Gdańsk, eliminacje IMP, memoriał Henryka Żyto
Jakub Miśkowiak po zakończeniu startów gronie U24 wrócił do Włókniarza Częstochowa. Nie ma co ukrywać, że jest to zespół skazany na pożarcie, jednak ekspert uważa, że Polak może odnaleźć się w ekipie z województwa śląskiego.

Nie ma co ukrywać, że Włókniarz Częstochowa jest „na papierze” najsłabszą drużyną PGE Ekstraligi. W zespole brakuje wyraźnego lidera, który byłby gwarancją punktów. Wszyscy zawodnicy w kadrze Lwów mieli w ostatnich latach swoje problemy.

Żużel. Nie przejmuje się słowami ekspertów. Rozmawiał z innym ekstraligowcem (WYWIAD)

Żużel. Nie chcą dopuścić do spadku z PGE Ekstraligi! Taki plan na utrzymanie ma Włókniarz

W minionej dekadzie nie brakowało ekip, które skazywane były na spadek i zazwyczaj taki scenariusz się sprawdzał. Niektórzy zawodnicy tych drużyn wykorzystywali jednak okazję, by pokazać się na tle drużyny z bardzo dobrej strony, stawiając duży krok do przodu. W zeszłorocznych rozgrywkach w barwach Innpro ROW-u Rybnik fantastyczny sezon zanotował Maksym Drabik, który we wcześniejszych latach nie imponował formą. Z trochę starszych przypadków można wskazać Roberta Lamberta, który również wyróżniał się w drużynie Rekinów, a kilka lat później wkroczył do czołówki światowej.

Żużel. Stal Gorzów skazana na 7. miejsce? Wskazał rywala w barażu!

Wybije się na tle kolegów?

Czy we Włókniarzu któryś z zawodników wykorzysta okoliczności i wypromuje bardziej swoje nazwisko? – Liczę przede wszystkim na to, że Jakub Miśkowiak wejdzie na dobre tory i wybije się na tle kolegów. Z całym szacunkiem dla niego, ale ciężko sobie wyobrazić, że awansuje do Grand Prix i powalczy o medale mistrzostw świata. Daj mu Panie Boże, żeby tak się stało, natomiast na razie to będzie chyba najważniejszy moment w jego karierze. Skończył się parasol ochronny, więc jego celem zapewne będzie osiągnięcie statusu solidnego ekstraligowego seniora – mówi Jacek Frątczak w rozmowie z PoBandzie.

Żużel. Pedersen mówi o ofercie z Krakowa! Podpis albo… koniec kariery?

Brak presji mu pomoże?

Warto przypomnieć, że to właśnie reprezentując barwy klubu z Częstochowy, Jakub Miśkowiak świętował największe sukcesy. Nasz rozmówca podkreślił, że znajomość toru i brak presji może pozytywnie na niego zadziałać.

– To jest dobre miejsce dla Kuby ze względu na znajomość toru, ale i mimo wszystko mniejszą presję niż do tej pory. Będzie miał szansę udowodnić swoją przydatność dla drużyn ekstraligowych, jeżdżąc regularnie i na luzie – podsumowuje były menadżer klubów z Torunia i Zielonej Góry.