Główny partner portalu

Wysoki lot Łabędzia, Karino z zapasem siana i limuzyna Stalina – o tym pisano 26 lat temu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W dalszym ciągu odświeżamy stare żużlowe dzieje i przypominamy sobie oraz Wam, o czym pisano… 26 lat temu – w okolicach początku czerwca 1994 roku. Oczywiście wspominki na podstawie najpoczytniejszego pisma branżowego, jakim był Tygodnik Żużlowy.

Dziś przypominamy kilka ciekawostek ze 184. wydania TŻ z 5 czerwca 1994 roku, które wówczas kosztowało… 10 000 zł! Wysoki lot Łabędzia, Karino z zapasem siana i limuzyna Stalina – o tym pisał TŻ 26 lat temu. 

Szybki Screen, szybki Kaczmarek 

To tytuł relacji Bartłomieja Czekańskiego z meczu Sparty Polsat Wrocław z Włókniarzem Częstochowa, zakończonego zwycięstwem gospodarzy 55:35. 

Ten mecz był bez historii, choć do niej w pewnym sensie przejdzie. Zawodnik Joe Screen pobił bowiem rekord wrocławskiego toru. Egon Skupień najlepszy był… na próbie toru, a jego jazda leży tak samo jak silnik w „Skupieniowym” motocyklu. Zawody zostały przeprowadzone szybko i sprawnie. To się stało głównie dzięki zdecydowaniu sędziego Kaczmarka, który poganiał całe żużlowe towarzystwo do pracy. Miał swój dobry dzień. W Sparcie za męską postawę na słowa pochwały zasłużył jeszcze ciągle rekonwalescent Piotr Baron, Śledz zrobił swoje. Odnalazł nieco formy także Lech – relacjonował dziennikarz TŻ. 

Warto wspomnieć, że Skupień zdobył w meczu trzy punkty, Screen piętnaście w sześciu startach a wspomniany Baron dwanaście. 

Wysoki Lot „Łabędzia” 

Taki tytuł dał Roman Siuda do relacji z pojedynku Morawskiego z Unią Leszno. Gospodarze ulegli 44:46.

Pierwszy wyścig nominowany był prawdziwym majstersztykiem, a rywalizacja Szymkowiaka z Hancockiem rozgrzała kibiców do białości. Remis przed ostatnim wyścigiem. W decydującym boju Jankes był nie do ugryzienia. Zielonogórzanie jechali na remis. Jednak na drugim okrążeniu szybki motocykl Łabędzkiego okazał się bezcennym atutem i leszczynianin wyprzedził Huszczę. Zdobył punkt na wagę wygranego meczu – pisał Siuda. 

Po 10 punktów dla gospodarzy w tym spotkaniu wywalczyli Huszcza i Szymkowiak. Dla Unii po czternaście Jankowski i Łabędzki. 

Grudziądzkie newsy 

Pojawiała się także w Tygodniku i taka rubryka, a więc dwa newsy o tym, co działo się w Grudziądzu 26 lat temu. 

Tomek Kornacki wrócił z Anglii pospawany i liczy na rychły powrót do drużyny. Sympatycznie odebrano list Tomka z podziękowaniami za telefony, wizyty i słowa otuchy od kibiców podczas gdy przebywał w szpitalu. Najbardziej połechtało kibiców ostatnie zdanie – Jesteście wszyscy wspaniali. 

Krzysztof Ulawski ma już nowy motocykl. Stary nazywano w klubie „Kasztanką”, nowy to ogier „Karino”. Krzysiek zamierza zamknąć oba zimą w boksie z zapasem siana, a na wiosnę oczekuje potomstwa – pisał Przemysław Sierakowski. 

A potem profesjonalizm 

To wywiad redaktora Marka Śliperskiego ze Szczepanem Kulczakiem, w którym nie zabrakło pytania o ewentualne przejście na zawodowstwo. 

– Jest to możliwe, bo rozmawiałem już z szefem Tomex-u na ten temat. Może w połowie roku. Musiałbym jednak mieć pewność, że mam wysoką formę i zdobywam punkty. A ile ich trzeba byłoby zdobywać, o tym mogłem się przekonać po meczu w Opolu, gdzie mój dorobek był zerowy, a za zniszczoną w kraksie ramę jako zawodowiec musiałbym wydać ładnych parę groszy. Wpierw zatem stabilizacja formy, a potem profesjonalizm – odpowiedział żużlowiec Kulczak. 

Limuzyna od Stalina 

Tym tytułem Jacek Portala wspominał rundę wstępną Indywidualnych Mistrzostw Świata, którą rozegrano na torze w Pile.

– Bogatym słońce świeci. I stara przeciwpancerna limuzyna od… Stalina. I otwarty cabriolet. Angielski arbiter z „fryzurą” kojaka, który z Wysp Brytyjskich przebył z małżonką drogę do Grodu Staszica na motocyklu BMW. Niestrudzony Krzysiek Hołyński zagrzewał publiczność do wspólnej zabawy. Rubaszny Krzysiek potrafi zażegnać w zarodku wszelkie przejawy klubowego szowinizmu – pisał dziennikarz Tygodnika Żużlowego. 

Pan i sługa 

To tytuł felietonu Romualda Staniewicza, w którym autor przytaczał  między innymi wpływy finansowe Unii Leszno z sezonu 1993. 

Przykład zza miedzy – w minionym sezonie wpływy Unii Leszno wyniosły 4.8 miliarda złotych (oficjalne dane z zebrania sprawozdawczo-wyborczego z 28 listopada 1993), z czego około 3 miliardy, a zatem grubo ponad połowę wpłacili kibice – 2.5 mld za karty wstępu, ponad 400 mln za programy plus opłaty parkingowe i pośredni udział w reklamach – pisał redaktor Staniewicz.

Co kto lubi…

To tytuł felietonu świętej pamięci Krzysztofa Hołyńskiego, w którym poruszył temat tego, jak powinny wyglądać imprezy żużlowe. 

– O idealny scenariusz imprezy żużlowej jest bardzo trudno również z wielu innych powodów. Choćby z takiego, że w decydującej mierze tworzy go samo życie już podczas trwania zawodów. Wielu rzeczy nie da się z góry zaplanować. Bardzo ciekawie ujął to jeden z aktorów teatralnych i filmowych. – Polubiłem zawody żużlowe za ich spontaniczny i niereżyserowany przebieg. To jest wielka sztuka i atut tego sportu. W teatrze każdy aktor ma do perfekcji opanowany tekst i rolę. Tym bardziej podziwiam „czarny sport”, w którym sensie widowiska tak niewiele wcześniej można przewidzieć i scenariusz powstaje podczas zawodów na oczach tysięcy widzów z ich wspaniałym udziałem. Wszystko co jest do uczynienia wcześniej, należy starannie przygotować, a ustalenia te najprecyzyjniej wypełniać podczas imprezy. Sam jestem bowiem zwolennikiem zasady, że najlepsza improwizacja to dobrze przygotowana improwizacja – pisał redaktor Hołyński. 

Fanka Maćka Kuciapy

Tradycyjnie pojawiła się rubryka życzenia od fanów, a w niej życzenia dla Macieja Kuciapy 

Twoje oczka czarujące więcej znaczą niż tysiące,
Bo tysiące wnet przelecą, a Twe oczka jeszcze świecą 

Gorące pozdrowienia dla Maciusia Kuciapy śle pamiętająca fanka z Rzeszowa 

4 komentarze on Wysoki lot Łabędzia, Karino z zapasem siana i limuzyna Stalina – o tym pisano 26 lat temu
    Mmm
    6 Jun 2020
    5:32pm

    Bylem na .tym meczu Morawski Unia Leszno jako.10latek……kibole.z Leszna odpalili gaz dymny ktory poszedl na caly stadion…ja jako.dzieciak nie rozumialem dlaczego tak szczypia oczy…a szczypaly jak cholera tylko to zapamietalem z meczu oprocz przegranej zielonej góry dwoma punktami…..

Skomentuj

4 komentarze on Wysoki lot Łabędzia, Karino z zapasem siana i limuzyna Stalina – o tym pisano 26 lat temu
    Mmm
    6 Jun 2020
    5:32pm

    Bylem na .tym meczu Morawski Unia Leszno jako.10latek……kibole.z Leszna odpalili gaz dymny ktory poszedl na caly stadion…ja jako.dzieciak nie rozumialem dlaczego tak szczypia oczy…a szczypaly jak cholera tylko to zapamietalem z meczu oprocz przegranej zielonej góry dwoma punktami…..

Skomentuj