Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Fakt, iż w środowisku żużlowym nie wszyscy darzą się wzajemną sympatią, znany jest od dekad. Gorzej jednak, kiedy uszczypliwości trafiają do mediów i co gorsza, nie do końca mają odzwierciedlenie w stanie faktycznym. 

 

Telewidzów stacji Canal+ Sport 5 podczas wczorajszej transmisji spotkania pomiędzy  Aforti Startek Gniezno a Cellfast Wilkami Krosno „zabawiał” Mirosław Jabłoński. Jak wyznał szczerze na antenie, fakt zakończenia kariery zawodniczej pozwolił mu na wolność i  „odkopywanie” ciekawych historyjek ze swojej bogatej żużlowej kariery. 

Jabłoński przypomniał historię, jak podczas ubiegłorocznego spotkania pomiędzy Startem Gniezno a Wilkami Krosno tor przypomniał corridę, a on sam bezskutecznie u ówczesnego przewodniczącego jury, Macieja Polnego, wnosił bezskutecznie o odwołanie spotkanie. Co jednak ciekawe, były zawodnik do opowiadania wspomnień najwyraźniej nie jest jeszcze w pełni gotowy lub – pisząc kolokwialnie – ma luki w pamięci.

– Oczywiście mamy wolność słowa, uważam, że każdy może powiedzieć swoje zdanie. Sęk w tym, aby jednak nie wprowadzać kibiców ani początkujących dziennikarzy, którzy nie sprawdzają informacji, w błąd. Szkopuł tkwi w tym, że ja na wspomnianym przez Mirka spotkaniu w ogóle nie byłem fizycznie obecny. Byłem owszem na innym meczu w Gnieźnie w zeszłym sezonie, w którym Mirek jako jedyny nie chciał kontynuować zawodów i również wtedy optował za ich natychmiastowym przerwaniem. Niestety, dla jednego zawodnika meczu się nie przerywa. Mirek doskonale wie, jak procedury wyglądają. Mam tylko nadzieję, że Mirek tym razem skutecznie pamięta, w jakich okolicznościach wycofał się z memoriału ku pamięci Zbigniewa Podleckiego.  Oczywiście samego gorąco Mirka pozdrawiam – mówi właściciel marki SpeedwayEvents.pl, Maciej Polny.

Jak więc widać, debiutanckiepikantne” wspomnienia na antenie TV  nie zakończyły się sukcesem narratora. Wypada tylko mieć nadzieję, że następnym razem choćby dziennikarz przytaczający wypowiedzi zawodnika sprawdzi fakty przed publikacją. Jak to mówił nieodżałowany Kelly Moran, w pewnym wieku od uderzeń w bandę można bowiem mówić po prostu głupoty lub mieć amnezję.

Martwi jednak fakt, że niesprawdzone informacje pojawiają się na antenie telewizji, która sport ten ma promować. Wczorajsza „luka w pamięci” to nie pierwsza poważna „pomyłka” byłego zawodnika na wizji. W swojej karierze na szklanym ekranie ma już też przecież odsunięcie od komentowania…

fot. Start Gniezno