lotto partner główny serwisu
śr. Lis 20, 2019
wlodzimierz-luczak-wykonczenia-wnetrz

Żeglarstwo to nasza pasja

Jak się okazuje, w dzisiejszych czasach młodzież potrafi wciąż fascynować się sportem i to takim, który nie ma popularności równej koszykówce czy piłce nożnej. Jedną z takich osób jest trenująca w giżyckiej grupie regatowej Dominika Grala. Ta 13- letnia dziewczyna  praktycznie każdą wolną chwilę poświęca na treningi i szkolenie swojego żeglarskiego warsztatu. Zdaniem obserwatorów być może za kilkanaście lat pójdzie w ślady Agnieszki Skrzypulec, która w 2017 roku zdobyła dla Polski mistrzostwo świata w klasie 470. 

– Zainteresowanie sportem żeglarskim, można powiedzieć, przeszło na mnie tak trochę w genach. Tata był i chyba jeszcze jest bardzo dobrym żeglarzem (śmiech – dop. red.). Dużo czasu spędzałam z rodzicami na żaglówkach. Kiedyś tata mi powiedział, że jeśli chcę, to mogę spróbować żeglowania sama i od tego tak naprawdę moja przygoda z wodą i żaglami się zaczęła. Zaczynałam na małej łódce Optimist – opowiada o początkach swojej kariery Dominika Grala. 

Siostry podczas zawodów na jeziorze Garda

Pierwsze swoje treningi młoda zawodniczka odbywała w klubie żeglarskim w Piszu. – Pod okiem trenera Grzegorza Bazydło w Piszu. On mnie tak naprawdę nauczył profesjonalnie żeglować i jemu sporo zawdzięczam w swoim żeglarskim rozwoju. Pływałam na początku w klubie żeglarskim w Piszu. W pewnym momencie zaczęło mi to coraz lepiej wychodzić i dostałam się do grupy A. Należy do niej pierwszych sześćdziesiąt osób z rankingu mistrzostw Polski. Tym samym nie było już odpowiednich warunków do rozwijania się w Piszu i aby dalej się móc rozwijać i podnosić swoje umiejętności, przeniosłam się do giżyckiej grupy regatowej, w której trenuję do dzisiaj – kontynuuje młoda zawodniczka. 

Dominka Grala nie ukrywa, że pogodzenie profesjonalnego uprawiania żeglarstwa z nauką łatwe nie jest, ale nie należy też do rzeczy niemożliwych. 

– W lecie trenuję cztery razy w tygodniu. Zima to również czas treningów. Są bojery czy zajęcia na siłowni. Rodzicie dowożą mnie na treningi z Rucianego Nidy do Giżycka (60 km – dop. red.). Bardzo często biorę udział w różnych zawodach żeglarskich i faktycznie sporo zajęć szkolnych tym samym opuszczam. Mam jednak fajnych nauczycieli, którym dziękuję za pomoc. Dzięki ich wyrozumiałości mam więcej czasu na nadrobienie zaległości, koleżanki przesyłają mi na bieżąco zadania, a ja wieczorami po zajęciach na zgrupowaniach czy zawodach siadam do książek i się po prostu uczę. Kiedy wracam do domu i do szkoły, piszę sprawdziany i zaliczam zaległy materiał – mówi zawodniczka Giżyckiej Grupy Regatowej. 

Jak się okazuje, żeglarstwo podobnie jak choćby sport żużlowy wymaga od młodych zawodników, a raczej ich najbliższego otoczenia inwestycji finansowych. 

– Ostatnio w naszym giżyckim klubie pojawiło się trzydzieści nowych łódek i ja jedną z nich dostałam. Rodzicie musieli zapłacić za nią kaucję do klubu na wypadek gdyby została przeze mnie uszkodzona czy zniszczona. Sprzęt podstawowy dostajemy z klubu, jednak jak w każdym sporcie tak i tu – jeśli chce się mieć sukcesy – konieczne są inwestycje w maszty, płetwy czy inne rzeczy. Najczęściej pokrywają je pieniędze rodziców czy innych osób, które chcą nam pomagać w rozwoju – mówi w imieniu swoim oraz klubowych kolegów zawodniczka. 

Na miejscu drugim Dominika, na trzecim cztery lata młodsza Weronika Grala

– Na pewno nie wygląda to tak, że kluby zapewniają wszystko. Dojazdy na treningi, wyjazdy na zawody, zgrupowania plus odpowiedni osprzęt to wydatki w wypadku naszych dwóch córek rzędu 40 tysięcy rocznie – mówi ojciec zawodniczki, Adam Grala.

Mieszkanka Rucianego Nidy nie ukrywa, że poza rywalizacją z rówieśnikami na wodzie są inne aspekty, które sprawiają, iż żeglarstwo stało się jej ulubionym sportem. Na swoim koncie ma już również pierwsze sukcesy.

– Największą frajdę podczas żeglowania sprawia mi chyba największa fala. Wtedy jest bardzo fajnie. Lubię też prędkość podczas żeglowania. Kilkanaście pucharów w różnych zawodach już do tej pory zdobyłam. Tak naprawdę ich nie liczę, bo na pierwszym miejscu jest radość z żeglowania. Największą satysfakcję miałam jednak podczas startu w mityngu na jeziorze Garda we Włoszech. Byli tam zawodnicy z 33 krajów, blisko 1400 łódek pływało jednocześnie. Zawody te zostały wpisane do Księgi Guinessa ze względu na liczbę startujących. To były dla mnie największe regaty i największe przeżycie w mojej żeglarskiej przygodzie – mówi Dominika Grala.

Trenująca od piątego roku życia żeglarstwo dziewczyna imponuje zawziętością jasnymi celami na przyszłość. 

– Po tym sezonie planuję przejść do klasy 420. Jest to klasa przygotowawcza już do klasy olimpijskiej. Chcę parę lat z sukcesami popływać w tej klasie, a później przejść na klasę olimpijską i w przyszłości wystartować na igrzyskach. Oczywiście chciałabym wywalczyć tam medal dla Polski. Póki co, mogę tylko tych najlepszych podpatrywać w telewizji, co też chętnie robię. Moim żeglarskim idolem jest Marco Gradoni, który trzykrotnie zdobył mistrzostwo świata w klasie Optimist – kontynuuje Dominika Grala. 

Dominka Grala z rodzicami

Warto nadmienić, że żeglarstwo uprawia również cztery lata młodsza siostra Dominiki, Weronika. – Na pewno miło, że obie córki trenują żeglarstwo, ponieważ to taka nasza rodzinna pasja. Sami z żoną lubimy spędzać czas pod żaglami. Do rozwoju córek podchodzimy z małżonką z dużym dystansem oraz ze spokojem. W żadnym wypadku nie stawiamy im ani celów, ani nie budujemy na nich jakiejkolwiek presji na wynik. Niestety taka presja w tak młodym wieku u niektórych zawodników już jest widoczna. Najważniejsze, że obie córki mają z tego przyjemność, a że jednocześnie odnoszą sukcesy, to tylko nas z małżonką cieszy. Starsza córka jak na swój wiek rozwija się bardzo dobrze, liczy się poważnie w swojej kategorii w Polsce, a młodsza, Weronika, jest obecnie mistrzynią Polski w kategorii do lat dziewięciu. Wygrała również ostatnio silnie obsadzony Puchar Trzech Ryb w Giżycku. Pomimo że treningi, zgrupowania kosztują, cieszymy się z żoną, że pasją córek jest właśnie żeglarstwo i się tej pasji z poświęceniem oddają – kończy ojciec Dominiki oraz Weroniki, Adam Grala.

ŁUKASZ MALAKA 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.