Janusz Kołodziej. Fot. Paweł Prochowski
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Zdaje się nie mieć końca pech Janusza Kołodzieja. 39-latek dopiero co wrócił do ścigania po złamaniu mostka, a teraz znów czeka go przerwa. Po upadku w Grudziądzu lider Fogo Unii doznał urazu.

 

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło w 12. gonitwie dnia. Prowadzącego Kołodzieja „ściął” na ostatnim łuku Jaimon Lidsey, wskutek czego zapoznał się on z nawierzchnią toru. Już pierwsze sygnały nie były optymistyczne. Kołodziej udał się do szpitala na badania, które wykazały zwichnięcie stawu ramiennego ze złamaniem guzka większego. Na ten momemt nie wiadomo, ile potrwa jego przerwa w startach.

– Janusz Kołodziej jest już po badaniach. Kapitan FOGO Unii Leszno doznał zwichnięcia stawu ramiennego ze złamaniem guzka większego. W poniedziałek zawodnik przejdzie operację w GuardianClinic w Koninie. Na ten moment trudno określić ile zajmie powrót Janusza na tor. Kapitanie, jesteśmy z Tobą! Życzymy dużo BYCZEGO zdrowia i szybkiego powrotu na tor – przekazał leszczyński klub za pomocą mediów społecznościowych.

To dla drużyny prowadzonej przez Rafała Okoniewskiego ogromny cios. Kołodziej jest bowiem niekwestionowanym liderem zespołu i bez niego trudno będzie Bykom zdobywać ligowe punkty.