Główny partner portalu

Szlauderbach: Władze powinny zadbać, by każdy zawodnik poniósł jak najmniejszą szkodę (wywiad, cz. 2)

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Szymon Szlauderbach, żużlowiec Fogo Unii Leszno i Stainer Unii Kolejarza Rawicz, w bardzo ciekawej, dwuczęściowej rozmowie z pobandzie.com.pl, porusza wiele ważkich tematów. W drugiej części opowiada m.in. o swoim rozwoju w drużynie z Rawicza, rywalizacji o miejsce w pierwszym składzie i celach na nadchodzący sezon. Zapraszamy.

Przez wiele lat uchodziłeś w środowisku za spory talent, który bardzo pechowo trafił na jeden z najlepszych duetów juniorskich w historii PGE Ekstraligi. Czy w tym czasie zastanawiałeś się nad odejściem z Leszna i obraniem podobnej drogi do Wiktoria Trofimowa?

Zawsze czułem się świetnie w Fogo Unii i nie miałem zamiaru odchodzić z klubu. W 2018 roku razem z Wiktorem tworzyliśmy duet młodzieżowy Stainer Unii Kolejarza Rawicz. Tamten rok był dla mnie bardzo udany. Sporo osiągnąłem w indywidualnych zawodach i dobrze punktowałem w lidze. Wówczas wspólnie z klubem podjęliśmy decyzję, by pozostać w Rawiczu. Wszyscy wiedzieli, że Bartek Smektała ma przed sobą ostatni sezon w gronie juniorów i zwolni miejsce dla juniora. Jednocześnie uznaliśmy, że w Rawiczu będę jeździł  pod numerami 1-5/9-13. To nieco utrudniło mi wejścia w mecze – nie miałem już biegu juniorskiego na przetarcie.

A czy przed poprzednim sezonem pojawiały się konkretne propozycje z innych klubów?

Pojawiały się pewne zapytania, ale już na wstępie dziękowaliśmy za zainteresowanie. Unia jest naprawdę świetnie prowadzona i nie chciałem rezygnować z kontraktu, który nas wiąże do końca mojego wieku juniorskiego.

Jak oceniasz swoją, już dwuletnią, przygodę ze Stainer Unią Kolejarzem Rawicz?

Te sezony bardzo dużo mi dały. Rawicki tor jest bardzo trudnym technicznie owalem i to nie tylko dla młodych zawodników. Jego geometria i sposób przygotowania nie sprzyja łatwemu wyprzedzaniu, a to przekłada się na ciągłe doskonalenie techniki. Do tego w Rawiczu co kolejkę jeździłem po cztery, pięć biegów, podczas gdy w innym klubie, będąc wypożyczonym juniorem, większość spotkań kończyłbym po trzech seriach.

A jak porównałbyś rawicką nawierzchnię z tymi, których doświadczyłeś podczas swojego pobytu w Australii?

Wiele osób mi mówiło – jeśli poradzisz sobie w Rawiczu, to odnajdziesz się wszędzie – natomiast sam uważam, że w miejsce „Rawicza” należy w tym zdaniu wstawić „Australię”. (śmiech) Tory na Antypodach są zdecydowanie trudniejsze. To właśnie na nich można sobie najlepiej wyrobić technikę.

Trzymajcie fotki z dzisiejszego treningu NARESZCIE 🏍💨Dzięki📸 @marcinkubiak #unialeszno #ksul @ Stadion żużlowy im. Floriana Kapały w Rawiczu

Opublikowany przez Szymon Szlauderbach Racing Wtorek, 10 marca 2020

Czy otrzymałeś już jakieś zapewnienia od trenera Barona, że będziesz partnerem Dominika Kubery w Fogo Unii Leszno? Nie obawiasz się, że klub może zechcieć postawić na młodszych kolegów?

Nikt za darmo miejsca w składzie nie dostanie, ale włożyłem w to wszystko tyle pracy i poświęcenia, że nie wyobrażam sobie, by ktoś mógł startować za mnie. Oczywiście, to jest sport i trzeba wykazywać się pokorą, ale udowodnię to, o czym mówię, na treningach, sparingach, a następnie już podczas samych zawodów.

Zakładając, że będziesz podstawowym juniorem zespołu seniorskiego, to czy jednocześnie będziesz chciał startować równolegle, jak dotąd, w Rawiczu?

Jeśli miałbym tam jeździć, to tylko i wyłącznie na pozycjach seniorskich. Nie mogę pozbawiać szans na rozwój młodszych kolegów. Z mojej strony jest taka wola, zwłaszcza, że nie wiadomo, jak potoczy się sytuacja w zagranicznym żużlu. Jeśli trenerzy wyrażą na to zgodę, to z chęcią będę łączył starty dla Leszna i Rawicza.

Wspomniałeś o pozostałych leszczyńsko-rawickich juniorach.  Którego z nich uważasz za największy talent i polecasz do obserwacji fanom czarnego sportu?

Mamy kilku zdolnych młodzieżowców. Najbardziej doświadczony jest Kacper Pludra. Obok niego sporo praktyki ma za sobą Krzysztof Sadurski. Są także zdolni młodsi chłopcy – Tymoteusz Picz i Damian Ratajczak. Zwłaszcza ten drugi pokazywał się z dobrej strony, ładnie sobie radził na zawodach w klasie 250cc. Myślę, że to oni będą stanowili w kolejnych latach o sile formacji młodzieżowej Unii.

Jak zapatrujesz się na sytuację, w której sezonu nie uda się odjechać? Można powiedzieć, że znajdujesz się w żużlowej grupie ryzyka – masz 21 lat i sezon, którego start został odroczony, miał być dla Ciebie ostatnim w gronie juniorów.

Uważam – tak jak i inni chłopacy, z którymi o tym rozmawiałem – że wiek juniorski musi zostać wydłużony, jeśli sezon się nie odbędzie. Ja jestem w takiej sytuacji, że czekałem na swoją szansę w Ekstralidze, ale nie można zapominać o szeregu imprez młodzieżowych. Nawet tylko te najbardziej prestiżowe jak MIMP, IMŚJ czy Srebrny Kask gwarantują wiele okazji do jazdy, a przecież to tylko mały ułamek wszystkich zawodów juniorskich, w których można się przecierać.

Czy pojawiły się już jakieś zapewnienia ze strony władz, że nie macie powodu do obaw?

Na tę chwilę żadnych sygnałów ze środowiska nie było.

A jakie masz zdanie na temat zrekompensowania utraty roku w gronie młodzieżowca także młodszym juniorom. Spójrzmy na przykład Przemysława Liszki – w ostatnich dwóch sezonach harmonijnie się rozwijał. Teraz miał zostać liderem formacji młodzieżowej Betard Sparty na dwa lata, a być może zostanie ograbiony przez koronawirus z jednego z nich. Czy im także należałoby dodać rok w gronie juniorów?

Władze powinny zadbać o to, by każdy zawodnik poniósł jak najmniejszą szkodę. Młodzi zawodnicy startując z największymi gwiazdami światowego żużla mają najlepsze możliwości rozwoju. Choćby wspomniany Liszka potrafił zdobywać dla swojego zespołu kluczowe punkty. Także na wyjazdach. Z tego powodu należy spojrzeć, czy nawet w dłuższej perspektywie nie wydłużyć wieku juniora do 22 lat, ale te zagadnienia wolałbym zostawić działaczom.

Jakie cele stawiasz sobie przed sezonem 2020? Czy myślałeś nad tym, jaka średnia w PGE Ekstralidze usatysfakcjonowałaby Ciebie?

3,0! (śmiech) W każdych zawodach chcę dać z siebie 100% i zdobyć jak najwięcej punktów. Jeśli tak będzie, to i średnia powinna być zadowalająca zarówno dla mnie, jak i dla trenerów.

A jeśli chodzi o zawody indywidualne, do których przykładał będziesz największą wagę?

Oczywiście zależy mi na sukcesie w MIMP. Poza tym, wyjątkowe znaczenie będzie miał dla mnie Srebrny Kask – dobry wynik w tych zawodach pozwoli mi rywalizować na arenie międzynarodowej. Chciałbym wiek juniora zakończyć z przytupem i wystartować w IMŚJ.

Czy zastanawiałeś się już nad swoją przyszłością po przejściu do grona seniorów?

Jakieś drobne przemyślenia mam, ale naprawdę nie wiem, jak potoczy się najbliższy sezon. Zważywszy na to, że będzie on dla mnie pierwszym w Ekstralidze, na pewno ukształtuje on moją pozycję na rynku transferowym i dopiero wtedy będę podejmował wiążące decyzje.

Kończąc, jak radzisz sobie w czasach pandemii? W jaki sposób utrzymujesz swoją formę?

Cały czas prowadzę aktywny tryb życia. Pozostaję w stałym kontakcie z trenerami Baronem i Turyńskim. Pamiętam nasze ćwiczenia z obozu w Hiszpanii i część ćwiczeń zaordynowanych przez trenera Turyńskiego mogę wykonywać także w domowych warunkach. Wcześniej także biegałem i korzystałem z kolarzówki, ale teraz skupiam się na takich opcjach, które mogę realizować u siebie. Poza tym, robię rzeczy, na które brakuje czasu w sezonie, m.in. czytam. Ostatnio przyszła do mnie książka Taia Woffindena.

Dziękuję za rozmowę. Życzę jak najszybszego wyjazdu na tor i wielu sukcesów na nim.

Dziękuję za rozmowę. Pragnę jeszcze pozdrowić swoich Sponsorów, dzięki których wsparciu będę mógł rywalizować na najwyższym poziomie.

Rozmawiał JAKUB WYSOCKI