufin Sokołowski widzi kilka kluczowych czynników.

Żużel. Kompromitacja Apatora! Unia wychodzi ze strefy spadkowej! (RELACJA)

– Parę tygodni temu pozwoliłem sobie udzielić Unii kilku rad. Bardzo się cieszę, że to, co powiedziałem, zostało zrobione. Ponadto, co mi nie przyszło do głowy, znaleziono Cooka, co jest genialnym rozwiązaniem. Nigdy nie można się poddawać, a w sytuacji krytycznej należy myśleć bardzo zimno. Dobrze się złożyło, że Unia miała kilka meczów, które nie miały realnego znaczenia, ale mogły pomóc przygotować zespół do meczu z Toruniem. To wielka zasługa klubu, że potrafił wykrzesać z zawodników więcej niż by się wydawało, że mogą. Ten mecz był taką nutą czystego sportu, że nie ma w sporcie sytuacji przegranych. Podejrzewam, że gdyby reprezentacja Polski w piłce nożnej miała tyle woli walki, co Unia Leszno w dzisiejszym meczu, to nie mielibyśmy pożegnania z Mistrzostwami Europy – podsumował były sternik Byków.

– Unia była wielokrotnie w tak trudnej sytuacji i znajdowała receptę. Historia zobowiązuje. Historia niesie ze sobą wieloletnie doświadczenia wielu pokoleń środowiska żużlowego w Lesznie i to dzisiaj zaowocowało. Nikt nie wpadł w panikę. Nie zaczęto się w klubie kłócić i skakać sobie do oczu. Przyjęto pewien plan pracy i go wykonano – dodał.

Żużel. Kolejny ośrodek upadnie? Frekwencja sporym problemem

Sytuacja Unii, pomimo zwycięstwa z Apatorem, nadal jest trudna. Rufin Sokołowski wskazuje, że o utrzymaniu leszczynian może zadecydować nawet punkt bonusowy, uzyskany w którymś z meczów. Były prezes wierzy jednak, że leszczynianie pozostaną w PGE Ekstralidze. Może im w tym pomóc także korzystne ułożenie terminarza. Ponadto, jak wskazuje nasz rozmówca, jest kilka dodatkowych czynników, które leszczynianie posiadają w związku ze swoim wieloletnim ligowym doświadczeniem.

– Unia może się utrzymać. Dzisiejszy mecz to pokazał. Dokładnie z takim samym spotkaniem mieliśmy do czynienia rok temu, kiedy do Leszna przyjechała niepokonana Sparta Wrocław. Wtedy też wszyscy położyli krzyżyk na Unii Leszno. Tymczasem niezwyciężona drużyna została wtedy rozbita. Atut i siła starych klubów polega też na tym, że mają doświadczonych ludzi w każdej dziedzinie. Są to także np. doświadczone osoby na wirażach, doświadczone osoby, które zajmują się ustawianiem maszyny startowej. To wszystko jest ważne i owocuje. Końcowy sukces należy do każdego – zakończył Rufin Sokołowski.