lotto partner główny serwisu
pon. Cze 17, 2019

Grzegorz Węglarz, strongman z zamiłowania.

Ze Spartą nie wygrasz. Kulturysta, strongman i kickbokser w parku maszyn

Najlepiej zbudowany mechanik na świecie, wybitny kickbokser i najsilniejszy toromistrz, który podczas wyjazdowych meczów Betard Sparty zamienia się w jednoosobową grupę wsparcia. Krótko mówiąc – w parku maszyn z wrocławską ekipą nie wygracie. Na torze też coraz trudniej.

W miniony piątek Grzegorz Węglarz zagrał swój kolejny telewizyjny epizod. Kiedy Jakub Jamróg pozbierał się po upadku w bliskim kontakcie z Mikkelem Michelsenem i opuszczał lubelski tor na własnych nogach, towarzyszył mu pewien barczysty młody mężczyzna, zajmujący połowę szerokości toru. Wielu sądziło, że to mechanik Jamroga. Otóż nie. Był to Grzegorz Węglarz, we Wrocławskim Towarzystwie Sportowym zatrudniony jako toromistrz. Wcześniej wyjeżdżał traktorem w parze z Henrykiem Piekarskim (Heniu zapewne trzymał się bliżej małej), obecnie jest na wrocławskim torze głównodowodzącym.

Jego Szerokość Grzegorz Węglarz to z zamiłowania strongman, dźwigający potężne ciężary. W ramach spaceru buszmena może przenosić beczki z metanolem, a w ramach spaceru farmera ubijać tor na Olimpijskim. Własnymi stopami. Jakiś czas temu byliśmy nawet umówieni na rozmowę. Pech chciał, że jakieś dwa dni po słynnym odwołaniu wrocławskiego meczu z truly.work Stalą Gorzów – na podstawie… świetnych prognoz pogody i przy takiej właśnie aurze. Delikatny temat, niezręczny. To były chyba te destrukcyjne okoliczności, bo toromistrz, koniec końców, nie podjął tematu. Tzn., mimo ustaleń, nie odebrał już telefonu. Jak sądzimy, przez obawę, że chcemy drążyć temat. A my, Panie Grzegorzu, chcieliśmy po prostu pokazać ciekawą ludzką historię. Człowieka z pasją i, zapewne, z sukcesami. No i bicki szerszej publiczności pokazać…

O Konradzie Darwińskim, drugim wielkim człowieku z boksów Betard Sparty, już pisaliśmy. To sympatyczny mechanik Taia Woffindena, oddany trzykrotnemu mistrzowi świata. Co ciekawe, zaczynał jednak od siatkówki. Ba! Z UKS-em Siódemka Rzeszów sięgnął nawet po wicemistrzostwo Polski w niższej kategorii wiekowej. Był wówczas rozgrywającym, ale i atakującym. Dziś, z racji wyglądu, może być głównie obrońcą swojego pracodawcy, gdy wymaga tego sytuacja. I w taką właśnie rolę niekiedy się wciela.

FOT. PAWEŁ WILCZYŃSKI

Oddawanie się kulturystycznej pasji przez mechanika żużlowego to wyjątkowo niewdzięczne zajęcie. Ci mają przecież ciężkie życie. Pracują po nocach, jedzą byle gdzie i mnóstwo czasu spędzają w podróży. Członek teamu Woffindena wykształcił jednak swoje sposoby na walkę z niezdrowym trybem życia.

– Głównie jemy w restauracjach, ale od dwóch lat wozimy ze sobą dodatkowe jedzenie. Takie na czarną godzinę, by przyjmować posiłki regularnie. I by nie zatrzymywać się w McDonaldzie, bo od tego rośnie, ale brzuch. W busie mamy lodówkę, mikrofalę, dlatego nie ma problemu z przygotowaniem jedzenia – uśmiecha się rzeszowianin. – Wiadomo, że latem, gdy czasu na trening mniej, szybko zlecę z wagi, dlatego zimą staram się dużo jeść i trenuję zupełnie inaczej niż w trakcie sezonu. Najważniejsze jest to, co wypracuje się zimą, później chodzi już tylko o podtrzymanie – dodaje. My dodamy, że całość dopełnia, rzecz jasna, odpowiednia suplementacja. Nie ma lipy, w końcu mowa o członku mistrzowskiego temu, uchodzącym za talizman Woffindena. Pracę dla Brytyjczyka rozpoczął w 2013 roku, zatem dokładał cegiełkę do każdego z trzech mistrzowskich tytułów (2013, 2015, 2018) lidera Betard Sparty.

Jakby tego było mało, drugi z mechaników Tajskiego, Robert Ruszała, ma podobne zainteresowania. I gabaryty. Jak oni się mieszczą w tym boksie?

A przecież od zawsze niemal osobistym trenerem Macieja Janowskiego i całej ekipy jest Mariusz Cieśliński, mistrz świata w kick-boxingu oraz tajskim boksie, przez 365 dni w roku trzymający formę ponad normę. I dystans do potencjalnego przeciwnika. Swego czasu rozmawialiśmy w parku maszyn. I jak zaczęliśmy przy bandzie, tak skończyliśmy przy boksach. Bo Mariusz – takie skrzywienie zawodowe – musi trzymać na dystans swojego rozmówcę. Co my kroczek w przód lub jakaś drobna gestykulacja rękami, to Mariusz kroczek w tyłu. Tak, lata ringowego życia musiały się odłożyć.

I co, groźna ekipa? Nie zapominajmy jednak, że u konkurencji też są wojownicy. Np. w ekipie Fogo Unii. Tomasz Skrzypek, trener mistrzów Polski od przygotowania ogólnego – czyli hodowca Byków – to co prawda niższa kategoria wagowa niż Darwiński i Węglarz, jednak, jak to mówią – mały, ale Byk. W przeszłości był reprezentantem Polski w kick-boxingu, a później przez dwie dekady trenerem kadry narodowej. Jego zawodnicy sięgali po tytuły mistrzów świata, Europy, a także The World Games. Z Fogo Unią wywalczył dwa złote medale DMP, a obecnie ma również pod opieką Przemysława Pawlickiego (MrGarden GKM Grudziądz). W przeszłości był trenerem Cieślińskiego.

FOT. DANIEL CHĄDZYŃSKI (FOTOGRAFIA ŚLUBNA)

A poniżej zimowy wywiad (wideo) Tomasza Skrzypka dla pobandzie.com.pl, przeprowadzony przez Wojciecha Koerbera:

A kogo Wy byście dodali do tego zestawu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.