Wszystko jasne! Bartosz Zmarzlik co prawda nie wygrał w Vojens, ale drugie miejsce zapewniło mu piąty w karierze tytuł indywidualnego mistrza świata! Cieszyć się może również Robert Lambert, który wygrał swoje premierowe zawody cyklu Grand Prix. Podium na Vojens Speedway Arena obsadził Maciej Janowski.

 

Już w wyścigu otwarcia mieliśmy sporo emocji. Dobrze ruszył Kubera i wydawało się, że może objąć prowadzenie, ale niespodziewanie z tyłu stawki na prowadzenie przedarł się Kim Nilsson, który pewnie dowiózł „trójkę” do mety. Kubera przez chwilę walczył o dwa punkty z Vaculikiem, ale musiał uznać wyższość Słowaka. W drugiej odsłonie nieźle ze startu wyszedł Woźniak. Lepiej pierwszy łuk rozegrał jednak Max Fricke, a przy krawężniku Polaka wyprzedził jeszcze Rasmus Jensen. Woźniak długo bronił się przed atakami jadącego na czwartym miejscu Lamberta, jednak zwycięzca kwalifikacji dopiął swego na ostatnim łuku.

Trzecia gonitwa to upadek na pierwszym łuku Dana Bewleya. Pociągnęło Lindgrena, który jechał z pierwszego pola, przez co wjechał w Brytyjczyka i ten wykręcił „bączka”, po czym upadł. Szwed decyzją arbitra zawodów został z powtórki wykluczony. W niej świetnie ze startu wyjechał Janowski. Bewley był tuż za nim, lecz na wyjściu z pierwszego łuku coś dziwnego zaczęło dziać się z motocyklem Brytyjczyka i wykorzystał to Jack Holder. Bewley dojechał do mety, ale wręcz w spacerowym tempie. Na zamknięcie serii pewną wygraną zanotował Thomsen. Zmarzlik, który po starcie był trzeci, poradził sobie z Lebiediewem, ale na Duńczyka nie starczyło już prędkości.

Żużel. Kibice zachwyceni Kvechem! Czech liczy na nowy kontrakt

Żużel. Z czego wynikała niemoc Apatora? „Próbowaliśmy różnych ustawień”

Mocno o trzy punkty powalczyli na pierwszym okrążeniu Zmarzlik z Janowskim. Zwycięsko z tej batalii wyszedł ten pierwszy, a „Magic” musiał później bronić się przed dobrze dysponowanym dziś Kimem Nilssonem. W dwóch kolejnych wyścigach działo się niewiele, a o wszystkim decydował start oraz rozegranie pierwszego łuku. Swoje wyścigi pewnie wygrali Huckenbeck i Thomsen. Wygrał również Lebiediew, który kapitalnie objechał po zewnętrznej resztę stawki na pierwszym łuku. Zaciekle ścigał go Lambert i był bliski go wyprzedzenia, lecz tor w Vojens nie pozwalał w tamtym momencie na zbyt wiele i Łotysz dowiózł wygraną do mety.

Lebiediew kontynuował dobrą passę w biegu 9. znów popisując się świetnym wyjściem spod taśmy. Przez chwilę drugi jechał Woźniak, ale szybko rozprawił się z nim Nilsson. Emocji nadal było jak na lekarstwo, a zawodnicy bardziej niż ze sobą, walczyli z torem. Jedna ścieżka nie dawała zbyt dużego pola do manewru. Przekonał się o tym w gonitwie 11. Kai Huckenbeck, który próbował szarży po zewnętrznej i z drugiej pozycji spadł na czwartą. Jadący trzeci Janowski z kolei wykorzystał błąd Kvecha i wyprzedził go przy krawężniku zdobywając 2 „oczka”. Swoją sytuację bardzo mocno skomplikował Lindgren. Szwed w biegu zamykającym trzecią serię spadł na czwartą pozycję, w związku z czym po trzech gonitwach miał na swoim koncie jedynie 2 punkty! Zmarzlik był na drugim biegunie, bo na półmetku z ośmioma „oczkami” przewodził w klasyfikacji.

Żużel. Ostrovia w ofensywie! Kolejny kontrakt!

Żużel. Menedżer nie gryzie się w język. „Wiedziałem, czego się spodziewać”

Rasmus Jensen ku uciesze miejscowej publiczności spisywał się tego wieczoru świetnie. Po trzech „dwójkach” przyszedł czas na wygraną i po czterech seriach był już tak naprawdę pewny awansu do półfinału. Czwarta seria była dla Fredrika Lindgrena o być albo nie być – każdy inny wynik niż wygrana eliminował go z walki o półfinały. Szwed fatalnie wyszedł ze startu i po pierwszym okrążeniu tracił do trzeciego Lebiediewa dobrych kilka metrów. Wicemistrz świata nic nie zdołał wskórać na dystansie i stracił szansę na złoto! Świetną walkę oglądaliśmy w 16. gonitwie. Na starcie stanęło trzech Polaków i osamotniony Thomsen, który chciał pogodzić Biało-Czerwonych. Prowadził Woźniak, lecz Duńczyk zaciekle go gonił po zewnętrznej. Najsprytniejszy był jednak Kubera, który z trzeciej pozycji wyszedł przy krawężniku na pierwszą i nie oddał jej do końca.

Lindgren już nie liczył się w walce o złoty medal, ale na placu boju pozostawał wciąż Lambert, który wygrał swoją piątą gonitwę i wjechał do półfinału. Thomsen, który po dwóch seriach był niepokonany, w kolejnych trzech wyścigach zdołał dołożyć do dorobku jedynie punkt i jego szanse na półfinał malały. Cieszyć się mógł za to Janowski. Polak wygrał start i z dużą przewagą wygrał wyścig 18. Dziesięć punktów dawało mu wysoką pozycję po rundzie zasadniczej. Rzutem na taśmę awans do półfinału zapewnił sobie również Kubera, który świetnie wystartował spod płotu i pewnie zwyciężył. Mieliśmy więc powtórkę z Wrocławia, kiedy to w czołowej ósemce znalazło się trzech reprezentantów Biało-Czerwonych.

Żużel. Sprawdził się, ale zmieni klub. PSŻ żegna kolejnego zawodnika

Żużel. Słowa Woffindena szokują! „Znam zawodnika, który nie je przez trzy dni”

Zmarzlik i Kubera spotkali się w pierwszym półfinale. Czterokrotny mistrz świata kapitalnie wystartował zostawiając rywali daleko z tyłu. Do wielkiego finału wjechał również Lebiediew, a Kubera, niestety, z dużą stratą dotarł do mety na ostatnim miejscu. W drugim półfinale Janowski wykorzystał pierwsze pole, choć Lambert do samego końca go ścigał.

Finał miał zadecydować o tym, czy jeszcze dzisiaj ukoronujemy Bartosza Zmarzlika. Polak aby przypieczętować tytuł musiał przyjechać przynajmniej drugi, zakładając, że finał wygra Lambert. Zmarzlik przespał start i Brytyjczyk wyszedł na prowadzenie. Czterokrotny mistrz świata jechał trzeci, ale przypuścił skuteczny atak na Lebiediewa i wyszedł na drugą pozycję! Nie dał sobie jej wydrzeć do samego końca, zatem już w Vojens mógł świętować swój piąty w karierze tytuł!

Grand Prix w Vojens

1. Robert Lambert (Wielka Brytania) – 13+2 (1,2,3,1,3,3) – 20 pkt do klasyfikacji generalnej
2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 14+3 (2,3,3,2,2,2) – 18
3. Maciej Janowski (Polska) – 11+3 (3,2,2,0,3,1) – 16
4. Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 9+2 (1,3,3,1,1,0) – 14
5. Martin Vaculik (Słowacja) – 10+1 (2,1,2,3,2) – 12
6. Dan Bewley (Wielka Brytania) – 9+1 (1,0,3,2,3) – 11
7. Dominik Kubera (Polska) – 9+0 (1,1,1,3,3) – 10
8. Rasmus Jensen (Dania) – 9+0 (2,2,2,3,0) – 9
9. Max Fricke (Australia) – 8 (3,0,1,2,2) – 8
10. Anders Thomsen (Dania) – 7 (3,3,0,1,0) – 7
11. Kim Nilsson (Szwecja) – 7 (3,1,2,0,1) – 6
12. Jan Kvech (Czechy) – 5 (0,0,1,3,1) – 5
13. Kai Huckenbeck (Niemcy) – 4 (0,3,0,1,0) – 4
14. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 4 (w,2,0,0,2) – 3
15. Jack Holder (Australia) – 4 (2,1,0,0,1) – 2
16. Szymon Woźniak (Polska) – 3 (0,0,1,2,0) – 1
17. Frederik Jakobsen (Dania) NS
18. Mads Hansen (Dania) NS

Bieg po biegu:

1. NILSSON, Vaculik, Kubera, Kvech
2. FRICKE, Jensen, Lambert, Woźniak
3. JANOWSKI, Holder, Bewley, Lindgren (W)
4. THOMSEN, Zmarzlik, Lebiediew, Huckenbeck
5. ZMARZLIK, Janowski, Nilsson, Fricke
6. HUCKENBECK, Lindgren, Vaculik, Woźniak
7. THOMSEN, Jensen, Holder, Kvech
8. LEBIEDIEW, Lambert, Kubera, Bewley
9. LEBIEDIEW, Nilsson, Woźniak, Holder
10. BEWLEY, Vaculik, Fricke, Thomsen
11. LAMBERT, Janowski, Kvech, Huckenbeck
12. ZMARZLIK, Jensen, Kubera, Lindgren
13. JENSEN, Bewley, Huckenbeck, Nilsson
14. VACULIK, Zmarzlik, Lambert, Holder
15. KVECH, Fricke, Lebiediew, Lindgren
16. KUBERA, Woźniak, Thomsen, Janowski
17. LAMBERT, Lindgren, Nilsson, Thomsen
18. JANOWSKI, Vaculik, Lebiediew, Jensen
19. BEWLEY, Zmarzlik, Kvech, Woźniak
20. KUBERA, Fricke, Holder, Huckenbeck
I PÓŁFINAŁ: ZMARZLIK, Lebiediew, Vaculik, Kubera
II PÓŁFINAŁ: JANOWSKI, Lambert, Bewley, Jensen
FINAŁ: LAMBERT, Zmarzlik, Janowski, Lebiediew