Żużel. Bjarne Pedersen sprawił ogromną niespodziankę na Olimpijskim, czyli powrót do przeszłości (4)

Podium zawodów o Grand Prix Europy we Wrocławiu w 2004 roku. Fot. Jarosław Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Miniony sezon był ostatnim, w którym oglądaliśmy na torach Bjarne Pedersena. Doświadczony 43-latek oficjalnie zakończył karierę, choć nadal będzie blisko żużla. Kilka dni temu pojawiła się informacja, że będzie pracował w teamie Martina Vaculika. Przypomnijmy więc największy indywidualny sukces Duńczyka, którym było zaskakujące zwycięstwo podczas Grand Prix we Wrocławiu w 2004 roku.

 

Wówczas zawody cyklu Grand Prix były rozgrywane systemem knock-out, czyli popularnego eliminatora. Wśród faworytów wrocławskiej rundy o Grand Prix Europy próżno było szukać Bjarne Pedersena, który zaskoczył wszystkich świetną dyspozycją i wygrał swój pierwszy turniej GP. Jak się okazało był to jego jedyny triumf w IMŚ. Poza tym stawał również siedem razy na podium poszczególnych turniejów IMŚ.

– Na pewno starty w Grand Prix to było doskonałe doświadczenie, które procentowało w ligach. No i jazda z najlepszymi. Ciężko tam być i się utrzymać. Wiem jedno – za darmo się tam nie dostaje. Na pewno Grand Prix uczyniło mnie mocniejszym psychicznie zawodnikiem. Jestem dumny z tego, co zrobiłem w Grand Prix. Spędziłem tam osiem lat i tylko dwukrotnie dostałem dziką kartę. Dawałem radę walczyć z naprawdę mocnymi i lepszymi zawodnikami – mówił Bjarne Pedersen w jednym z wywiadów na łamach Speedway Star.

Triumfujący Bjarne Pedersen. Fot. Jarosław Pabijan

Z wyników wrocławskiej rundy Grand Prix w 2004 roku zadowolona mogła być również 25-tysięczna publiczność zgromadzona na trybunach Stadionu Olimpijskiego, bowiem drugie miejsce w finale zajął młody Jarosław Hampel. Na najniższym stopniu podium stanął legendarny Tony Rickardsson, który na dystansie decydującego biegu wyprzedził Piotra Protasiewicza. Ponadto na torze oglądaliśmy jeszcze trzech Polaków – Grzegorza Walaska, Tomasza Golloba oraz Wiesława Jagusia. Polecamy zobaczyć zdjęcia z tych zawodów autorstwa Jarosława Pabijana.

Rozgrzewający się Jarosław Hampel oraz Marek Cieślak, który był wówczas jego klubowym trenerem w Sparcie Wrocław.
Tomasz Gaszyński i Władysław Gollob.
Na prowadzeniu Tomasz Gollob przed Jarosławem Hampelem.
Piotr Protasiewicz.
Na czele Wiesław Jaguś, który startował w tych zawodach z „dziką kartą”.
Tony Rickardsson (kask niebieski) i Grzegorz Walasek.
Bjarne Pedersen na czele finałowego wyścigu.
Dekoracja najlepszej trójki zawodów.