Podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1995 roku doszło do wydarzenia, które starsi kibice z pewnością pamiętają do dnia dzisiejszego. Wtedy to do Craig Boyce wyprowadził cios, którym posłał na tor Tomasza Golloba. Dziś Australijczyk świętuje swoje 58. urodziny.

Craig Boyce mimo wielu sukcesów na arenie międzynarodowej został zapamiętany głównie z ciosu, którym znokautował Tomasza Golloba. Podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii w 1995 roku Australijczyk nie wytrzymał po tym jak Polak podciął go w trakcie wyścigu i upadł na tor.

– Chyba właśnie tego jego odosobnienia i tego, że wszystkich nas po prostu „wkurzał”. Przed Hakcney były chyba mistrzostwa świata Par w Bydgoszczy (dokładnie DMŚ – dop.red) i tam też były jakieś rozmowy poza Gollobem o nim i jego jeździe. O ile pamiętam, w tym finale też jechał jak „szalony”. Wtedy złość na niego się kumulowała. Ja dałem jej upust na Hackney. O ile pamięć nie myli, potem już jego stosunki z innymi zawodnikami polepszały się. Inaczej na niego patrzono, a on jeździł dalej dosyć ostro, ale chyba więcej myślał. A to, że poniosły mnie nerwy, co było niewłaściwe z perspektywy czasu, może dało mu też do myślenia – mówił nam niegdyś dzisiejszy solenizant. 

Żużel. Craig Boyce: Atak na Golloba to był epilog. Był doskonałym zawodnikiem, ale jeździł ostro

Żużel. Wybitna kariera. Wspominamy sukcesy Tomasza Golloba

Wielkiej kariery w Polsce nigdy nie zrobił i odjechał łącznie zaledwie kilkanaście meczów. Tak naprawdę pełnoprawnym zawodnikiem polskiej ligi można było go nazwać tylko w 1 sezonie, gdy zdobywał punkty dla Pergo Gorzów Wielkopolski. Przez lata był jednak zawodnikiem czołówki światowej, a w ligowym wydaniu najlepsze wyniki notował w Wielkiej Brytanii.

– Szczerze mówiąc do dziś nie wiem dlaczego, ale starty w Polsce jakoś kompletnie mi nie leżały. Jedyny sezon, gdzie pojechałem więcej spotkań, to był ten w Gorzowie i też to średnio wyglądało. W innych klubach pojawiłem się na torze bardzo rzadko. Byłem wzywany sporadycznie. Byłem chyba takim zawodnikiem, nazwijmy to – na „rezerwie” . Poza tym o Polsce mogę powiedzieć tylko tyle, że jesteście sympatyczni, macie dobre jedzenie i ładny kraj – wspominał Australijczyk.

Żużel. Czekali na to niemal 23 lata! 17-latek ich wielką nadzieją

Żużel. Trener nie wytrzymał po meczu! „Niech każdy zobaczy jak jechał”

Największym indywidualnym sukcesem Boyce’a był brązowy medal Indywidualnych Mistrzostw Świata. W duńskim Vojens był bliski złota, lecz w biegu dodatkowym Tony Rickardsson i Hans Nielsen okazali się lepsi od Australijczyka. Mistrzem Świata został jednak drużynowo. W 2001 roku, wraz z Ryanem Sullivanem, Leigh Adamsem, Toddem Wiltshirem oraz Jasonem Crumpem wygrał Drużynowy Puchar Świata na torze we Wrocławiu.

– Wiadomo, że każdy chce być mistrzem świata, ale nie wszyscy nimi zostają. Ogólnie myślę, że tak. Wyciągnąłem tyle ze swojej kariery, ile się dało. Nie zawsze było z górki, ale suma summarum jakoś na tym torze wyglądałem. Pytasz o sukcesy? Na pewno mistrzostwa Australii, drużynowe tytuły mistrza świata. Oczywiście trzeba pamiętać o Vojens, gdzie indywidualnie poległem w biegu o złoty medal z Tonym Rickardssonem oraz Hansem Nielsenem i wywalczyłem brązowy medal – skomentował Craig Boyce.