Finał Speedway of Nations – dzień 2.

2020-10-17 19:00:00

Finał PGE Ekstraligi: Fogo Unia Leszno – Moje Bermudy Stal Gorzów 59:30 (103:76)

2020-10-11 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – RM Solar Falubaz Zielona Góra 50:40

2020-10-11 16:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Fogo Unia Leszno 46:44

2020-10-09 20:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Betard Sparta Wrocław 37:32

2020-10-09 18:00:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 55:34 (99:80)

2020-10-04 19:15:00

Zakończona

Przejdź

Żużel. 23. urodziny Maksyma Drabika. Życzymy (szybkiego) powrotu na tor

Maksym Drabik. fot. Jędrzej Zawierucha

W poniedziałek swoje 23. urodziny obchodzi jeden z najzdolniejszych polskich żużlowców młodego pokolenia, Maksym Drabik. Z całą pewnością można stwierdzić, że to w ostatnim czasie jedno z głośniejszych nazwisk w polskim speedwayu, niestety, bynajmniej nie z powodów sportowych. Zawodnik obecnie odbywa karę zawieszenia, a my życzymy mu powrotu na tor. Jak najszybszego.

O Drabiku możemy powiedzieć, że jest wychowankiem Włókniarza Częstochowa, choć nie miał okazji do startów w seniorskim zespole CKM-u. W jego życiorysie znajdziemy także epizody w Orle Łódź i Ostrovii Ostrów (oba w 2014 roku), a od 2015 roku jeździł we Wrocławiu. W pierwszym sezonie na Dolnym Śląsku wykręcił średnią 1,788 punktu na bieg i był jednym z architektów sukcesu Sparty w postaci srebrnego medalu DMP. Podkreślmy – w wieku 17 lat. Oczywiście nie bez znaczenia był fakt, że wrocławianie domowe mecze fazy play-off w tamtym sezonie jeździli w… Częstochowie. Rok później doszło do zdarzenia, które mogło wyhamować karierę młodego zawodnika.

Maksym Drabik z ojcem Sławomirem

Osiemnastolatek debiutował w lidze szwedzkiej i już w pierwszym meczu – właściwie u progu sezonu – uczestniczył w groźnej kraksie, która zakończyła się złamaniem nogi w trzech miejscach – w udzie, łydce i kostce. Młodzieżowiec przeszedł kilkumiesięczną rehabilitację, otrzymał duże wsparcie od swojego klubu, a nawet spekulowano, czy… nie wróci na koniec sezonu, by wspomóc Spartę w półfinałach Ekstraligi. Ostatecznie jednak zdecydowano się nie nadwyrężać organizmu młodego żużlowca.

– Kontuzja? Jaka kontuzja? Nic nie pamiętam, nic nie wiem na ten temat – żartował w odpowiedzi na pytania o niedawny uraz podczas uroczystości otwarcia wyremontowanego Stadionu Olimpijskiego na początku 2017 roku. W kontaktach z mediami od początku kariery radził sobie swobodnie, a jego język dość “kwiecisty”, może nawet trochę wyuczony. Próżno było szukać perełek, jak w wywiadach z jego tatą, ale nie stronił od dziennikarzy. Choć potrafił odmówić rozmowy przedstawicielowi jednemu z największych portali, za co – niejako w odwecie – doczekał się serii niepochlebnych artykułów na swój temat, z ingerencją w relacje rodzinne włącznie.

Na nowym domowym torze Drabik junior czuł się bardzo dobrze i w kolejnym sezonie znów był pewnym punktem Betard Sparty. Jeśli nie nawet liderem. Chociaż kontuzje go nie omijały – w decydującej fazie sezonu 2017 złamał obojczyk, ale wrócił na tor po kilkunastu dniach, był liderem WTS-u w walce o złoto DMP, a tydzień później zdobył indywidualne mistrzostwo świata juniorów. I choć wrocławianom nie udało się wtedy pokonać Unii Leszno, to do Maksyma Drabika nie można było mieć żadnych pretensji.

fot. Jędrzej Zawierucha

Na krajowym podwórku zdobył bardzo dużo – ma na koncie Srebrny Kask, Brązowy Kask, triumf w mistrzostwach Ligi Juniorów, złoto Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostw Polski, cztery (!) złote medale Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów (zapewne miałby ich pięć, ale w 2016 roku nie startował z powodu kontuzji), dwa złota Indywidualnych Mistrzostw Świata Juniorów i wiele, wiele innych. Swoją drogą dwa złota i srebro IMŚJ dają mu miano najskuteczniejszego zawodnika na świecie w juniorskiej klasyfikacji medalowej światowego czempionatu (ex aequo z Darcym Wardem).

– Oczywiście, bardzo bym chciał i zależałoby mi na startach w Grand P,rix chociaż zdaję sobie sprawę, że trzeba włożyć ogrom pracy, żeby się tam dostać. Potem jeździć tam cały sezon i osiągać dobry, stabilny wynik, a na tym by mi właśnie zależało. Myślę, że jest to perspektywa przyszłości, oczywiście skupiamy się na tym, ale mamy czas – przyznawał w wywiadzie dla serwisu PGE Ekstraligi. Dla wielu Drabik w Grand Prix był “oczywistą oczywistością”, formalnością, która miała wkrótce nastąpić.

fot. Jędrzej Zawierucha

Wiek juniora Drabik zakończył z przytupem, a kluczowy był ostatni jego mecz jako młodzieżowca w barwach Sparty, czyli rewanżowe spotkanie finału PGE Ekstraligi. Po meczu leszczynianie cieszyli się z trzeciego z rzedu złota, wrocławianie chcieli o finałowej rywalizacji jak najszybciej, kibice WTS-u w myśl popularnego mema przyznawali “niby człowiek wiedzioł, ale się łudził”, a Maksym Drabik – po bardzo dobrym meczu – został wytypowany do kontroli antydopingowej…

Kolejne zdarzenia znamy ze względnie najnowszych doniesień prasowych. Przyznanie się do przyjęcia kroplówki, przepychanka medialna z POLADĄ, wniosek o TUE, odrzucenie wniosku, skierowanie sprawy do Trybunału Arbitrażowego, zawieszenie, w końcu wyrok…

Maksym Drabik. Foto: Łukasz Forysiak, Falubaz Zielona Góra

– Szczerze mówiąc, nie widzę żadnej różnicy między wiekiem juniora a seniora. Jeździmy na tych samych warunkach, ścigamy się z tymi samymi zawodnikami. Tak naprawdę jest to tylko kwestia formalna odnośnie jednego biegu. W Szwecji startuję jako senior i podchodzimy do tych zawodów z tą samą mentalnością i zaangażowaniem, więc myślę, że nie ma żadnych zmartwień w tym roku w związku z tym, że jest to ostatni w wieku juniorskim – mówił Drabik w rozmowie z oficjalnym serwisem Ekstraligi w 2019 roku.

Zanim jeszcze został zawieszony, w międzyczasie Drabik junior wszedł w wiek seniora, ale cały czas jeździł z metaforycznym toporem nad głową, czyli właściwie w każdym momencie mógł zostać zawieszony. Nie udzielał się medialnie, co nie wszystkim dziennikarzom się spodobało. Najwyraźniej chcieli usłyszeć kilka “okrągłych” zdań od samego zawodnika, bo przecież po przyjętej przez Betard Spartę i zawodnika taktyce medialnej, nic konkretnego byśmy od niego nie usłyszeli. Część obserwatorów czy ekspertów winą za całą sytuację obarczała WTS i jego kierownictwo, którzy mieli patrzyć tylko na swój interes. Oskarżana strona zapewniała z kolei, że chce jak najlepiej dla samego zawodnika. Medialne przepychanki rodziły jednak kolejne negatywne komentarze kibiców, co też niewątpliwie miało wpływ na samego żużlowca.

fot. Jędrzej Zawierucha

Summa summarum – kolejna medialna nagonka, przeciągająca się sprawa, pozostawanie w (nomen omen) zawieszeniu, słabszy występ w Grudziądzu – to wszystko sprawiło, że żużlowiec dość energicznie wyartykułował kompanom, że ma dość żużla. I zniknął z radarów. Nie chciał komunikować się z klubem, zminimalizował aktywność w social mediach ograniczając się do krótkich podziękowań w stronę kibiców za akcję wsparcia na Stadionie Olimpijskim czy jednozdaniowego komentarza do przegranej walki Marcina Najmana, który w niewybrednych słowach go w przeszłości krytykował. Nie uczestniczył także w dekoracji brązowych medalistów DMP, a przecież cegiełkę do tego przyłożył. Choć we Wrocławiu był mile widziany

Co dalej? Zawodnik na razie pozostaje w stanie odcięcia się od mediów, światka żużlowego i całego speedwaya. W jego sprawie zapadł pierwszy wyrok – zawieszenie do 29 października 2021 roku, zatem w tym roku na torze go nie zobaczymy. Przynajmniej w meczach ligowych i oficjalnych zawodach, bo na motocykl treningowo będzie mógł wsiąść dwa miesiące przed końcem kary, pod koniec sierpnia.

A czego można życzyć Maksowi na urodziny? Cierpliwości, wytrwałości, zdrowia pewnie też nie zaszkodzi. I powrotu na tor. Jeszcze na początku sprawy można było usłyszeć, że w przypadku dwuletniego zawieszenia Drabik da sobie spokój ze speedwayem i znajdzie inny sposób na życie. Dyskwalifikacja jest roczna, chociaż w międzyczasie pojawiło się zmęczenie żużlem. Miejmy nadzieje, że chwilowe, bo to wciąż zawodnik, który jest w stanie zdobywać medale. Nawet Indywidualnych Mistrzostw Świata.

– Nie ma sensu wracać do tej sytuacji, to już historia. Ja skupiam się na przyszłości – często w rozmowach z mediami przyznawał Drabik junior. Trzymamy kciuki, żeby za rok mógł powiedzieć tak samo o dyskwalifikacji.

Sto lat, Maks!

4 Responses

  1. Duża próba sił i charakteru przed Maksem, ale…. Tata kiedyś też nawywijał, zabrali mu prawko i wypadł w środku sezonu ze skladu Włókniarza. Rok później wrócił i pozamiatał wszystko co się dało. Zloto w IMP, złoto w DMŚ, złoto z Włókniarzem, awans do GP….także nie ma rzeczy niemożliwych. Da się, ale trzeba ciężko zapiera..lać.
    Pracy nad sobą, wytrwałości w dążeniu do sukcesu i nieustającej wiary w siebie samego. Tego życzę młodemu Drabikowi.
    Jest zawieszony, ale kariera wciąż przed nim. Nie po takich akcjach zawodnicy wracali i jeszcze bili się o medale.

  2. Oglądając żużel, jako kibic, niewiele mogę powiedzieć o zawodnikach. Spotkanie i rozmowa z kilkoma, czy kilkunastoma z nich w parku maszyn w żaden sposób nie pokazuje ani nie odzwierciedla jacy są na co dzień i co sobą reprezentują, tym bardziej nie pokazują tego wywiady w TV, czy internecie.
    Jednak każdy z nas ma zawodników których lubi bardziej, lub mniej a ma nawet takich których nie lubi.
    Jeśli chodzi o mnie, to Maksym Drabik jest w grupie kilku zawodników żużlowych których naprawdę lubię, za to co pokazuje (pokazywał) na torze a także za jego szczerą swobodę wypowiedzi.

    Maks: z racji młodości lat wkręciłeś się w słabą sytuację i mam nadzieję, że wyciągniesz z tego prawidłowe wnioski. Stało się, nie ty pierwszy i nie ostatni. LUZIK.
    A z okazji urodzin (23 lata – zazdrość mnie zżera!) wszystkiego dobrego, najwyższych możliwych osiągnięć na żużlu i ciągle całych kości!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.