Główny partner portalu

fot. Hubert Hurkacz Instagram
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Trwa czarna seria polskich tenisistów na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Los Igi Świątek podzielił we wtorek Hubert Hurkacza, którego już w drugiej rundzie zatrzymał Liam Broady.

 

Wrocławianin do konfrontacji z Brytyjczykiem przystępował w roli zdecydowanego faworyta bukmacherów. Nic w tym dziwnego, bo jego dzisiejszy przeciwnik plasuje się obecnie w okolicach 140. miejsca w zestawieniu ATP. O tym, że rankingi nie grają, boleśnie przekonaliśmy się już wczoraj, gdy Iga Świątek przegrała z Hiszpanką Paulą Badosą Gibert. 

Hurkacz swoje spotkanie z Broadym rozpoczął zgodnie z planem. Dobrze serwował i szybko przełamał swojego rywala, ale od stanu 4:2 przegrał aż pięć gemów, zdobywając tylko jednego.

Nasz reprezentant od początku meczu sprawiał wrażenie jakby nie był sobą, a jego konkurent imponował doskonałą formą i pewnością siebie. W następnej partii „Hubi” czujnie pilnował swojego podania, a do tego pokusił się o breaka i z wynikiem 6:3 wyrównał stan pojedynku. 

W decydującej odsłonie tego starcia Broady był na korcie klasą samą dla siebie, wygrywając wiele wymian. Hurkacz przegrywał 0:3, 1:4 oraz 2:5 i nie zdołał już odrobić strat. Cały pojedynek trwał dwie godziny i 15 minut.

Półfinalista Wimbledonu przedwcześnie zakończył swoją przygodę z tokijskim turniejem. Idze Świątek pozostaje jeszcze gra w mikście, w której wystąpi z Łukaszem Kubotem. 

Wydarzeniem dnia na olimpijskich kortach bez wątpienia jest porażka Naomi Osaki. Gwiazda gospodarzy, która zapalała znicz olimpijski, uległa 1:6, 4:6 Markecie Vondrousowej.

Hubert Hurkacz (Polska) – Liam Broady (Wielka Brytania) 5:7, 6:3, 3:6