FOT. JAKUB SOBOCZYŃSKI

Problemy finansowe klubów, spowodowane pandemią koronawirusa, przyczyniły się do rozmów na temat nowego systemu wynagrodzeń w polskim żużlu. Wielu zawodników zaczęło otwarcie przyznawać, że niezbędne jest to, aby żużlowcy, niezależnie od postawy na torze, mieli zagwarantowaną systematyczną wypłatę. Efektem wspomnianych dyskusji są zmiany, które będą obowiązywały w eWinner 1. Lidze oraz 2. Lidze Żużlowej już od sezonu 2020.

Według przepisów, które mają niebawem wejść w życie, kluby będą mogły dogadywać się z zawodnikami w dwóch wariantach. Pierwszym będzie ten znany od lat, a więc stała kwota na przygotowanie do sezonu plus „punktówka”. – To wszystko będzie nadal obowiązywać. Wprowadzamy jednak dodatkowe rozwiązanie, z którego można skorzystać – mówi Łukasz Szmit, jeden z członków Głównej Komisji Sportu Żużlowego w rozmowie z oficjalnym serwisem eWinner 1. Ligi.

Drugą opcją będzie ryczałt, czyli stała kwota, którą będą otrzymywali zawodnicy. Wiadomo już, że w tej formie kluby będą mogły określać zróżnicowane stawki za wygrane i przegrane spotkania.

– Ten pomysł urodził się w środowisku działaczy. Największym zwolennikiem jego realizacji był klub z Ostrowa Wielkopolskiego. My do tego rozwiązania się przychyliliśmy. Zaprojektowaliśmy już odpowiednie przepisy. Warto podkreślić, że kluby nie muszą proponować całej drużynie jednego z dwóch rozwiązań. Możliwy jest system mieszany. Podam przykład: trzech zawodników może być na ryczałcie, a pozostali rozliczać się za zdobyte punkty – tłumaczy Szmit.

Nowy regulamin wprowadzi alternatywę, o którą wiele osób ze środowiska żużlowego dopominało się od dłuższego czasu. Jednakże jak każdy system, i ten ma swoje wady i zalety. – Ryzyko jest takie, że u niektórych zawodników może pojawić się problem z motywacją. Za plus kluby uważają to, że będą mogły lepiej zapanować nad budżetem. Każdy będzie precyzyjnie znał swoje koszty zawodnicze i pieniądze, które musi na nie zgromadzić – podsumowuje Szmit.

5 komentarzy on Zmiany na niższych szczeblach rozgrywkowych. Ryczałt nową opcją wynagradzania zawodników
    Zdegustowany
    3 Jun 2020
     8:58pm

    Jesli nie ma nagrody za wysilek to po co sie starac? Czy sie stoi czy sie lezy.. w tym wypadku czy pierwszy czy ostatni – iles tam sie nalezy. Po co ryzykowac, po co inwestowac w sprzet… doczlapac sie do mety jakos gesiego i pieniazki do kieszeni. Po miesiacu takich przepisow trybuny beda swiecic pustkami bo jazdy gesiego nikt ogladal nie bedzie nawet za 5 zl. I trzeba bedzie walczyc z nowym problemem – „kibice nie przychodza na mecze. Dlaczego? – jak ich zachecic? moze darmowa oranzada?” Kolejny etap to upadajace osrodki zuzlowe…
    Kulturalny marksizm zawladnal swiatem. Komuna wraca na wszystkich frontach. Dlaczego zarabianie pieniedzy, zdrowa rywalizacja sa zle i dlaczego sie z tym walczy?

      smok
      4 Jun 2020
       7:53am

      Absolutnie się z tobą nie zgadzam. Jeżeli zawodnik klubu pierwszoligowego pojedzie tak, jak myślisz to zatrudnienie w przyszłym roku znajdzie co najwyżej w Wandzie Kraków. I co wtedy? Każdy zawodnik ma świadomość, że im gorzej będzie jeździł, tym jego sytuacja przy stole kontraktowym gorsza. Wystarczy podać przykład Hampela, który parę lat temu odchodził z Unii jako gwiazda, dla której klub nie spełnił oczekiwań finansowych, a teraz odchodzi z Unii jako niechciany zawodnik, który jest za słaby na jazdę w pierwszym składzie. Tu nie ma żadnej komuny. Zawodnik zarobi tyle, ile prezes będzie w stanie za niego zapłacić. Jeżeli zawodnik będzie jeździł gorzej to jego zarobki będą spadać, a im sam zawodnik będzie musiał zejść ligę niżej (np. Kildemand, Pieszczek). Jeżeli natomiast będzie jeździł lepiej to zarobi więcej, a i ligę wyżej pójdzie albo dwie (np. Miesiąc, Łogaczow, Doyle). Wolny rynek, tylko system płac inny.

        Zdegustowany
        4 Jun 2020
         10:49am

        Wyobrazmy sobie taka sytuacje.. po starcie na pierwszym miejscu jedzie jakis przyzwoity zawodnik.. tuz za nim podobny klasa jezdziec – wiec latwo nie bedzie.
        „Wyprzedzac czy nie wyprzedzac.. a jak wywiezie w plot? kontuzja… po co mi to. Po meczu pensja w sumie taka sama a drugie miejsce tez nie takie zle… dowioze to co mam”

        Nie twierdze ze zawodnicy beda sie celowo ustawiali gesiego ale motywacja zdecydowanie spadnie. Ide o zakald ze ilosc mijanek na trasie spadnie i to drastycznie. Porownanie do koszykarzy jest nietrafione bo oni nie musza ryzykowac zdrowiem czy zyciem zeby zdobyc dodatkowy punkt. A taki atak ne zawodnika o delikatnosci Pedersena czy Lindgrena moze sie przeciez skonczyc tragicznie… Dodatkowe kilka tys zlotych za wyprzedzenie „tu i teraz” jest duzo silniejsza motywacja. Pamietajmy ze niektorzy zawodnicy nie ludza sie ze beda jezdzic w wyzszej lidze. Nie kazdy ma ambicje – dla niektorych zawodnikow to tylko praca i pieniadze sa jedyna motywacja.

    iksis
    4 Jun 2020
     7:15am

    W koszykówce nie płaci się za punkty i system ten jakoś działa. W przypadku stałego wynagrodzenia lepsi żużlowcy będą więcej zarabiać a gorsi mniej. Zmarzlik wynegocjuje o wiele większą płacę niż przeciętny junior.

Skomentuj

5 komentarzy on Zmiany na niższych szczeblach rozgrywkowych. Ryczałt nową opcją wynagradzania zawodników
    Zdegustowany
    3 Jun 2020
     8:58pm

    Jesli nie ma nagrody za wysilek to po co sie starac? Czy sie stoi czy sie lezy.. w tym wypadku czy pierwszy czy ostatni – iles tam sie nalezy. Po co ryzykowac, po co inwestowac w sprzet… doczlapac sie do mety jakos gesiego i pieniazki do kieszeni. Po miesiacu takich przepisow trybuny beda swiecic pustkami bo jazdy gesiego nikt ogladal nie bedzie nawet za 5 zl. I trzeba bedzie walczyc z nowym problemem – „kibice nie przychodza na mecze. Dlaczego? – jak ich zachecic? moze darmowa oranzada?” Kolejny etap to upadajace osrodki zuzlowe…
    Kulturalny marksizm zawladnal swiatem. Komuna wraca na wszystkich frontach. Dlaczego zarabianie pieniedzy, zdrowa rywalizacja sa zle i dlaczego sie z tym walczy?

      smok
      4 Jun 2020
       7:53am

      Absolutnie się z tobą nie zgadzam. Jeżeli zawodnik klubu pierwszoligowego pojedzie tak, jak myślisz to zatrudnienie w przyszłym roku znajdzie co najwyżej w Wandzie Kraków. I co wtedy? Każdy zawodnik ma świadomość, że im gorzej będzie jeździł, tym jego sytuacja przy stole kontraktowym gorsza. Wystarczy podać przykład Hampela, który parę lat temu odchodził z Unii jako gwiazda, dla której klub nie spełnił oczekiwań finansowych, a teraz odchodzi z Unii jako niechciany zawodnik, który jest za słaby na jazdę w pierwszym składzie. Tu nie ma żadnej komuny. Zawodnik zarobi tyle, ile prezes będzie w stanie za niego zapłacić. Jeżeli zawodnik będzie jeździł gorzej to jego zarobki będą spadać, a im sam zawodnik będzie musiał zejść ligę niżej (np. Kildemand, Pieszczek). Jeżeli natomiast będzie jeździł lepiej to zarobi więcej, a i ligę wyżej pójdzie albo dwie (np. Miesiąc, Łogaczow, Doyle). Wolny rynek, tylko system płac inny.

        Zdegustowany
        4 Jun 2020
         10:49am

        Wyobrazmy sobie taka sytuacje.. po starcie na pierwszym miejscu jedzie jakis przyzwoity zawodnik.. tuz za nim podobny klasa jezdziec – wiec latwo nie bedzie.
        „Wyprzedzac czy nie wyprzedzac.. a jak wywiezie w plot? kontuzja… po co mi to. Po meczu pensja w sumie taka sama a drugie miejsce tez nie takie zle… dowioze to co mam”

        Nie twierdze ze zawodnicy beda sie celowo ustawiali gesiego ale motywacja zdecydowanie spadnie. Ide o zakald ze ilosc mijanek na trasie spadnie i to drastycznie. Porownanie do koszykarzy jest nietrafione bo oni nie musza ryzykowac zdrowiem czy zyciem zeby zdobyc dodatkowy punkt. A taki atak ne zawodnika o delikatnosci Pedersena czy Lindgrena moze sie przeciez skonczyc tragicznie… Dodatkowe kilka tys zlotych za wyprzedzenie „tu i teraz” jest duzo silniejsza motywacja. Pamietajmy ze niektorzy zawodnicy nie ludza sie ze beda jezdzic w wyzszej lidze. Nie kazdy ma ambicje – dla niektorych zawodnikow to tylko praca i pieniadze sa jedyna motywacja.

    iksis
    4 Jun 2020
     7:15am

    W koszykówce nie płaci się za punkty i system ten jakoś działa. W przypadku stałego wynagrodzenia lepsi żużlowcy będą więcej zarabiać a gorsi mniej. Zmarzlik wynegocjuje o wiele większą płacę niż przeciętny junior.

Skomentuj