Tai Woffinden i Jacek Trojanowski. fot. Jędrzej Zawierucha
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Obcokrajowiec Sparty Wrocław udowodnił podczas inauguracji PGE Ekstraligi, że znajduje się w oczekiwanej przez kibiców w formie. Szesnaście punktów w sześciu startach na torze w Lesznie to wynik doskonały. Sam zawodnik, ma na ten sezon założony jasno sprecyzowany cel. Jest nim obrona tytułu mistrza świata.

– Dla mnie cel w tym roku jest jasny. Jadę po to, aby obronić tytuł mistrza świata. Czy mam obawy przed rywalami? Powiem tak – oni nie są mną. Jeśli rywale w Grand Prix będą jechali na najwyższym swoim poziomie i ja włączę swój najwyższy bieg, mogę znów być najlepszy. Nikt z pozostałych nie nazywa się Tai Woffinden – mówi Anglik na łamach angielskiego Speedway Star.

Mistrz świata przytacza również argumenty, które przemawiają na jego korzyść. – Ja z niczym się nie afiszowałem. Powiem tylko, że w końcu znalazłem dla siebie odpowiedni sposób na przygotowanie do sezonu, o diecie nie wspominając. Sekretów zdradzać nie zamierzam, ponieważ to moja prywatna sprawa. Jeśli ktoś martwi się o moją motywację, to jego sprawa, nie moja. Ja wykonuję swoją pracę i nie patrzę na to, co myślą czy mówią na mój temat inni. Dużo osób miało mi za złe, że do sezonu przygotowuję się w Australii, ale żadna z nich nie miała pojęcia, że codziennie trenowałem od 4.45 rano. Bywały dni, że robiłem rowerem po 160 kilometrów i spalałem 3000 kalorii. Dużo czasu przed sezonem spędziłem również z Chrisem Nevillem, który pracował nad kondycją Davida Beckhama czy piłkarskiej reprezentacji Brazylii – kontynuuje Woffinden.

Fot. Instagram Taia Woffindena

Wszystko wskazuje również na to, że po zakończeniu swojej kariery Tai dłużej będzie przebywał w Australii. – Kiedy skończę karierę, tego nie wiem. Na pewno zacznę się nad tym zastanawiać w momencie, kiedy żużel przestanie mnie bawić i przynosić przyjemność. Póki co, jest odwrotnie. Niedawno myśleliśmy, czy nie warto w przyszłości kupić czegoś do zamieszkania w Australii. Teraz mogę powiedzieć, że kupiliśmy i klucze mamy odebrać w październiku tego roku – kończy zawodnik, który w tym sezonie pragnie obronić mistrzowski tytuł.

ŁUKASZ MALAKA