Osiągi wciąż najważniejsze. Tunerzy rządzą i dyktują warunki (ceny). Asfaltowe, równe tory, dętkowe oraz bezdętkowe opony, dwa zestawy motocykli podnoszące próg minimalnych wydatków (inne na ligę i inne na SGP oraz starty pozaligowe), zmiana techniki. Noga z haka i w poprzek, lewa za bagażnikiem, zadek na pałąku. Długi skok w odstawkę. Koszty kosmiczne i szalejące jak grypa w Naprawie. I co dalej? Odwodnienia liniowe, plandeki. Cuda na kiju. A tu w prognozie mżaweczka i… mecz odwołany. A ja tak nieśmiało zapytam – to na mokrym, nie daj Panie delikatnie przyczepnym, już się nie da? Pisałem swego czasu, że w tym względzie daleko nam do Skandynawów. U nich sprzętu drogowo-budowlanego do wyboru od koloru. Spadnie ulewa, ściągają wierzchnią warstwę glapska. Dalej rototiler. Lekko bronują. Równają. Ubijają. I za godzinę można śmigać po twardym, delikatnie odmoczonym, ale gładkim jak stół torze. A u nas? Dwa potężne ciągniki, a za każdym 20 kilo dwumetrowego ceownika. Tyle. Made in Sweden? Oj przydałoby się.
Żużel. Majstersztyk Apatora? Tak pomogą Bloedornowi! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Ależ plan Wilków! Do Krosna zjadą gwiazdy – PoBandzie – Portal Sportowy
Co jeszcze „miało być”, czy raczej wciąż „ma być”? Fundusz dla byłych gladiatorów, w połączeniu z kartą weterana sportu żużlowego, choćby uprawniającą do bezpłatnego wstępu na każde zawody w Polsce. Podobno „się tworzy”. Nieustająco i „od zawsze”. Tylko niewiele o tym w mediach, jeśli w ogóle coś jest na rzeczy. Łacniej wypuścić filmik z byłymi gwiazdami reklamujący dobrodziejstwa szerokim strumieniem płynące rzekomo z fundacji PZM. Tylko czy prawda, ściśle codzienność jest aż tak różowa jak w spocie? Śmiem powątpiewać. Odpis emerytalny od współczesnych gladiatorów? Takoż nie za głośno. Wciąż tylko akcje i hojne portfele kibiców. Zrzutki, zbiórki itp. itd. Telefon z psychologiem sportu niby jest, a też jak by go nie było. Znaczy nie ma poszkodowanych i potrzebujących? Takoż polemizowałbym.
Komisarze za to są, mają się bardzo dobrze i nadal są mądrzejsi od najlepszych, najstarszych i najbardziej doświadczonych toromistrzów. Kilka kropel z nieba i niewielki deszczyk „torpeduje” wysiłki. Czyli kto rządzi? Toromistrz – nie. Komisarz – nie. Pogodynka rządzi. Jedna była nawet dyrektorką ekstraligowego klubu, ale i to się nie sprawdziło. Nie pomogła.
Co nas czeka? Żużel w hali? Skoro pogodynka ma siłę sprawczą, a drobna mżawka niweczy spektakl – czemu nie. Ma być ciepło, słonecznie, gładko, równo, twardo i komfortowo – przecież milionerzy nie będą się taplać w błocie i ryzykować na kopnym kartoflisku. Krajobraz jak po wykopkach, albo nie daj Boże po wyrębie Puszczy Białowieskiej? Kto by tam nadstawiał karku. Rację miał Eryk Jóźwiak mówiąc publicznie, że jego (wtedy gdańscy) zawodnicy wolą wygodne, niezbyt męczące ścieżki. Połajankę uskutecznił w mediach i to dyskwalifikowało treść, jaka by nie była. Brudy pierzemy w domu. Ale trudno nie przyznać racji menago. Za duża kasa żeby ryzykować.
Kolej na niemych rozjemców. Nadal niemych, bo z zamkniętymi ustami, bez prawa głosu. Ostatnio zaś objawiły się do kompletu zawrotne kariery niektórych arbitrów, z pominięciem i na skróty. To też interesujący wątek. Wymienić personalia? Zbytek łaski. Spójrzcie na nazwiska – najlepiej od góry i od najbardziej kontrowersyjnych decyzji pierwszych kolejek. Sami odgadniecie. Arbitrzy zaś nadal bez możliwości obrony dobrego imienia oraz publicznej polemiki. Szef – krytykant wijący się jak piskorz, przyznający przy tym radośnie klapsy i laurki wedle… uznania. Robi to za wszystkich. Naturalnie jest przy tym idealny i nieomylny. Prawdziwa krynica mądrości. Swoim zdaniem. I tyle. Tak zostało i zostanie. A sami rozjemcy? Im widać tak wygodnie. Nie muszą publicznie. Nikt nieciągnie za język po kompromitacji. Niech tak zostanie. Mierny, bierny ale wierny nadal w cenie.
Żużel. Kołodziej zdąży na start sezonu z Unią Leszno? Musi uważać – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Stal zwróci dużą kasę?! Jest raport! Broszko odpalił bombę! – PoBandzie – Portal Sportowy
No i na deser. Kontrakty na kwotę = minimalizacja ryzyka dla ściganta. Wszyscy tak mają, a szlaka… oryginalna. Przydzwonił Iksiński i pauzuje, a zarobki ulatują wraz z vacatem w składzie. Przy okazji klub zbiera bęcki. Tak jak powiedział swego czasu Jurek Mordel. Wystarczy złamany paznokieć i cały misterny plan zespołu na sezon leży w gruzach. To może 10, albo nawet 12 drużyn w E-lipie? Byłoby kiedy i na kim odpracować. A tu ledwie 16 spotkań i… czasem wakacje. A prezio przekonuje, że nie bo za drogo. Pono Gortat liczył koszty w pamięci. Wyszło 30 baniek za dwie ekipy więcej. Kiedy trzeba za to, nie potrafią się marynarki postawić, zawalczyć, ale gdzie można bez ryzyka własnego, rozdzielić kuksańce metodą dekretu – zostawiają sprawy własnemu losowi. Bezpieczeństwo? Ubezpieczenia systemowe? Po co to komu… w Warszawie. No i trzeba by dupsko odessać od stołka. Przy tym ryzyko wtopy. Nie warto. W imię czego niby?
Zatem? Zatem hulaj dusza piekła nie ma. I tak pokutuje odwieczny „system” wynagradzania wyłącznie za zdobyte punkty. Dziwicie się zatem klubowym lekarzom, tym z dzisiejszego wstępu? Ja wcale. Skoro zarabiam 16 razy w roku, bo głównie z ligi, to i nie stać mnie nawet na jedną kolejkę absencji. Nie szokuje więc, że stopniowo „kwoty na przygotowanie” zaczynają stanowić lwią część kontraktów. Życie wymusza zmiany. Ale z głową pod pachą, wciąż mogę mieć papier żem zdolny do jazdy. Kasa Misiu. Kasa ucieka. To ile jeszcze w tym cyrku sportu, a ile biznesu?
Przemysław Sierakowski









Żużel. Nicki Pedersen jak… Cristiano Ronaldo?! Wymowny wpis Speedway Kraków!
Żużel. Wielka rewolucja na stadionie Unii Leszno? Jest plan, będzie… dach?
Żużel. Polonia Piła chce kolejnej sensacji! Lider mówi o ucieraniu nosa! (WYWIAD)
Żużel. Włókniarz wybrał kapitana! Postawili na „młodego”!
Żużel. Wyprzedzili wszystkich! Zorganizują pierwsze zawody w Polsce!
Żużel. Motocykl żużlowy… wolny dla Zmarzlika? Mistrz zaskakuje!