Grand Prix w Gorzowie
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wciąż nie rozpoczęło się spotkanie w Gorzowie pomiędzy ebut.pl Stalą Gorzów a ZOOleszcz GKM-em Grudziądz. Z powodu opadów deszczu początek meczu opóźniono, a chwilę po 21 miała rozpocząć się próba toru. I o ile miejscowi zawodnicy się na niej pojawili, to zawodnicy gości już nie.

 

Na tor dwukrotnie wyjechali więc tylko Jakub Miśkowiak i Szymon Woźniak. Robert Kościecha miał przekazać swoim zawodnikom, że nie namawia ich do jazdy w takich warunkach. Tor wydaje się bardzo wymagający, a największym problemem jest w tym momencie pierwszy łuk.

– Są placki bardzo przyczepne i bardzo twarde, w niezbyt dużych odstępach. Tego zawodnicy się obawiali. Wówczas motocykl ciągnie i może dojść do niebezpiecznej sytuacji. Patrząc na to, że zawodnicy gości nie pojawili się na próbie toru, tego meczu raczej nie zobaczymy. W pojedynkę da się jechać, ale ten newralgiczny pierwszy łuk jest dosyć trudny – mówi Patryk Malitowski, ekspert Canal+.

Słowa Malitowskiego potwierdza Jakub Miśkowiak, który pojawił się na próbie toru. – Zostało włożone dużo pracy. Tor jest delikatnie wymagający. Nie mi jednak oceniać, czy da się tu jednak jechać w czterech. Są takie miejsca, gdzie jest twardo, a za chwilę przyczepnie i to jest największy problem – mówi.

Na ten moment trwa narada z sędzią w parku maszyn.