Główny partner portalu

DOMEN PREVC FOT. KACPER KIRKLEWSKI / 400mm.pl
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Jubileuszowy 70. Turniej Czterech Skoczni przeszedł już do historii. Pora więc na podsumowanie. I to w alfabetycznym wydaniu. Zapraszamy do lektury.

 

Ammann Simon

Szwajcar w swojej karierze wygrał niemal wszystko. Niemal, bo w jego niezwykle bogatej kolekcji brakuje tylko jednego – zwycięstwa w Turnieju Czterech Skoczni, choć w sezonach 2008/2009 i 2010/2011 był dość bliski tego skalpu, kończąc na drugim miejscu w klasyfikacji generalnej. Weteran z Kraju Helwetów tegoroczną edycję narciarskiego Wielkiego Szlema rozpoczął dobrze, bo od trzynastej pozycji w Oberstdorfie, ale w pozostałych konkursach już nie punktował.

Bergisel

Kapryśna aura w Innsbrucku znów dała o sobie znać. Silny wiatr uniemożliwił przeprowadzenie zawodów, co spowodowało powtórkę z 2008 roku, gdy rywalizację z Tyrolu przeniesiono do Bischofshofen.

Czesi

U naszych południowych sąsiadów gorzej być nie mogło. Jesteśmy na półmetku sezonu Pucharu Świata, a Czesi wciąż pozostają z zerowym dorobkiem punktowym w Pucharze Narodów. Lider ich ekipy, Roman Koudelka Turniej Czterech Skoczni zakończył dopiero na 57. miejscu, a 60. był Victor Polasek, mistrz świata juniorów z 2017 roku.

Deschwanden Gregor

Jest na przeciwnym biegunie niż jego starszy rodak, Ammann. 30-latek pokazał w turnieju dobrą, a przede wszystkim równą formę, kończąc austriacko-niemiecką imprezę na czternastej pozycji, tuż za Killianem Peierem, a przed Piotrem Żyłą.

Eliminacje

Byliśmy świadkami czterech konkursów, a pięciu kwalifikacji. Gospodarze zmagań w Bischofshofen dodatkowego wydatku z pewnością się nie spodziewali. Na takim obrocie spraw najwięcej zyskał Ryoyu Kobayashi. Japończyk zachował nagrodę za wygraną eliminacji w Innsbrucku, czyli 3200 franków szwajcarskich, co daje nieco 13 tysięcy złotych.

Finowie

Skoczkowie z Kraju Tysiąca Jezior nie przestają rozczarowywać. Najwyżej z nich w turnieju uplasował się Niko Kytosaho, co dało mu jednak zaledwie 43. lokatę. Jeszcze gorzej wypadli Antti Aalto oraz Eetu Nousiainen. Warto tutaj wspomnieć, że legenda TCS, Janne Ahonen zapowiedział swój start w mistrzostwach kraju.

Granerud Halvor Egner

Przed turniejem prezentował bardzo nierówną formę, dlatego jego trzecia lokata jest w pewnym sensie sporym zaskoczeniem.

Huber Daniel

Austriak dotychczas miał na swoim koncie sporo sukcesów, przede wszystkim medale mistrzostw świata w drużynie. Na swoje pierwsze i w pełni zasłużone zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata musiał czekać jednak do 6 stycznia 2022 roku, gdy w finałowym konkursie TCS w Bischofshofen nie miał sobie równych.

Triumfujący Daniel Huber po konkursie w Bischofshofen. Fot. Vierschanzentournee

Ipcioglu Fatih Arda

Został pierwszym w historii reprezentantem Turcji, który zdobył punkty Pucharu Świata. Sztuki tej dokonał w Oberstdorfie, gdzie był 29. W systemie KO pokonał młodego Rosjanina Daniła Sadrejewa.

Jubileusz

To była okrągła, bo siedemdziesiąta edycja TCS. Ryoyu Kobayashi bezapelacyjny zwycięzca turnieju. Wygrał z przewagą ponad 24 punktów. Skakał jak maszyna, daleko, a co najważniejsze powtarzalnie. To drugi triumf Japończyka w tej imprezie. Wcześniej triumfował trzy lata temu.

Lindvik Marius

Jeden z głównych bohaterów turnieju. Próbował ścigać Kobayashiego, ale pomimo kilku kapitalnych prób sztuka ta się nie udała. Skoczek ze Skandynawii powtórzył tym samym swój sukces z 2020 roku, kiedy tę imprezę również kończył na drugiej pozycji. Wówczas przegrał tylko z Dawidem Kubackim.

Michael Hayboeck

Austriak zaliczył udany powrót po długiej przerwie do Pucharu Świata. W Bischofshofen, gdzie skakał w ramach grupy krajowej zajął 9. i 22. miejsce. Niemcy Nasi zachodni sąsiedzi wciąż muszą czekać na zwycięstwo swojego rodaka w narciarskim Wielkim Szlemie. Ostatnim Niemcem, który wygrał tę imprezę był dwadzieścia lat temu Sven Hannawald. Faworytem gospodarzy był Karl Geiger, ale w ostatecznym rozrachunku uplasował się na czwartej pozycji.

Outsiderzy

W tym gronie znaleźli się m.in. Koreańczyk Heung Chul Choi, Ukrainiec Andrii Vaskul, Francuz Valentin Foubert, Rumuni Daniel Andrei Cacina i Andrei Feldorean, Turek Muhammet Irfan Cintimar oraz Kazachowie i Amerykanie, którzy tradycyjnie podpisywali listę z wynikami kwalifikacji.

Pandemia

Z powodu pandemii koronawirusa wszystkie konkursy minionego Turnieju Czterech Skoczni rozegrane zostały bez udziału kibiców.

Rekord

Ryoyu Kobayashi był przed wielką szansą na skompletowanie drugiego narciarskiego Wielkiego Szlema, czego nie dokonał jeszcze nikt. Rekord był na wyciągnięcie ręki i wydaje się, że byłby nie do pobicia przez wiele lat. Azjata po trzech wspaniałych konkursowych zwycięstwach zajął piąte miejsce w finale w Bischofshofen.

Końcowe podium 70. edycji Turnieju Czterech Skoczni. Fot. Vierschanzentournee

Słoweńcy

Bez wątpienia zawiedli na całej linii. Najwyżej z nich był wspomniany Lovro Kos, ale reszta zespołu spisała się mocno przeciętnie. 16. był Anze Lanisek, 20. Peter Prevc, a 23. Timi Zajc. Turniej Trzech Skoczni Podobnie jak w 2008 roku, tak i tym razem TCS odbył się na trzech arenach. Niekorzystne warunki atmosferyczne storpedowały program zawodów w Innsbrucku.

Upadek Lovro Kosa

Słoweniec mógł być na końcowym podium turnieju. Mógł być, ale plany pokrzyżował mu upadek po dalekim skoku na 136 metr w Bischofshofen. Gdyby nie bardzo niskie noty, młodzieniec z pewnością mógł być w czołowej trójce. Ostatecznie zajął siódme miejsce.

Wycofany

Trener Michal Dolezal po kwalifikacjach w Innsbrucku podjął decyzję o wycofaniu z Turnieju Czterech Skoczni Kamila Stocha. 114 metrów i 59. miejsce na Bergisel przelało czarę goryczy.

Zakopane

Emocje po 70. Turnieju Czterech Skoczni jeszcze nie opadły, a już w najbliższy weekend najlepszych skoczków świata gościć będzie Zakopane. Żyła Piotr Wypadł najlepiej z reprezentantów Polski, choć zajął 15. miejsce. Zawodnik z Cieszyna był kolejno 38., 11., 18. i 13. Na treningach pokazał, że stać go na lokaty w ścisłej czołówce.

MACIEJ MIKOŁAJCZYK