Rafał Kurmański zmarł 30 maja 2004 roku. Przeżył niespełna 22 lata.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Gdy umiera młody człowiek, ludzie zatrzymują się na moment, bo wtedy najlepiej widać, jak ulotne jest życie. 30 maja 2004 roku przekonali się o tym kibice żużlowi, którym przyszło pożegnać wielki talent polskiego speedwaya – Rafała Kurmańskiego. Ból był tym większy, że niespełna 22-letni zawodnik sam odebrał sobie życie…

 

W początkach XXI wieku to właśnie popularny „Kurmanek” był wielką nadzieją polskiego żużla i Falubazu Zielona Góra. Już od początku jego kariery kibice liczyli, że wiele osiągnie i będzie następcą Andrzeja Huszczy. Nadzieje te miały pokrycie w osiągnięciach Kurmańskiego. Jako junior świetnie się rozwijał i zdobywał ważne laury zarówno indywidualnie jak i w drużynie. Jego łupem padły bowiem dwa medale MPPK, w tym jeden złoty zdobyty w parze z Dawidem Kujawą. Ponadto w 2001 roku został wicemistrzem Europy juniorów.

Problemy Kurmańskiego zaczęły się po zakończeniu wieku juniorskiego. Sezon 2003 zawodnik zakończył bowiem z kontuzją kręgosłupa. Na kolejny rok ścigania zdążył jednak wrócić przygotowany. Niestety, jak to często bywa, przejście na poziom seniorski jest dla wielu nawet dobrych juniorów bardzo trudne. Tym bardziej było tak w przypadku Kurmanka. Z racji swego rodzaju „uwielbienia”, którym darzono go w Zielonej Górze, nie radził on sobie z presją, która płynęła z jego otoczenia, ale także którą stwarzał sobie sam.

Naturalną reakcją organizmu człowieka na stres jest próba pozbycia się go. Na horyzoncie Kurmańskiego pojawiły się zatem używki, które miały w jakiś sposób pomóc mu przetrwać trudności. Problem jednak, jak można się domyślić, nie został rozwiązany, a jego delikatna psychika i niemożność poradzenia sobie z porażkami powoli go przerastały.

Czarę goryczy przelała sytuacja z 29 maja 2004 roku. Policjanci zatrzymali Rafała Kurmańskiego prowadzącego busa i poddali go badaniu trzeźwości. Alkomat wskazał 0,8 promila alkoholu we krwi, co wiązało się z utratą prawa jazdy przez zawodnika. W tamtym momencie, pozostawiony sam sobie niespełna 22-latek, podjął tragiczną decyzję. W nocy z soboty na niedzielę odebrał sobie życie, wieszając się na klamce drzwi hotelowych.

Tragedia ta wstrząsnęła całym środowiskiem żużlowym. Śmierć Rafała Kurmańskiego już wtedy dała wyraźny sygnał, do czego może prowadzić bagatelizowanie problemów psychicznych. Dzisiejsze wspomnienie tego zawodnika jest zatem dobrą okazją, aby przypomnieć sobie, że warto codziennie spoglądać na siebie nawzajem, żeby już żaden niemy krzyk nie przeszedł gdzieś niedostrzeżony…

CZYTAJ TAKŻE:

Żużel. Będzie postępowanie dyscyplinarne! Możliwe zawieszenia i dyskwalifikacje 

Żużel. Czy sędzia powinien zapalić zielone światło? Mamy głos byłego arbitra!