PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – Moje Bermudy Stal Gorzów 46:44

2020-09-20 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Fogo Unia Leszno 44:46

2020-09-20 16:30:00

Zakończona

Przejdź

6. runda FIM Speedway Grand Prix w Pradze

2020-09-19 19:00:00

Zakończona

Przejdź

5. runda FIM Speedway Grand Prix w Pradze

2020-09-18 19:00:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: PGG ROW Rybnik – Betard Sparta Wrocław 39:51

2020-09-14 20:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Motor Lublin – RM Solar Falubaz Zielona Góra 52:38

2020-09-13 19:15:00

Zakończona

Przejdź

Sprawa Drabika okiem eksperta sądowego. “Osoba oskarżona ma prawo korzystać z dostępnych prawnie możliwości obrony”

Maksym Drabik. Foto: Marcin Kubiak, Unia Leszno

Oglądając dyskusję w niedzielnym Magazynie PGE Ekstraligi dotyczącą sprawy Maksyma Drabika, zainspirowałem się do napisania kolejny raz kilku słów na ten temat, ponieważ uważam, że podstawowe zagadnienia tej sprawy nie zostały w przystępny sposób wytłumaczone kibicom.

Po pierwsze uczestnicy dyskusji byli mocno zdziwieni tym, że przedstawiciele zawodnika wykorzystują wszystkie możliwe metody odwoławcze, co – jak padło w programie – nigdy dotychczas nie miało miejsca. Moim zdaniem nie ma w tym nic zaskakującego ponieważ osoba oskarżona ma prawo korzystać z dostępnych prawnie możliwości, a ponadto z psychologicznego punktu widzenia, jeśli ktoś czuje się niewinny, to większe zdziwienie powinien wywołać fakt, że z dostępnych dróg odwołania się nie korzysta. Dotychczas inni zawodnicy nie korzystali z tych możliwości ponieważ w zdecydowanej większości przypadków byli oni tymczasowo zawieszeni i zdawali sobie sprawę, że korzystanie z kolejnych szczebli odwoławczych może spowodować, że sam okres zawieszenia będzie ostatecznie dłuższy niż orzeczona kara, więc taktyka podpowiadała im dążenie do szybkiego zakończenia sprawy i powrót do uprawiania sportu.

Maksym Drabik nie został tymczasowo zawieszony ponieważ w odróżnieniu od innych znanych przypadków sam przyznał się do złamania procedury dopingowej, nie został przyłapany na zażyciu substancji dopingującej, okoliczności ujawnienia sprawy od początku wskazywały, że będzie się starał o wyłączenie terapeutyczne ze względu na udział lekarza w podaniu kroplówki.

Takie ujęcie sprawy rzuca też inne światło na problem przedłużania się postępowania w wyniku terminów czasowych związanych z kolejnymi szczeblami odwoławczymi, procedurami związanymi z wysyłaniem korespondencji itp. Przepisy w tym powolnym kształcie są wygodne dla struktur antydopingowych, ponieważ ich przewlekłość zniechęca zawieszonych sportowców do odwoływania się od postanowień i ewentualnego udowadniania błędów postępowań antydopingowych ponieważ czas ich zawieszenia stale płynie. Nie można się więc dziwić, że dotychczas strukturom antydopingowym nie zależało na zmianie procedur w kierunku przyspieszenia postępowania.

Maksym Drabik. fot. Jędrzej Zawierucha

Po drugie intrygujące jest, że w kontekście Maksyma Drabika cały czas zarówno w telewizji, jak i w Internecie pada wyłącznie maksymalny wymiar kary jaki może być wobec niego orzeczony czyli dwa lata, tak jakby tylko taki wyrok mógł zapaść. Zazwyczaj w kontekście osób zagrożonych karą pisze się, że grozi im od do i tu padają ramy czasowe odpowiedniego paragrafu. Dobrze się stało, że Pan Michał Rynkowski zaznaczył, że maksymalna kara za złapanie na dopingu to 4 lata dzięki czemu kibice mogą się przekonać, że taki Ryan Lochte otrzymał mniej niż 30% maksymalnej możliwej kary a Samir Nasri 37,5%. Dlaczego więc w kontekście żużlowca cały czas mówi się tylko o 100% możliwej kary?

Trzecią niezwykle ciekawą kwestią jest przeciwstawianie sprawie Maksyma Drabika przypadku piłkarzy Pogoni Siedlce w kontekście takim, że piłkarze nie przedłużali postępowania, zostali szybko ukarani i obecnie wrócili już do uprawiania sportu (bardzo podobnie sprawa ta była przedstawiona w artykule-wywiadzie z prawnikiem Piotrem Jóźwiakiem 27.08.2020 na żużlowych stronach onet.pl). Na marginesie dodam, że sprawa piłkarzy była poważniejsza ponieważ w kroplówce mieli podane witaminę C, witaminę B12, glukozę, potas, magnez i żelazo, zostali przyłapani na podstawie zeznań sygnalistki.

Tymczasem rzeczywistość okazuje się zupełnie inna. Jak donosi ten sam portal internetowy, WADA odwołała się od wyroku polskich struktur antydopingowych skazujących  piłkarzy na 6 miesięcy dyskwalifikacji (pozostała kara 18 miesięcy została zawieszona). Wyrok zapadł 5 grudnia 2019 roku i 5 czerwca 2020 piłkarze wrócili do uprawiania sportu, rozpoczęli grę w rozgrywkach ligowych, niektórzy strzelali gole. Tymczasem 11 czerwca 2020r. wpłynęło odwołanie WADA,, co już pokazuje ile czasu jest na odwołanie się od postanowienia w pierwszej instancji i dlaczego te sprawy mogą tak długo trwać. Ponadto odwołanie miało charakter wstępny bez pełnej dokumentacji merytorycznej, która ma być nadesłana później. WADA według dziennikarzy domaga się nawet czteroletniej dyskwalifikacji. Piłkarze mogą być ponownie zdyskwalifikowani, a obecny okres został określony jako “przerwa w odbywaniu kary”. Sprawa jest więc niezakończona, a to co się w niej dzieje jest dużo bardziej zaskakujące niż sprawa Drabika.

Sprawa piłkarzy początkowo toczyła się szybko ponieważ w żaden sposób nie odwoływali się oni do kolejnych instancji tylko szybko przyznali się do stosowania dopingu fizjologicznego, opisali procedury pozwalając skazać jego organizatorów. Można się domyślić, że w zamian za współpracę otrzymali niewysoki wyrok dyskwalifikacji. Taki sposób postępowania jest powszechnie stosowany w strukturach ścigających przestępców ponieważ służy skazaniu “grubych ryb”, oszczędza czas i pieniądze. Jednak jak się można domyślić fakt opisania całej organizacji i struktury dopingu skłonił WADA do domagania się wyższych kar ze względu na zorganizowany charakter dopingu. Niestety taki sposób postępowania struktur antydopingowych skutecznie zniechęci kolejnych zamieszanych w doping sportowców do współpracy i wskazania ewentualnych dyrygentów stosowania dopingu.

Sam przebieg sprawy dużo mówi o niestandardowych zasadach postępowania w przypadku ścigania dopingu w porównaniu do zasad prawa powszechnego. Dobrym przykładem jest okoliczność, że można rozpocząć i zakończyć odbywanie kary mimo tego, że postanowienie nie jest prawomocne (skoro WADA może się od niego odwołać do drugiej instancji). Gdyby w codziennym życiu ktoś wyszedł z więzienia po odsiedzeniu pół roku, rozpoczął normalne funkcjonowanie, podjął legalną pracę po czym dowiedział się, że może wrócić do więzienia, bo sprawa nadal się toczy w sądzie II instancji, to byłby to przypadek na czołówki wszystkich gazet. Podobnie gdyby prokuratura namówiła kogoś na współpracę, wydanie szefów, ten ktoś złożyłby obszerne zeznania, a potem w sądzie odwoławczym taki skruszony przestępca dowiedział się, że przełożeni jego prokuratora domagają się dla niego maksymalnej możliwej kary to nie trzeba być psychologiem, żeby przewidzieć, że z taką prokuraturą nikt więcej nie będzie współpracował, a śledztwa będą długotrwałe i pracochłonne. 

Odrębną ciekawostką jest okoliczność zawieszania większości przyłapanych sportowców do czasu zakończenia sprawy, odpowiednikiem w codziennym życiu byłoby tymczasowe ciągłe aresztowanie do czasu zakończenia procesu. Jak już wspomniałem służy to zniechęcaniu do walki o udowodnienie własnej niewinności i przypomina areszt wydobywczy. Obecnie podkreśla się, że tymczasowe aresztowanie jako najpoważniejszy środek zapobiegawczy powinno być stosowane w ostateczności i nie może być dodatkową represją wobec sprawcy np. w medialnych przypadkach. 

Dobrze by się stało gdyby w sprawach dopingowych zaczęto korzystać ze współczesnych standardów prawa powszechnego. Można by to rozwiązać poprzez uznanie, że zawieszenie sportowca może trwać tylko na czas działania w jego organizmie substancji dopingującej, a po zaniknięciu jej efektów i powrocie do równych szans w rywalizacji sportowej zawieszenie powinno się kończyć i odbywanie kary rozpoczynałoby się po zapadnięciu prawomocnego postanowienia. Jeśli nie to nadal będzie dochodzić do tak zadziwiających prawnie przypadków jak ten piłkarzy Pogoni Siedlce i nie można się dziwić, że przeciętny sportowiec nie ma zaufania do procedur i szeroko rozumianej kultury prawnej w postępowaniu antydopingowym i może chcieć dochodzić sprawiedliwości na drodze odwoławczej poza strukturami POLADA. A to, że można się odwołać od zapadłego postanowienia po 189 dniach dobrze pokazuje gdzie leży źródło przewlekania się spraw dopingowych.

DOMINIK DROGOSZ-RYNOWIECKI

CASH BROKER

  1. Przyznam szczerze,że jestem pod wrażeniem. Wreszcie sensowny artykuł na temat Drabika. Czesto mam już dosyć wywodów pseudoekspertow od wszystkiego. Mam nieodparte wrażenie,że sprawcy dużo poważniejszych przestępstw mieli by wieksze zrozumienie u tych panów.

  2. Dziękuję za ten artykuł. Pierwszy w pełni merytoryczny opis sprawy. Nie chcąc bronić Maksa, bo sam to robi, uważam, że nagonka “ekspertów” nSport i części portali na zawodnika Sparty przybrała już niepokojące rozmiary.

  3. Z całym szacunkiem dla piszącego artykuł, żaden z prawdziwych kibiców żużla nie chce aby taki talent którym niewątpliwie jest Maksym Drabik był zawieszony na 2, 3 lata. Goście w studio jak również większość kibiców jest zdziwiona faktem iż można znaleźć 14 sposobów na przesunięcie w czasie tego co nieuchronne. Kara będzie i to jest fakt. Gdyby ktoś z doradców zawodnika doradził mu że lepiej się jej poddać jak najszybciej to temat byłby nieaktualny.
    Piszę Pan iż wykorzystał wszystkie dostępne formy odwołania bo miał do tego prawo, zgadza się. Ale szacunek zdobywa się biorąc ,,na klatę” swoje grzechy tak jak uczynił to np. Patryk Dudek, czy ktoś mu pamięta iż miał taki epizod w karierze?
    Nie życzę źle Maksymowi bo chłopak jest świetnym materiałem na klasowego żużlowca ale wybrałbym innych doradców.

    1. piszesz tak jakbyś się na tym znał, był doświadczonym “taktykiem procesowym” i miał dokładny wgląd w akta sprawy. raczej bym założył, że do mediów przedostaje się niewielka część informacji, a że później przechodzi to przez jakąś “ostafiniarkę” czy “pukarkę”, to wychodzi drugą stroną zupełnie co innego

      a sprawy Dudka i Drabika są inne, tu nie ma za bardzo co porównywać

    2. Naprawdę? A gdyby to Ciebie oskarżono o coś, czego jesteś pewny, że nie zrobiłeś też byś przyjął wyrok skazujący “na klatę” by zdobyć szacunek? I kogo szacunek? Czy też za co? Dodatkowo , jak już wielokrotnie wskazywano, sprawy powiązane z Drabikiem, Dudkiem, czy innymi wymienianymi były inne (inne specyfiki, inne oskarżenia choć “z tej samej grupy”, inna sprawa) i nie można ich porównywać bezpośrednio.

  4. Proponuję przekazać ten artykuł szefowi żużla w Canal + ,by w końcu zrozumiał o co w sprawie chodzi i przedstawił go na wizji.

  5. To że c+ czy nSport z pseudo ekspertami są stronniczy wie każdy..a wypowiedzi w kwestii kary dla Drabika uważam za śmieszne..bo jak na razie nikt nie wie jak skończy się tam sprawa..no po za paroma niedojdami z tv..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.