Finał Speedway of Nations – dzień 2.

2020-10-17 19:00:00

Finał PGE Ekstraligi: Fogo Unia Leszno – Moje Bermudy Stal Gorzów 59:30 (103:76)

2020-10-11 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – RM Solar Falubaz Zielona Góra 50:40

2020-10-11 16:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Fogo Unia Leszno 46:44

2020-10-09 20:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Betard Sparta Wrocław 37:32

2020-10-09 18:00:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 55:34 (99:80)

2020-10-04 19:15:00

Zakończona

Przejdź

Zawodnicy: Zrobili z nas płaczących egoistów. Oto nasze koszty

Tai Woffinden i mechanicy. fot. Paweł Prochowski

– Osobiście nie rozumiem tej nagonki na zawodników i zarzutów, że płaczemy bez powodu. Każdy z nas zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji i chce dać coś od siebie, ale nie możemy w całej mierze ratować budżetów klubów – zauważa Szymon Woźniak. – Trochę ciężko komentować propozycje władz ligi. 30 procent jesteśmy w stanie odpuścić, ale nie więcej – dodaje Patryk Dudek. A Rafał Trojanowski, opiekun Wiktora Lamparta, dorzuca: – Przestańmy się czarować. Wszyscy doskonale wiedzą, że na tych warunkach nie da się odjechać sezonu w PGE Ekstralidze.

PGE Ekstraliga ma wystartować w czerwcu, z golutkimi trybunami. Bo tego wymaga żużlowa racja stanu. By ratować rozgrywki, kluby i miejsca pracy, dyscyplinę po prostu, należy rozepchać tę karuzelę. By pieniądz mógł popłynąć z trzech pozostałych źródeł – z miejskich ratuszów, z tytułu praw telewizyjnych oraz od sponsora tytularnego rozgrywek i pomniejszych, choć nie mniej ważnych mecenasów. Walka na łokcie już jednak trwa od kilku dni, bo trzeba na nowo, w nowej rzeczywistości, ustalić zasady gry. Trzeba dojść do porozumienia, w jaki sposób pokroić ten skromniejszy niż zazwyczaj tort. A tam gdzie kasa, tam wielkie namiętności. Do tej pory zawodnicy rzadziej zabierali w sprawie głos, zatem dziś ich punkt widzenia.

– My nie chcemy dolewać oliwy do ognia, nikogo bezpośrednio atakować, ani też wszczynać wojen. Walki wystarczy nam na torze. Jako Stowarzyszenie Żużlowców Metanol chcemy po prostu, aby za Waszym pośrednictwem kibice dowiedzieli się, jakie w rzeczywistości ponosimy koszty uprawiania tego sportu. I jak się mają nowe, proponowane przez władze rozgrywek stawki do naszych zarobków – przekazują nam jednym głosem główni aktorzy PGE Ekstraligi. Przypomnijmy, że ta propozycja to 125 000 zł za podpis pod kontraktem oraz 2 200 zł za każdy zdobyty punkt.

Zawodnicy zwracają uwagę, że w ostatnim czasie powstał na ich temat stos artykułów, stawiający ich w złym świetle. Jako oderwanych od realiów płaczących egoistów, żyjących w swoim świecie i rzadko stąpających po ziemi, która zmaga się z czasem zarazy. I która przez najbliższy czas na pewno nie będzie wydawała takich płodów jak do tej pory.

– Piszą o nas, że nie mamy pojęcia o zaistniałej sytuacji, że zwalniamy i bijemy mechaników, nie mamy chęci ratowania dyscypliny, a traktujemy ją tylko jak maszynę do zarabiania milionów złotych. Porównują nas do piłkarzy, którzy prześcigali się w deklaracjach, który bardziej zejdzie klubowi z pensji na czas przestoju… No właśnie – PENSJI. No właśnie – na czas PRZESTOJU. U nas takie zjawiska jak pensja czy postojowe nie istnieją. My tylko zwracamy uwagę, że artykuł zawierający zwrot “żużlowiec zarobi” nie ma żadnego związku z kwotą, która zostanie w naszym portfelu. Bo między przychodem a dochodem żużlowca jest diametralna różnica. Ciężko zrozumieć, co miał na myśli autor artykułu, gdy zastanawiał się, jakim cudem żużlowcy biorą na krechę części i nie odbierają silników, tłumacząc się, że nie mają za co żyć, skoro kluby PGE Ekstraligi wydały już 7,5 mln zł na podpisy dla zawodników. Serio? 7 500 000 zł dzielimy na osiem klubów, to daje 937 500 zł na klub. Dzieląc to na drużynę, zostaje 156 000 zł na zawodnika… – podkreślają żużlowcy. Tymczasem na same przygotowania do sezonu należy często przeznaczyć kwoty dwukrotnie wyższe. Lub większe.

Głośno ostatnio o kwocie 700 000 zł, od kiedy Wojciech Stępniewski, prezes PGE Ekstraligi, poinformował, że tyle winni zarobić w tym roku, na proponowanych przez władze ligi zasadach, najlepsi. Najpierw nie zgodził się z takim wyliczeniem Krzysztof Cegielski, szef Metanolu, sugerując, że kwota będzie o ponad 100 000 zł mniejsza i podkreślając, by nie mylić zarobku z przychodem. – Pomijając już tę różnicę, trzeba by w 18 meczach zdobyć 270 punktów, średnio 14 na spotkanie, by tyle przelano na konto. W zeszłym roku tylko dwóch zawodników dostało się w okolice 200 punktów… – zwracają uwagę sami zainteresowani.

– Dla mnie propozycja Ekstraligi jest nie do przyjęcia. Realne cięcia to kwota stała bez zmian i obniżenie kwoty za punkt o 30 procent – ocenia jeden z najskuteczniejszych zawodników zeszłorocznych rozgrywek. Podobnie stawia sprawę Patryk Dudek. – 30 procent można odpuścić. Albo ustalić 4 000 zł za punkt i 300 000 zł za podpis – mówi. By mieć punkt odniesienia, proponujemy rzut oka na poniższe wydatki, które ponoszą zawodnicy. Dodajmy, że to nie są nasze dziennikarskie spekulacje, lecz kwoty, pod którymi podpisują się sami zawodnicy.

Jeden z zawodników światowej czołówki stawia sprawę dość konkretnie: – Niestety, w momencie kiedy wybuchła epidemia, znowu okazało się na kogo mogę liczyć i jak jestem traktowany przez klub. Zostałem pozostawiony sam sobie, a klub nie ma ogóle pomysłu jak problem rozwiązać. Nic ze mną i z innymi zawodnikami nie konsultuje. W ogóle z nami nie rozmawia na temat tej sytuacji. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, co się dzieje, jestem gotowy do ustępstw, ale mam też przeświadczenie, że niestety niektórzy chcą tę sytuację wykorzystać przeciwko zawodnikom. Tak naprawdę gdyby kluby chciały za wszelką cenę utrzymać stawki zaproponowane we wtorek, to dla mnie lepszym rozwiązaniem jest wszystko sprzedać, zakończyć jazdę na żużlu i zacząć zarabiać na utrzymanie w inny sposób. Dla mnie żużel to też biznes, a skoro w biznesie nie mam mieć na koniec roku plusa, to mija się z celem brnięcie w to dalej i tworzenie długów po to, aby ktoś inny spijał śmietankę i mógł się ogrzewać w blasku medali, a nam w najważniejszym momencie nie pomagać. Jestem też ciekaw, o ile spadną wynagrodzenia w klubach, w zarządach, w zarządzie EŻ, w radzie nadzorczej EŻ, bo ja nic o cięciach w tych miejscach nie słyszałem. Tam nikt nic nie wyliczał.

Rafał Trojanowski, opiekun Wiktora Lamparta, przedstawia taką operację na liczbach: – Przestańmy się czarować. Wszyscy doskonale wiedzą, że na tych warunkach nie da się odjechać sezonu w ekstralidze. Na sezon 2020 wydaliśmy 264 000 zł, według stanu na 12 marca. Zabawmy się w pana Ostafińskiego, czyli obliczenia tej propozycji. Średnio trzeba wypłacić drużynie za mecz, z bonusami, 50 punktów. Przy 18 meczach daje to 900 punktów. 900 x 2 200 to 1 980 000 zł. Plus kontrakty siedmiu zawodników po 125 000 zł. Czyli łącznie 875 000 zł. Punkty plus kontrakt to 2 855 000 zł. Z VAT-em 3 511 650 zł. Podobno kluby mają budżety po około 5 mln zł.

– Ja mogę dodać, że nie rozumiem tej nagonki na zawodników – zwraca uwagę Szymon Woźniak. – Nie można nas porównywać do piłkarzy ze względu na diametralnie inne koszty ponoszone przez cały rok, nie tylko w okresie przygotowawczym, jakby się mogło wielu osobom wydawać. W tak trudnej sytuacji, w jakiej się wszyscy znaleźliśmy, uważam, że ratowanie świata najlepiej zaczynać od siebie samego, dopiero potem można rozliczać z tego innych… – dodaje.

Tyle zawodnicy. I co dalej? Gdyby władze rozgrywek ogłosiły kilka tygodni temu, że z uwagi na panującą sytuację obcinają sobie miesięczne pobory do czasu przywrócenia rozgrywek, wybiłyby drugiej stronie mocny argument z ręki. Jeśli PGE Ekstraliga rzeczywiście ruszy w czerwcu, ten gest miałby w przeliczeniu na pieniądze, de facto, symboliczne znaczenie. Bo dotyczyłby pewnie jakichś dwóch miesięcy. Natomiast w świat poszedłby bardzo pozytywny przekaz. I przykład, że każdy musi wykonać krok w tył. Albo dwa.

Dziś problemów jest wiele. Niektórzy zawodnicy otrzymali z klubów większą część kwoty za podpis, inni tylko symboliczną, w okolicach nawet dziesięciu procent. To nie domniemania, to fakty. Problematyczna może być też egzekucja tzw. umów sponsorskich, a więc pieniędzy otrzymywanych poza protokołem, co od początku wydawało się groźne. Żeby była jasność – ktoś może powiedzieć, że poniższe wyliczenia zawodników dotyczą w dużym stopniu nie tylko ich ekstraligowej aktywności, ale całosezonowej działalności. A więc takie punkty jak utrzymanie teamu, koszty podróży czy również kupna i przyszykowania sprzętu dotyczą także jazdy w innych ligach czy też indywidualnych imprezach mistrzowskich (GP, SEC). A nie jest rolą PGE Ekstraligi utrzymywanie całego żużlowego biznesu. Otóż poniższe wyliczenia, jak zapewniają zawodnicy, dotyczą wyłącznie ich startów w lidze polskiej.  

Znaleźliśmy się w sytuacji, że jedni stracą mniej, a drudzy nawet i wszystko. Ktoś może powiedzieć – skoro wydajesz krocie na team, to teraz musisz ten team uszczuplić. I pewnie będzie miał rację. Tylko ktoś jeszcze musi powiedzieć to mechanikom. A oni swoim rodzinom. Ktoś może powiedzieć – skoro malujesz sobie kaski, to teraz po prostu malować ich nie będziesz, bo nie musisz. I też pewnie będzie miał rację. Problem w tym, że wirus dopadł nas w momencie, w którym większość kosztów związanych z przygotowaniem do sezonu została już przez zawodników poniesiona. Dopadło nas to w najgorszym okresie, gdy wszyscy czekali już w blokach uzbrojeni po uszy. Ktoś może wreszcie powiedzieć – hej, przecież zawodnicy nie wspomnieli słowem o tym, że zarabiają też w innych ligach i że mają prywatnych sponsorów, niektórzy nawet całą armię. I też będzie miał rację. Choć rodzi się pytanie, czy te inne ligi w ogóle ruszą. A po prawdzie na myśli mamy jedną – szwedzką. I kolejne pytanie, jak ci sponsorzy będą w tym roku płacili. Jednym rzetelnie, innym mniej.

A może warto wreszcie wrócić do korzeni i pomyśleć, jak można ten sport uczynić tańszym. Poszukać tych oszczędności w sprzęcie i ograniczeniach. Ograniczeniach opon, motocykli. Czy ludzie mający takie możliwości próbowali poszukać rozwiązań?  

Sytuacja zrobiła się trudna i… takiej właśnie się spodziewaliśmy. A pomóc może tylko, choć to zabrzmi trywialnie, rozmowa i próba wsłuchania się w racje drugiej strony. Pójście na wzajemne ustępstwa. Ci, którzy nie jeżdżą, ale rządzą, mają zapewne świadomość, że żużel kosztuje, a specyficzny system zarabiania czyni dyscyplinę trudną i dodatkowo stresującą (kiedyś jeden z mechaników zapytał nas, całkiem serio – a siatkarze i koszykarze to ile dostają za punkt?). Natomiast ci, którzy jeżdżą, powinni pamiętać, że koszty klubu to nie tylko koszty utrzymania zawodników. I że speedway czasów kapitalistycznych to także historia bankructw oraz upadków (żeby daleko nie szukać – Częstochowa, Lublin, Rzeszów), a lista z pewnością jest otwarta. Choć szukanie winnych tych upadków to zupełnie inna bajka.

WYDATKI ŻUŻLOWCÓW PGE EKSTRALIGI

Patryk Dudek:
* Trzy kompletne, nowe motocykle: 150 000 zł.
* Trzy silniki, serwis przed sezonem: 18 000 zł.
* Części zapasowe na sezon: 39 000 zł.
* Opony, 120 sztuk: 30 000 zł.
* Kaski, 4 sztuki plus malowanie: 15 000 zł.
* Kevlar, buty, obszycia, ochraniacze: 10 000 zł.
* Serwisy, 8 razy: 50 000 zł.
* Ubezpieczenia: 40 000 zł.
* ZUS i roczne wynagrodzenia: 276 000 zł.
* Warsztat, wynajem: 30 000 zł.
* Paliwo, leasing busa: 130 000 zł.
* Suma: 788 000 zł.

* Nie zostały policzone: dwa motocykle i dwa dodatkowe silniki w sezonie, serwisy, 4 kevlary i pokrowce, 100 opon, paliwo, samoloty, promy, hotele, konsumpcja – związane także z cyklem GP oraz ligą szwedzką i dużo innych drobnych, ale ważnych rzeczy.

* W sezonie 2019 zdobyłem, z bonusami, w 14 meczach, 139 punktów. Według proponowanych stawek (punkty x 2 200 zł) daje to: 305 800 zł + 125 000 zł = 430 800 zł.

Martin Vaculik
* Wydatki przed sezonem: silniki, motocykle, części, kevlary, ochraniacze, kaski, buty, gogle, narzędzia – minimum 300 000 zł.
* W trakcie sezonu: serwis silników, opony, części: minimum 70 000 zł.
* Utrzymanie teamu: minimum 200 000 zł.
* Dodatkowe koszty: ubezpieczenie, leasing busa, warsztat, hotele, paliwo, jedzenie – minimum 200 000 zł.
* Suma: 770 000 zł.

Janusz Kołodziej:
1 021 587 zł – wydatki w sezonie 2019 (razem z Grand Prix)
729 495 zł – wydatki w sezonie 2018
720 985 zł – wydatki w sezonie 2017

Emil Sajfutdinow:
* Zakupy przed sezonem: 130 000 zł.
* Zakupy z serwisami w trakcie: 180 000 zł.
* Koszty teamu: 220 000 zł. 
* Pozostałe: 105 000 zł.
* Suma: 635 000 zł.
* Przy propozycji Ekstraligi Żużlowej tegoroczny przychód, na podstawie wyników z sezonu 2019, może wynieść 540 000 zł.

Szymon Woźniak:
* 3 kompletne nowe motocykle: 150 000 zł.
* 3 silniki – serwis przed sezonem: 18 000 zł.
* Części zapasowe na sezon: 30 000 zł.
* Opony, 120 sztuk: 30 000 zł.
* Kaski i malowanie, 4 sztuki: 15 000 zł.
* Kevlar, buty, obszycia, ochraniacze: 10 000 zł.
* Serwisy, 8 razy: 50 000 zł.
* Ubezpieczenie zawodnika: 15 000 zł.
* ZUS i wynagrodzenia na rok: 150 000 zł.
* Warsztat, wynajem + media: 30 000 zł.
* Paliwo, leasing i ubezpieczenie busa: 60 000 zł.
* Przygotowanie fizyczne: 10 000 zł.
* Suma: 568 000 zł.
* Przy tegorocznych stawkach za 121 punktów zdobytych przed rokiem otrzymałbym 391 200 zł (121 x 2 200 + 125 000).

Wiktor Lampart
* Zakup sprzętu i silników przed sezonem: 148 000 zł netto
* Koszty sprzętu w trakcie sezonu, opony, olej: 162 000 zł
* Koszty utrzymania teamu: 120 000
* Koszty dodatkowe (auto, warsztat, ubezpieczenie, paliwo, hotele): 62 000.
* ZUS, księgowość, 6 miesięcy: 3 672 zł.
* Suma: 495 672 zł.
* W 2020 roku zarobiłbym 318 600 zł.

Tai Woffinden
W sezonie 2019 wydałem około 850 000 zł. Przy stawkach proponowanych na sezon 2020 zarobiłbym przed rokiem w polskiej lidze około 474 800 zł.  

Bartosz Smektała
* Zakupy sprzętowe przed sezonem: 215 278 zł
* Koszt sprzętu w trakcie sezonu: 98 000 zł.
* Koszt utrzymania teamu: 212 160 zł.
* Koszty dodatkowe (warsztat, leasingi, paliwo za dojazdy, ubezpieczenie): 112 300.
* Suma: 637 738 zł.
* Symulacja za sezon 2020: 125 000 plus 134 pkt razy 2 200 zł daje 419 800 zł.  

  1. Domniemania vs realia … Mam nadzieje, że zainteresowane strony znajdą jakiś wspólny mianownik. Serdecznie im tego życzę.
    Kolejny rzeczowy i przedni artykuł panie Koerber. Dzięki. PozdROW.

  2. Obecna sytuacja w klubowym żużlu pokazuje też coś bardzo ważnego. Nikt nie patrzył na koszty bo kluby przecież zapłacą i teraz w sytuacji kryzysowych pojawia się jęk i zgrzytanie zębami. To też nie jest tak, że zawodnicy nie ponoszą sporych kosztów, a nie każdy ma kontrakty na poziomie Zmarzlika czy Madsena. Pewnie czołowych 25 zawodników z Ekstraligi żle nie ma, ale w tej Ekstralidze jest też sporo zawodników którzy muszą oglądać każdą złotówkę z dwóch stron. I jest jak w każdym kryzysie, bogaci stają się trochę mniej bogaci, a biedni nie mają co jeść – mówiąc obrazowo.

    Oczywiście wiele osób pisało czy na forach, czy publicystów na portalach internetowych, że trzeba ograniczać koszty, ale sami najbardziej zainteresowani czyli kluby oraz zawodnicy mieli to w dalekim poważaniu o władzach światowego żużla nie wspominając. Od dawna przestrzegał przed tym problemem Tomasz Gollob.

    Czemy nie wprowadzić nakazu jazdy na niezmodyfikowanych jednostkach od np. Gerharda albo na nowych Jawach. Są wolniejsze ? I co z tego, przecież nikt nie chodzi na żużel żeby oglądać szybkie biegi, tylko ciekawe biegi. Jeżeli nawet wyścig trwałby 10 sekund dłużej, to jakie to ma za znaczenie ? Czemu nie wprowadzić przelotowych tłumików, przecież takowe istnieją ? Czemu nie wprowadzić tańszych opon, choć może nie dających takiej przyczepności ? Opony mogłyby nawet kontraktować klub, co pozwalałoby nabywać je bezpośrednio od producenta.

    Nagle okazałoby się, że żużel staje się sportem nie tylko tańszym, ale również sportem, w którym bardziej liczy się talent i myślenie na torze, niż “szafa” którą mam pod tyłkiem. Zawodnik zyskuje lepszą kontrolę nad motocyklem, więc ten sport staje się też bezpieczniejszy. Dużo w ostatnich latach zainwestowano by zwiększyć pasywne bezpieczeństwo w żużlu, ale można jeszcze zwiększyć aktywne bezpieczeństwo, poprawiająć właśnie kontrolę nad motocyklem.

    FIM się nie zgodzi ? Trzeba dać Panom prostą alternatywę, a właściwie ultimatum. Kryzysy to czas przewartościowań. Albo zmiany, albo zakładamy własną federację – jak w boksie – z własnym Grand Prix. Żeby jeździć w polskiej lidze trzeba należeć do nowej federacji – ciekawe jakiego wyboru dokonają czołowi zawodnicy ?

    1. Wez 10 silnikow Jawy – wszystkie “takie same” – zapewniam ze roznica miedzy nimi bedzie min 5KM. Ponadto dzisiejsze tuningowane silniki maja zapas mocy na tyle ze trzeba je czesto oslabiac do biegu. Standardowe Jawy czy nawet GMy beda mialy niedostatek mocy. W takim wypadku brak 5KM bedzie robil olbrzymia roznce i znow zobaczymy wyscigi jak za dawnych lat – kto mial lepszy silnik ten byl o pol okrazenia z przodu. Dzisiaj wszsycy maja silniki niemal jednakowe. A nawet jesli rozne to i tak wszystkie maja nadmiar mocy. To jak szybki bedzie zawodnik zalezy od tego jak szybko ustawi swoj silnik odpowiednio do warunkow na torze. Dlatego mamy w miare rowne sciganie w porownaniu do lat 80tych czy 90tych.

      Warto tez zauwazyc ze zuzel to wciaz najtanszy sport motorowy na ktory przyciaga na trybuny ponad 10 tys widzow. Przez lata budowano w polsce image speedwaya. Teraz chcemy to wszystko zepsuc i zrobic zuzel “tani” – Tani zuzel to jest w Wielkiej Brytanii – smietnik. Ludzie stoja w gumowcach po kolana w blocie. Rzecz jasna nikt tego nie bedzie pokazywal w TV stad i sport nie bedzie sie rozwijal. I dlatego zuzel tam umiera. My zbudowalismy piekne widowisko i z powodu przejsciowego problemu chcemy to wszystko zepsuc. Rozwiazanie na kryzys jest tylko jedno – PGE Extraliga powinna zaciagnac kredyt i oplacic rozgrywki tak by mozna bylo odjechac sezon na warunkach ktore zawodnicy moga zaakceptowac. W kolejnych latach kluby otrzymaja od pge nieco mniej pieniedzy az do momentu splacenia kredytu za sezon 2020. Wilk syty i owca cala. W przeciwnym razie stracimy wszyscy.

      1. ” W takim wypadku brak 5KM bedzie robil olbrzymia roznce i znow zobaczymy wyscigi jak za dawnych lat – kto mial lepszy silnik ten byl o pol okrazenia z przodu.”

        To jest nieprawda. Widziałem kilka zawodów Nice Cup oraz imprezy w Anglii, w których to zawodnicy startowali na nietuningowanych silnikach i nadal był to normalny żużel. Owszem, zdarzały się biegi, w których ktoś wygrywał z dużą przewagą, albo przyjeżdżał daleko z tyłu, jednak takie biegi są też na tuningowanych maszynach. Generalnie, te zawody nie różniły się niczym pod względem widowiska, tylko były tańsze dla zawodników.

        “Rozwiazanie na kryzys jest tylko jedno – PGE Extraliga powinna zaciagnac kredyt i oplacic rozgrywki tak by mozna bylo odjechac sezon na warunkach ktore zawodnicy moga zaakceptowac.”

        Tak, zadłużajmy jeszcze żużel w bankach. Mamy wspaniały przykład Stali Gorzów, która walczy z kredytem już chyba z 10 lat i spłacić nie może… a jest jednym z bogatszych klubów w Polsce. Nie tędy droga.

        1. Nie twierdze ze wszystkie motocykle roznia sie o wartosc 5KM. Roznica miedzy najmocniejszym a najslabszym silnikiem od tego samego producenta wynosi ok 5KM i o ile w lidze angielskiej poziom zawodnikow jest sredni – nie robi to wiekszej roznicy o tyle w tak wymagajacej lidze jak PGE Ekstraliga czy w cyklu Grand Prix nie mozna sobie pozwolic na deficyt mocy 5KM poniewaz na poziomie PGE czy
          GP zawodnik przed toba nigdy nie popelni szkolnego bledu ktory pozwoli CI go wyprzedzic jak ma to miejsce w Premiership. Zawodnicy tam wyprzedzaja sie glownie przez szkolne bledy rywali a my mowimy o troche innym poziomie – gdzie to maszyna a nie umiejetnosci zawodnika sa najslabszym ogniwem.

          Ciesze sie tez ze porownales zuzel w PL do zuzla w Anglii. W Anglii jest tani to prawda bezsprzeczna, ale czy moglbys powiedziec ile ludzi bylo na trybunach w tej Anglii? 😀
          Koszt uprawiania zuzla tam jest niski ale powiedz ile zawodnicy maja placone za punkt?
          Podpowiem – mniej niz w II lidze w Polsce.
          Powiedz jak wygladal stadion na ktorym sie tak swietnie scigano? Jak stadion speedrowerowy pod Rawiczem! Zero inwestycji w infrastrukture. Bo i z czego. Tani sport nie przyciaga tlumow. Nie ma tlumow – nie ma funduszy.
          I to jest Twoim zdaniem wzor do nasladowania 😀 Skoro w Anglii zawodnikom jest tak dobrze i tanio a w Polsce maja tak drogo to czemu Tai jezdzi w Polsce a nie w Anglii? Dlaczego oni wszysc chca jezdzic w tej strasznie drogiej polskiej lidze? i Dlaczego wszyscy ogladaja ta droga lige a nie np I czy II lige ktore przeciez sa duzo tansze! I dlaczego to Ekstraliga startuje a I i II liga raczej nie rusza do boju mimo ze sa duzo tansze? Twoje argumenty mijaja sie z logika na kazdym zakrecie.

          Zupelnie nie zrozumiales tez mojej propozycji wyjscia z kryzysu. Ja sugerowalem aby kredyt wziela firma “PGE extraliga” i wyplacila zespolom wieksze honoraria niz zwykle – a nie indywidualne kluby! PGE Ekstraliga to bardzo mocna marka i kazdy bank da jej kredyt na przetrwanie. Dzieki temu liga moglaby wystartowac bez spadku jakosci widowiska wiec wartosc firmy pge extraliga zostalaby utrzymana. Jesli natomiast zawodnicy odmowia renegocjacji kontraktu to liga definitywne straci bo jesli trzeba bedzie zastapic Taia Woffindena zawodnikiem z I ligi? Czy prestiz i wartosc firmy wzrosnie? Nie wydaje mi sie. Czy ogladalnosc wzrosnie jesli kontraktu nie renegocjuje Dudek, Zmarzlik, Madsen, Laguta, Sajfutdinov? Kto bedzie ogladal taka lige?
          Koszty tego kredytu mozna jednak rozlozyc na wiele lat dzieki temu liga nie dostanie jednego poteznego ciosu z powodu wirusa tylko kilka mniejszych ktore z pewnoscia przetrwa – tym bardziej ze bedzie do tego przygotowana.
          Zdrowia zycze! 🙂

          1. Cytat” Jesli natomiast zawodnicy odmowia renegocjacji kontraktu to liga definitywne straci bo jesli trzeba bedzie zastapic Taia Woffindena zawodnikiem z I ligi? Czy prestiz i wartosc firmy wzrosnie? Nie wydaje mi sie. Czy ogladalnosc wzrosnie jesli kontraktu nie renegocjuje Dudek, Zmarzlik, Madsen, Laguta, Sajfutdinov? Kto bedzie ogladal taka lige?”

            Kto ? 95% kibiców , którzy dzisiaj się pasjonują speedwayem oraz 100% piknikowców, którzy przychodzą na żużel z sobie znanych powodów.
            Natomiast ciekaw jestem co zrobią (czym się zajmą) w/w zawodnicy, którzy po mistrzowsku umieją tylko skręcać w lewo.Kochają to a ewentualne biznesy będą rozkręcać na sportowej emeryturze i na 99% nie będą to mistrzowskie interesy.
            Nawet gdyby jeden czy drugi z nich powiedział “pas” to speedway tego niemal nie odczuje. Tak jak nie odczuł odejścia Penhala , Hamila czy Rickardsona.

          2. A kto miałby spłacać ten kredyt zaciągnięty przez PGE Ekstraligę? Chyba kluby musiałyby się zrzucać co roku? Poszłyby na to? Wątpię

  3. Ogólnie zgadzam się z zawodnikami, żeby to miało sens najlepsi powinni zarobić min 1mln. Szkoda, że żaden z zawodników nie podaje jakie środki otrzymał od sponsorów w 2019r, jakich spodziewa się w 2020. I jak mają się do tych wyliczeń ekstralig zarobki w innych ligach, w których jeżdżą.

  4. Czy Ci żużlowcy mają nas kibiców za małych kazików? Podają koszty, jakie ponieśli w roku 2019, który był normalnym sezonem żużlowym. W tym roku pojadą maksymalnie z 20-30 zawodów, sezon potrwa 2-3 miesiące. Potrzebne będą dwa motocykle plus dwa silniki zapasowe, jeden mechanik na meczu. Przestańce już płakać. Pół Polski za dwa miesiące nie będzie miało co jeść a Wy na swoich instagramkach pokazujecie motocykle, silniki, motory crossowe, jeepy, wille, prywatne siłownie, wypasione rowery kolarskie, prywatne sauny w ogródkach, wczasy na Malediwach….

    1. Racja. Wszyscy będą cierpieć biedę a oni chcą źyć w raju. Przecież miasta nic nie dadzą , sponsorów nie będzie, kibiców również to klub ma płacić z transmisji telewizyjnej. Przecież nie będzie reklamodawców to i transmisje będą okrojone. Ludzie ! Żużel padnie jak hokej. Niestety.

    2. Oj.. ktos tutaj ma chyba bol dupy ze komus – dzieki jego wlasnej pracy – wiedzie sie nieco lepiej? I to jest prawdziwym problemem prawda?
      Widzisz, tylko ze zawodnicy motocykle juz kupili. Faktury maja do zaplacenia. Nikt z nich w grudniu gdy kupowal sprzet nie wiedzial ze liga nie pojedzie. Na wakacjach byli w listopadzie- jeszcze wczesniej. A wydatki poniesli na ten rok z gory. Wiec o czym mowa. Poza tym jesli beda jechac non stop w lipcu sierpniu gdy sa najwyzsze temperatury to silniki dostana najbardziej.

  5. Sytuacja jest strasznie patowa, bo i zawodnicy i kluby mają swoje racje. Jednak prawda jest taka, że co dany klub interesują serwisy, przeglądy i zakup opon przez zawodnika na zawody nie związane z ligą ?. Zawodnicy też odlecieli za wysoko, bo za pieniądze z ligi polskiej chcieli objechać cały sezon ( liga, GP, SEC, itd… ). Szukajcie panowie porozumienia, ale nie zapominajcie ( zawodnicy ), że jak zarżniecie ligę polską, to możecie szukać nowego zajęcia w życiu, bo nikt wam nie da takich stawek jak polscy prezesi, a te, są ponoć absolutnie nie do przyjęcia… :).

  6. Może głupio zabrzmi ale wprowadzić wyjątkowo w tym sezonie starty na Jawach obniżenie kosztów poważne no i dalsze cięcia wg.kazzdego indywidualne

    1. Brzmi strasznie glupio.. czyli te GM co kupili maja wyrzucic do kosza i kupic nowe silniki JAWA.
      Zaby bylo taniej…
      Brawo!

      1. Nie, to jest tylko “serwis” silników. Widać to po cenie. Serwis 3 silników za 18 tys. zł, to pasuje. Tuning kosztuje znacznie więcej i prawdopodobnie jest wrzucony w “zakupy przed sezonem”. Jednak mnie nie chodziło o to, że kosztów tuningu nie ma uwzględnionych w wyliczeniach, tylko że ten koszt nie jest wyszczególniony osobno. Równie dobrze mógłby być wrzucony w “koszty dodatkowe”, czy gdziekolwiek indziej.

        1. Byc moze dlatego ze zawodnik nie kupuje golego silnika ktory oddaje do tuningu, ale kupuje kompletny przygotowany silnik bezposrednio od tunera? Spiesze wyjasnic ze koszt takiego silnika to ok 6 tys euro. Wiem do czego zmierzasz wiec od razu wybije CI argment z reki. Chcesz tanich silnikow… bez tuningu – to powiedz mi w jaki sposob bedziesz sprawdzal czy silnik nie byl tuningowany? Kazda czesc ma tolerancje wykonania. roznica na tloku rzedu 0.02mm i silnik juz bedzie mial zupelnie inna moc. A teraz jak zawodnik sobie przeszlifuje cylinder tak zeby tlok mu pasowal z takim clearancem jaki jest pozadany i zeszlifowal 0.01mm z cylindra i miesci sie to w fabrycznej tolerancji wykonania – to jest to juz tuning czy nie. A jesli jest – to jak udowodnisz ze cylinder byl szlifowany skoro miesci sie w tolerancji fabrycznej? Przepis bedzie kompletnie martwy poniewaz zawodnicy dalej beda tuningowac silniki ale w mniejszym stopniu. Kosztow to nie zmniejszy wcale. Wrecz przeciwnie – moze sie okazac ze zawodnik czy tuner bedzie musial kupic 5 silnikow zeby znalezc jeden ktory jest z tych mocniejszych… kto zaplaci za pozostale 4? Podpowiadam – zawodnik w cenie jednego silnika zaplaci za pozostale 4.
          Kilkadziesiat lat temu zuzlowi zrobiono krzywde zamrazajac rozwoj technologiczny silnika. Zeby bylo “taniej” mamy silniki chlodzone powietrzem ktore grzeja sie w okolicach swecy do 180 stopnic C co powoduje rozmiekczenie stali sprezyn zaworowych i ich siadanie. Taki silnik po chwili trzeba oddawac do serwisu bo sprezyny nie trzymaja zaworow. Gdyby nie wprowadzono tych idiotycznych ograniczen silniki dziisaj bylyby chlodzone ciecza, grzaly sie do 90C i pracowaly przez caly sezon. Podobnie jak Ty – ktos chcial dobrze, wyszlo jakz wykle. Mialo byc taniej – wyszlo drozej. Dzieki idiotycznym przepisom nie mamy w zuzlu wielu producentow silnikow. Gdyby silniki mialy wieksze pokrewienstwo do silnikow obecnie stosowanych w sportach motocyklowych byc moze swoj silnik zaoferowalby KTM czy Honda? Takie silniki bylyby na duzo wyzszym pozimie technologicznym przez co duzo trwalsze i powtarzalne. Bylyby tez relatywnie tanie. Niestety – zadna z tych firm nie jest zainteresowana rozwijaniem silnikow o archaicznej technologii ktora obowiazuje w zuzlu przez co mamy monopol jednej marki, silniki o niskiej trwalosci.

  7. W tej chwili doszliśmy do ściany. Przez ciągły wyścig zbrojeń sport stał sie piekielnie drogi i tym samym nieosiągalny dla wielu młodych chlopaków. Liga żużlowa stała sie cyrkiem objazdowym dla garsztki chłopaków którzy właśnie gotują sie we wlasnym sosie.
    Mam wrażenie że Panom żużlowcom nie zależy jednak aby te bariere wejscia obniżyć – bo jeśli bedzie taniej, to bedzie wiecej świeżej krwi, a jak więcej zawodników to wieksza konkurencja…i koło sie zamyka. Epidemia obnażyła jednak brutalnie stare powiedzenie…chytry dwa razy traci. Powodzenia Panowie żużlowcy – bez kibiców zobaczycie ile jest wart ten wasz objazdowy cyrk pt. PGE Ekstraliga

  8. Panowie to jest kłamstwo. Jako że pracuje w jednym z ekstraligowych klubów wiem doskonale jak to wygląda. W ostatnich latach kontraktowaliśmy zawodników z czołówki światowej którzy za podpisanie kontraktu dostawali po 250 – 270 tysięcy i 3 tysiące za punkt. To jak to jest, że oni sobie z tym radzili bez problemu a bohaterowie artykułu podają kwoty z kosmosu ?
    To co mamy pokrywać im coroczne zakupy nowych samochodów sportowych w dobie koronawirusa?

  9. Kiedyś jedna z gazet pokazała majątek czołowych polskich żużlowców. Każdy z nich ma po kilka mieszkań na wynajem i to nie tylko w Polsce, ale także wakacyjne apartamenty we Włoszech, Chorwacji, na Cyprze. Ktoś ma swój hotel, inny ośrodek wypoczynkowy nad jeziorem…. Pytanie na dzisiaj, wszyscy zaciskaja pasa, by przeżyć, ludzie likwidują lokaty bankowe, by spłacić raty za mieszkanie,.by wystarczyło na bieżące wydatki. Firmy zwalniają ludzi. Jeżeli któryś z raiderów nie jest wstanie utrzymać swojego rozbudowanego teamu, nie ma na tunera, nie ma na piąty kevlar, to może trzeba sprzedać jedno z sześciu mieszkań i kasa będzie.

    1. Ale dlaczego mają to robić? Myślę że tu nie chodzi o przeżycie, ale o utrzymanie swojego przedsiębiorstwa, utrzymanie zatrudnionych pracowników. Ci żużlowcy-przedsiębiorstwa też może spłacają leasingi, kredyty (może nawet wzięte na zakup mieszkania, lub hotelu). To że ktoś ma trochę pieniędzy nie oznacza, że ma się nimi dzielić. kiedyś była taka idea – socjalizm i jakoś się to nie sprawdziło.

  10. motocykle klubowe, zadnego tuningu, mechanicy klubowi i jedziemy. juz dawno powinno tak byc bo poszlismy w strone wyscigu zbrojen zamiast tego czym byl zuzel zawsze

  11. Koszty kosztami….ale czemu nie powiedzą że pieniądze zarabiają z trzech lub więcej źródeł (ligi Polska, Szwedzka, Duńska i ci najlepsi Grand Prix ).Czyli zyski rosną a koszty juz tylko minimalnie.

  12. Z tych wyliczeń u góry najbardziej rozbawił mnie niejaki Wiktor Lampart ( kto to wogóle jest, jak powiedziałby klasyk). Łebek wyliczył sobie koszty na pół bańki, w tym jego team za 120 tysięcy. Chłopak złożył się w wiraż kilka razy, ledwo trzyma kierownicę i już pół bani i team z menadżerem. Tego się nie da czytać. Synku, jak zaczniesz jeździć w GP to sobie opłacaj team i menadżera a tna razie to się naucz jeździć na żużlu.

  13. Zawodowstwo w żużlu, jest jak podwykonawstwo w firmach. Żeby było taniej, to się wypycha pracowników/żużlowców do firm zewnętrznych/na swoją działalność. I niby nie ma pracowników, zusów, kosztów, ale i tak wychodzi drogo, bo te zewnętrzne podmioty mają ogromne kontrakty, bo pewne koszy są zawsze i tylko pytanie gdzie w tym łańcuszku je wykażemy, A jak łańcuszek długi to dochodzą jeszcze koszty biurokracji między tymi podmiotami.
    Na cholerę, to zawodowstwo. Niech kluby zatrudniają żużlowców na etacie i Im wszystko zapewniają, jak kiedyś. Poza tym, żużel przez 30 lat nie zrobił jakiegoś technologicznego skoku, a dziś motor kosztuje 50 tysięcy??! Opona 2,5 tysiąca?! Serwis 6 tysięcy, co miesiąc?!
    Gdyby nie koronawirus, to stawki szły by nadal w górę, bo jak płacimy zawodnikom-zawodowcom coraz więcej, to tunerzy podwyższają stawki, skoro Klient ma to przecież zapłaci. Koszty rosną bez powodu. Tylko dlatego że jest pieniądz na rynku.
    Oczywiście rozumiem, że kryzys przyszedł w bardzo złym momencie, gdy kasa już wydana. Niemniej skoro można jeździć na żużlu w 2 lidze za 1500 zł za punkt, w ligach zagranicznych za jeszcze mniej, to dlaczego w Extralidze nie można?
    Ja żużlowcom nie zazdroszczę, niech zarabiają miliony, ale ten sport stał się stanowczo za drogi. Ja chce silników Jawa dwuzaworowych, albo GTRów od Gercharda, które trzeba serwisować dwa razy w roku. Trzeba powrócić do torów przyczepnych i wówczas skończy się wyścig zbrojeń i odchudzanie. Środowisko żużlowe popróbowało zawodowstwa, ale dziś widzimy, że to do czego doszliśmy zawiera masę wad i błędów. Nadszedł czas naprawy.

    1. “Ja chce silników Jawa dwuzaworowych, albo GTRów od Gercharda, które trzeba serwisować dwa razy w roku.”

      Tylko ze te silniki nie jada. Jak sie tunerzy za nie wezma (a wezma sie bo to ze cos ma dwa zawory nie znaczy ze nie mozna z tego wycisnac troche wiecej mocy niz ma to obecnie) to zaczna jechac, zaczna sie wtedy tez grzac i okres miedzy serwisami sie skroci do jednego miesiaca. O tym dlaczego nie uda sie uniknac tuningu pisalem w innym komentarzu.

      “Trzeba powrócić do torów przyczepnych i wówczas skończy się wyścig zbrojeń i odchudzanie”

      XD Co mozna powiedziec na takie rzeczy? Czyli im przyczepniejszy tor tym mniej mocy potrzeba? :DD i nikt jej nie bedzie szukal? Niby dlaczego przyczepny tor zakonczy odchudzanie. Zmienia sie prawa fizyki? No jaja XD

      “Środowisko żużlowe popróbowało zawodowstwa, ale dziś widzimy, że to do czego doszliśmy zawiera masę wad i błędów.”

      A doszlismy do najlepszej zuzlowej ligi swiata. Niektorzy nie moga tego przebolec i koniecznie chca powrotu do ligi amarotskiej. Anglicy probuja “wyrownac szanse” i efekty tego widzimy na angielskich “stadionach” gdzie kibicow mozna upchac w jednym autobusie. Tego wlasnie chcemy?

      Czytajac komentarze coraz trudniej oprzec sie wrazeniu ze niezlomni bojownicy o “ciecie kosztow” tak naprawde motywowani sa czyms zupelnie innym… Stara dobra polska bezinteresowna zawiscia. I nie chodzi im o zadne obnizenie kosztow uprawiania sportu – bo zuzel jest i tak najtanszym powaznym motorsportem na swiecie. Chodzi im o to zeby ci “wstretni zuzlowcy” mieli mniej. Przykre to.

      1. Brawo za celną diagnozę – jakie to nasze, polskie..A to, że wielu z chłopaków jest w gronie najlepszych na świecie to nic nie znaczy, mają mieć mało, bo ja mam mało.. taka typowa modlitwa polaczka (celowo napisane przez “p”) z “Dnia świra”- Gdy wieczorne zgasną zorze, zanim głowę do snu złożę, modlitwę moją zanoszę, Bogu Ojcu i Synowi. Dop…cie żużlowcowi! Dla siebie o nic nie proszę, tylko mu dosrajcie, proszę! Kto ja jestem? Polak mały! Mały zawistny i podły! Jaki znak mój? Krwawe gały! Oto wznoszę swoje modły do Boga, Marii i Syna! Zniszczcie tego sk…na! Mojego rodaka, sąsiada, tego wroga, tego gada! Żeby mu okradli garaż, żeby go zdradzała stara, żeby mu spalili sklep, żeby dostał cegłą w łeb, żeby mu się córka z czarnym i w ogóle, żeby miał marnie!

  14. Różnica pomiędzy Dudkiem a Woźniakiem w jednej pozycji: leasing busa, paliwo. Dudek 130 tys, Woźniak 60 tys. Można taniej – pewnie ze tak. Ile km można zrobić w Polsce jeżdżąc 18 spotkań na każde licząc po 500 km to mamy 9000 km no niech będzie razem z 15000 km. Paliwo może z 10 tys złotych. Wystarczy busa leasingować na 5 lat a nie na 2……

  15. Wszyscy mówią, że żużlowiec to praktycznie firma . I to prawda -koszty sprzętu , raty , mechanicy , kierowcy itd. Ale z definicji działalności gospodarczej jest tzw . ryzyko. Ja też poniosłem koszty bo myślałem, że zarobię ale tez już wiem że tak nie będzie . I mi kontraktu nikt nie proponuje obniżyć tylko po prostu go nie ma. Wszyscy mają problem a żużlowcy lub kluby chcieliby mieć takie same pieniądze. Większość firm ma faktury do zapłacenia . Oczywiście będą kluby , które spróbują tą sytuację wykorzystać , ale pamiętać trzeba że podane budżetu klubu to też sztuczne wyliczenia z dotacjami miast i kasy od sponsorów , których może w tym roku nie być.

  16. Zawodnicy “zapomnieli” uwzględnić w swoich przychodach kontraktów reklamowych, a koszty będą mieć niższe. Poza tym ostatecznie będzie 200 tys. za podpis i 2,5 tys. za punkt. Nie płakać tylko jechać.

  17. Bardzo dobrze że Dudek i inni podali swoje koszty firmowe.
    Stawiam więc super 0,7 jak udowodnią mi ,że za sezon 2019 nie mieli po 500-800 tyś zł na czysto. Przychody były z kilku źródełek ale koszty to ma pokryć tylko polski klub ??? TAK ???
    Aż mnie skręca aby im wygarnąć.
    Jak już wspomniano , w tym sezonie pojadą 1/3 tego co w 2019 r. za 50% środków.
    Powinni więc wyjść na duuuuuży plus za mniej pracy.

  18. Żużlowcy mają prawo narzekać, ponieważ wydatki planowali przed cięciami – to nie jest ich wina.
    Inna sprawa, że przy pojawieniu się wielu sponsorów i telewizji, popyt na dobrych żużlowców jest ogromny, stąd bardzo krótka droga do przepłacania zawodników.
    Kluby wiedzą o tym, że przepłacały stąd teraz jest idealna okazja do zejścia na ziemię i renegocjacji absurdalnych propozycji.
    Niestety, start ligi w tym momencie przy tylu kwasach po obu stronach i w dodatku bez kibiców jest błędem. Jeżeli nie ma warunków do prowadzenia działalności, to nie można robić tego na siłę. Straty będą, jak w całej gospodarce. Być może na koniec pojedziemy bez jednej czy dwóch lig, bez kilkunastu lub kilkudziesięciu zawodników. Startując teraz każdy zawodnik będzie jeszcze bardziej walczył o każdy punkt z wszystkimi zawodnikami na torze, a relacje zawodników z klubami mogą zostać trwale zniszczone. Start sezonu 12.06 to będzie najkrótsza droga do bankructw zawodników z drugiego szeregu, wielkie transfery po sezonie i odejście wielu lokalnych sponsorów.

    1. “popyt na dobrych żużlowców jest ogromny” – no właśnie, takie są prawa rynku. Dostają tyle ile im ktoś zaoferuje. Na dodatek będąc “towarem” deficytowym są w tzw. cenie. Żużlowcy wcale, jak widać, nie wykorzystują sytuacji. Jednak nie mogą pójść na ustępstwa prowadzące do bankructwa. Dokładnie bankructwa, gdyż są firmami.

  19. Do: Babcia Izolda
    Ale dlaczego mają to robić? Myślę że tu nie chodzi o przeżycie, ale o utrzymanie swojego przedsiębiorstwa, utrzymanie zatrudnionych pracowników. Ci żużlowcy-przedsiębiorstwa też może spłacają leasingi, kredyty (może nawet wzięte na zakup mieszkania, lub hotelu) a może po prostu lubią walory pieniążne, lub trzymają na czarną godzinę. To że ktoś ma trochę pieniędzy nie oznacza, że ma się nimi dzielić. Kiedyś była taka idea – socjalizm i jakoś się to nie sprawdziło.

  20. Zestawienie dość ciekawe, z którego wynika ,że BELZEBUB Dariusz powinien zamiast płodzić swoje niczym nie podparte artykuły, brać udział w lekcjach online z matematyki.

    1. Taka zgryźliwość z mojej strony nastąpi:
      Kilka dni temu radziłem całej redakcji s”f” jakiś kurs dziennikarstwa online (mogli by się tu uczyć – heh), to zaraz się zrobił “komentarz usunięty” a matematyka i dodawanie i odejmowanie? Bez przesady, chyba by wielu panów to przerosło … hmmm

    2. to są jedynie koszty podane przez żużlowców, może zawyżone, a może nie. Ciężko również ustalić czy te koszty są zasadne czy nie. Dla porównania należałoby zapytać o to również np Marcela Kajzera lub Marcina Jędrzejewskiego i Bellego – ile ich żużel kosztuje.

  21. Kto to jest Rafał Trojanowski pytam ? Wypowiada się na temat finansów, bo ciągnie na młodym Lamparcie z 20 tysięcy miesięcznie. Więc dla samego Trojana musi być z działki młodego 240 tysięcy rocznie. Hipokryci i tyle.

    1. A drugi Trojan ciągnie kasiure u Tajskiego. W każdym meczu telewizja pokazuje te jego filozoficzne miny, jak udaje, że się na tym zna. On jeździł kiedyś na żużlu zawodowo?

      1. Nie jezdzil ale jest b.dobrym fachowcem, pracowal wiele lat u Petera Karlssona i pozniej trafil do Taia. Razem zrobili juz 3 IMS, to chyba najlepsza rekomendacja.

    2. A czy ci zasmuceni zawodnicy podający, że zarobią 350 tys. zł, przy kosztach 700 tys. zł nie zapomnieli przypadkiem o swoich dochodach
      – z tzw. kontraktów reklamowych (to forsa oferowana przez prezesów, by obejść limity)
      – od sponsorów indywidualnych
      – od miast (taki Dudek od miasta ZG dostał ostatnio 100 tys. zł na GP)

  22. Koszty… obejmujące ligi polską, szwedzką a także kambodżańską czy singapurską. Obejmujące GP, IM kraju czy zawody o Uśmiech Prezydenta Częstochowy. Dlaczego na to wszystko kasę mają łożyć głównie polskie kluby, firmy, telewizja i kibice?

  23. Zawodnicy podają koszty całego sezonu i wszystkich innych imprez . Niech teraz podadzą dochody całego sezonu i wszystkich innych imprez a nie tylko polskiej ligi . Jestem za tym aby wprowadzić silniki p. Walczak- Dudek i przelotowe tłumiki i po jednym mechaniku

  24. Trafiłeś w punkt.
    Zysk roczny to wszystkie dochody( WSZYSTKIE !!!) minus wszystkie koszty zwiazane z uzyskaniem tych dochodów.
    Jeżeli Dudek, Kolodziej czy Lamparcik myślą że kibic to naiwniak płacący za bilety, to znaczy że są po ciężkich wstrzasach mózgu (to zrozumiałe) i jeszcze muszą się leczyć.

  25. Gratulacje za artykuł i podejście..No to teraz wszyscy malkontenci i wyznawcy O(m)staffa będą zawiedzeni postawą zawodników bo te żużlowe “rozpieszczone gwiazdki” się dogadały już w tylu klubach i przystały na ustalenia i ograniczenia..Normalnie Chamstwo, no jak mogli tak zejść na ziemię z obłoków..I za co teraz będzie na nich wieszać psy…? Wiem, wiem, spokojnie O(m)staff i jego sforka coś znajdą na tych co nie chcą z nim rozmawiać..A w sprawie zakazu tunningu motocykli to już kiedyś w Polsce tego wstrętnego tuningu nie było jak pamiętam i w latach osiemdziesiątych trochę świat żużlowy nam odjechał..Mieliśmy świetnych żużlowców w kraju tylko sprzęta jakby z innej epoki i na zawodach międzynarodowych równa jazda, ale zdecydowanie z tyłu stawki…

  26. A gdzie kasa która dostają pod stołem 🤣 150 tyś za podpisanie kontraktu to tylko na papierku I na konto A 300tys to w kopercie więc to już daje 450tys za sam kontrakt do tego sponsorzy który płacą czasami cały sezon za serwisy I opony 😉 do tego sponsorzy rzucają nie małe kwoty I tego też żaden zuzlowiec nie powie 🤣🤣 fajnie mówią wydaja Na sezon 400 tyś A obrotu mają 408tys no to żyją za 8 tys przez rok 🤣🤣🤣 jaki żal prawda taka że nawet za.punkty mają wiecej na papierku 2.200 A tak naprawdę po 6 tyś za punkt srednio 10 punktów 60tys za meczx4 240tys za 4 mecze w Polsce za miesiąc teraz zrobić to razy 6 miesięcy to mamy kwotę tylko w polskiej lidze A jak jeżdżą jeszcze Duńska Szwecja A czasami Angielska 🤣🤣 to na prawde mają problem z kasa 🤣🤣🤣🤣

  27. a jak te wyliczenia wyglądały 3 4 lata temu ?
    Zawodnicy mówią ponieśliśmy koszta a co będzie jak w ogolę nie pojada?
    A może warto porozmawiać z całym teamem obniżyć wypłaty szukać jakiś ciec jak to robią firmy? to chyba też jest jakieś rozwiazanie

  28. A kogo obchodzą koszty ponoszone przez zawodników na Grand Prix czy inne ligi ?? Za GP niech płaci GP lub niech zawodnik szuka sobie sponsora, a jak w lidze szwedzkiej takiemu Dudkowi mało płacą to niech tam nie jeździ. Poza tym co oni za brednie wypisują. Co roku kupuje 3 kompletne motocykle i 4 kaski. To niech sprzeda wszystko co do tej pory nakupowała w latach poprzednich, bo co pokradli to, wyrzucił na śmietnik czy jak. Przyzwyczaili się do rozrzutności. Taki płaczek Pedersen, wystarczy wejść na jego instargrama, szpan domem, jachtem drogimi samochodami i płacze, że jednego sezonu nie może odjechać za 50 procent wynagrodzenia w Polsce. Tego co im zaproponowano to w normalnych warunkach nie zarobią w żadnej innej lidze. Ludzie muszą zapierdalać za 2500 zł na miesiąc, tracą pracę a gwiazdkom mało 2500 zł za punkt. Nadmuchane teamy, nadmuchane koszty.

    1. Wychodzisz ze złego założenia. Zawodnik świadczy swoje usługi kilku klubom i pracuje jako firma, jako PRZEDSIĘBIORSTWO. Nie można tego tak traktować że w Polsce zarabia więcej to może te pieniądze wydać tylko w Polsce – czy jak jedziesz na wakacje do Chorwacji to idziesz tam do pracy by zarobić a następnie wydać tam zarobione pieniądze? Jak nie rozumiesz to inny przykład: ktoś ma firmę budowlaną i prowadzi dużą budowę, czy nie wolno mu zacząć jeszcze trzech małych? Tu zarobi więcej, tam mniej ale gdy kupuje sprzęt to chyba nie na konkretną budowę ale inwestuje we wszystkie, tak to działa w biznesie.
      Musisz też zrozumieć, że topowy zawodnik żużlowy zarabia tyle, bo tyle oferują mu kluby za jego umiejętności, mogłeś zostać żużlowcem i byś szpanował domem, jachtem i samochodem a nie, jak sam określasz, “zapierdalał” za 2500 zł na miesiąc.
      Ciągle odnoszę wrażenie, że w wielu z nas tkwi zawiść, zazdrość i kołtuństwo bo komuś powodzi się lepiej a wręcz dochodzi do sytuacji, że cieszymy się gdy temu komuś się powinie noga i straci. Niestety to jest chore podejście.

      1. Jeśli tak jak mówisz zawodnik pracuje jako przedsiębiorstwo, to niestety podlega prawom rynku, tak jak przedsiębiorstwo, w tym konkretnym przypadku rynek ucierpiał przez pandemię i żużlowiec musi się z tym pogodzić i zredukować swoje oczekiwania co do nawet i poziomu życia. Tak to niestety działa, zwykły zjadacz chleba o tym wie najlepiej.

        1. I to się zgadza, podlega prawom rynku o których ty nie masz zielonego pojęcia. Gdy się idzie do roboty na 6 rano, albo na 14 – drugą zmianę, albo na nockę to się odwala swoją szychtę, czy jak to nazwiemy.
          Jednak gdy założysz działalność gospodarczą, czyli swoje małe przedsiębiorstwo to zaczynasz patrzeć inaczej. Już nie patrzysz na poziom swojego życia, ale jak ten poziom utrzymać i o ironio, jak utrzymać ludzi którzy zapewniają ci ten poziom życia.
          Firma nie polega na wyzysku ludzi, czyli pracowników, ale na zarządzaniu. Póki będziesz myślał kryteriami z lat 70′ to będziesz czuł się źle, będziesz poszkodowany, przecież wtedy mogłeś odstać i odczekać swoje, co ci się “należało” w kolejce.
          Jednak czas meblościanek i kartek na cukier, wędlinę, wódkę, czekoladę i małego fiata minął, Teraz trzeba sobie ZAPRACOWAĆ i koronawirus nie ma najmniejszego znaczenia. Liczy się bilans – ZYSKÓW I STRAT!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.