Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

H. Skrzydlewska Orzeł Łódź po trzech kolejkach Metalkas 2. Ekstraligi dosłownie stoi nad przepaścią. Trzy porażki, w tym jedna bardzo bolesna, z #OrzechowaOsada PSŻ Poznań na domowym torze nie napawa optymizmem przed kolejnymi spotkaniami. Trener Maciej Jąder ma twardy orzech do zgryzienia, bo już w nadchodzący weekend do Łodzi przyjeżdża niepokonany Innpro ROW Rybnik.

 

Spotkanie ze Skorpionami rozpoczęło się dla miejscowych bardzo źle, bo już po trzech gonitwach przegrywali różnicą dziewięciu punktów. Łodzianie odrabiali straty, natomiast po incydencie w biegu 7. musieli sobie radzić bez jednego ze swoich zawodników. Daniel Kaczmarek popełnił błąd, przez co obróciło go na szczycie łuku i upadł na tor. Nie był zdolny do kontynuowania jazdy.

– Odskoczyli nam dużo, ale pozbieraliśmy się, załapaliśmy ustawienia i było OK. Wypadł nam jednak Daniel Kaczmarek, który wcześniej wygrał bieg. Nie wiedział do końca gdzie jest i nie był zdolny do dalszej jazdy – powiedział Maciej Jąder cytowany przez TVP3 Łódź. – Wystrzelaliśmy wszystkie naboje. Już byliśmy blisko, widzieliśmy światełko w tunelu, ale ten czternasty bieg niestety nas pogrzebał – dodał.

Żużel. Jest wyraźnie pod formą. Trenuje od samego rana!

Żużel. Zmarnowana szansa Hampela. Kowalski i Woryna z awansem

I w istocie tak było, bo po 11. gonitwie Orzeł prowadził już nawet trzema punktami. Nie udało im się jednak utrzymać tej przewagi, co z pewnością jest powodem do niepokoju przed kolejnymi meczami. Teraz łodzianie podejmą faworyta do awansu, ROW Rybnik, i każdy zdobyty punkt meczowy w tej rywalizacji będzie dla Orła sukcesem.