Główny partner portalu

Oliver Berntzon (z lewej) i Matej Zagar (w środku). fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Do bardzo nerwowych – i kompletnie niepotrzebnych – obrazków doszło po jednym z biegów podczas sobotniej rundy Grand Prix w Toruniu. Matej Zagar i Oliver Berntzon w iście bokserskim stylu pożegnali się z mistrzowskim cyklem, rozgrywając dogrywkę sportów walki w parkingu.

 

Sytuacja była kontynuacją wydarzeń torowych z siedemnastego biegu. Szwed na jednym z łuków bezpardonowo potraktował doświadczonego Słoweńca w walce o jedno „oczko”, Zagar za chwilę odbił trzecią lokatę i choć bezpośrednio za linią mety nie doszło do rękoczynów, to jak poinformował reporter Canal+, Łukasz Benz, panowie urządzili sobie dogrywkę w parkingu. W ruch poszły pięści, do walki włączyli się członkowie obu teamów, którzy musieli być rozdzielani przez stewardów. Szczęśliwie cała walka nie trwała zbyt długo i odbyła się poza obiektywami kamery.

Oliverowi Berntzonowi i Matejowi Zagarowi gorąco życzymy, by w przyszłości tak zażarcie jak opisywał to dziennikarz telewizyjny walczyli na torze, a nie poza nim. Chyba wszyscy na tym skorzystają. A jednocześnie wszystko wskazuje na to, że panowie w taki niechlubny sposób pożegnali się z cyklem Grand Prix, bo szanse na awans do szóstki już dawno stracili, trudno spodziewać się również, by mogli liczyć na stałą dziką kartę od organizatorów.