Finał Speedway of Nations – dzień 2.

2020-10-17 19:00:00

Finał PGE Ekstraligi: Fogo Unia Leszno – Moje Bermudy Stal Gorzów 59:30 (103:76)

2020-10-11 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – RM Solar Falubaz Zielona Góra 50:40

2020-10-11 16:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Fogo Unia Leszno 46:44

2020-10-09 20:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Betard Sparta Wrocław 37:32

2020-10-09 18:00:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 55:34 (99:80)

2020-10-04 19:15:00

Zakończona

Przejdź

Sajdak: Nie wiem, czy sezon ruszy. Trzy miesiące bez żużla to minimum

Grigorij Łaguta i Dariusz Sajdak. FOT. SPEED CAR MOTOR LUBLIN.

Jeśli sezon nie wystartuje w ogóle, to może nie będzie trzeba płacić zawodnikom kontraktowych pieniędzy. A jak się odjedzie dwa mecze, to już będzie trzeba – dywaguje Dariusz Sajdak, mechanik Grigorija Łaguty. Teraz miał się szykować do sezonu, ale znalazł sobie inne zajęcie.

Znów miałeś być jedynym mechanikiem w teamie Grigorija Łaguty, jak w poprzednim sezonie?

Nie, plan był inny. To znaczy ciągle jest… Będzie mi pomagał jeden z kolegów, Kamil Matuszak. Grisza go znalazł, to jego inwencja. W zeszłym roku pomagał Matejowi Zagarowi.

Czyli będzie terminował niczym czeladnik przy mistrzu, chcąc zdobyć klasę mistrzowską z mechanikowania. Rozumiem, że przyda się też za kółkiem?

Gdy ten nasz zawód powstawał w latach 90., to generalnie polegał na byciu mechanikiem. Teraz dochodzą jednak jeszcze podróże. Akurat w zeszłym roku rzadko jeździliśmy za granicę, nieczęsto też startowaliśmy dzień po dniu, więc większego problemu nie było. Natomiast po meczach w Lublinie chyba ani razu nie wracaliśmy od razu do domu. Byliśmy jak emeryci. Zawsz spaliśmy na miejscu i dopiero nazajutrz rozjeżdżaliśmy się w swoje strony. Griszę odwoziłem na lotnisko i leciał do Rygi, a ja obierałem kurs na Gniezno.

Teraz będziesz miał za kółkiem zmiennika.

Lublin leży, że tak powiem, po złej stronie dla żużla, co stanowi problem, jeśli chodzi o podróże. To są setki kilometrów, długie podróże, dlatego wsparcie się przyda.  

A czym się obecnie zajmujesz, poza – jak sądzę – przeglądaniem internetu i kontrolą sytuacji? Wiem, że od dawna pochłania Cię renowacja starych motocykli.

Internet to akurat ostatnia rzecz, której poświęcam czas. Owszem, wieczorem, od czasu do czasu, spojrzę, ale nie nudzę się. Rzeczywiście mam kilka motocykli, które czekają w kolejce i się przy nich kręcę. Chłopaki przywieźli eksponaty i zaczynam robić to, za co miałem się zabrać jesienią, po sezonie.  

Skoro światek żużlowy stanął, to mechanikom żużlowym się teraz nie płaci?

Nie rozmawiam nigdy o tych sprawach z innymi chłopakami, ale ja nie dostaję pieniędzy. Ciężko ich oczekiwać, skoro nie zaczęliśmy jeszcze pracować. Pesymistyczna prognoza jest taka, że w ogóle w tym sezonie nie pojeździmy. Więc kluby – z tego, co widzę – też nie wiedzą, czy płacić czy nie. Takie dochodzą mnie słuchy. Wszyscy żyją w zawieszeniu. Trudny czas, rząd nie wprowadził żadnego stanu wyjątkowego, więc wszystkie umowy o pracę powinny być, teoretycznie, respektowane. Ale tylko ślepy i głuchy nie zwróci uwagi, że normalnie jednak nie jest. Chińczycy pozamykali miasta i walczyli z problemem przez trzy miesiące, dlatego można zakładać, że i u nas przerwa potrwa około trzech miesięcy. Ale to optymistyczny wariant.

Bo nawet jeśli odnotujemy już regres wirusa, to nikt z miejsca nie odwoła wszelkich zakazów i niedogodności. Byłoby to nieodpowiedzialne. Ale też nie wierzę, że jeśli pojawi się szansa wznowienia sportowego życia choćby i w sierpniu dopiero, to z niej nie skorzystamy. Wyjątkowo można będzie zaprogramować rozgrywki do końca października, może nawet do początku listopada, a w trzy miesiące jazdy z okładem można zrobić wiele. Inna sprawa, że nie widzę wielkiej przyjemności w przesiadywaniu na stadionach w jesiennym chłodzie.

Ze sportowego punktu widzenia rozpoczynanie rozgrywek nawet w sierpniu ma rację bytu, ale pamiętajmy, że w tym przypadku decyzji nie będą podejmować zawodnicy, a działacze. Jeśli sezon nie wystartuje w ogóle, to może nie będzie trzeba płacić zawodnikom kontraktowych pieniędzy. A jak się odjedzie dwa mecze, to już będzie trzeba. To może być sporo drapania się po głowie.

I spore pole do popisu dla prawników. Zresztą na dziś podkreślają oni, że sytuacja wywołana koronawirusem jednoznaczna nie jest i w pierwszej kolejności najlepiej będzie rozmawiać, pertraktować, iść na wzajemne ustępstwa…

Nie wiadomo, jak do tego podchodzić. Nie jestem biegły, ale wiem, że zanim prawnicy rozwiążą problemy, to my już będziemy jechać kolejny sezon.

My, w Polsce, póki co, radzimy sobie z problemem lepiej niż zachód Europy.

I tu jest kolejny problem. Bo nawet jeśli wznowimy swoje rozgrywki, to wielu obcokrajowców będzie musiało do nas przyjechać. I co, trafią najpierw na dwutygodniową kwarantannę? Może łatwiej będzie im zamieszkać w Polsce.

Widzę też inne zagrożenie. W całej tej sprawie wydaje nam się, że żużlowcy żyją wyłącznie dla jedynej i najlepszej ligi świata. I w dużej mierze, de facto, tak jest, bo najlepsi u nas budują swoje fortuny. Nie można jednak zapominać, że ta wąska grupa ludzi, która opanowała żużlowy rynek, ma też zobowiązania wobec swoich pracodawców w innych krajach, choćby w Szwecji.

Jeśli zostaną zachowane utrudnienia w przemieszczaniu się, to zawodnicy będą musieli wybierać.

Tu też może się pojawić poletko dla prawników. Bo prezes szwedzkiego klubu powie – „hej, kolego, podpisałeś z nami kontrakt, widzę cię tu.”

A wtedy najlepsza liga świata stałaby się ligą dla polskich juniorów. Tak to wygląda, że być może trzeba będzie na nowo się dogadywać. Nim jednak zaczniemy cokolwiek omawiać, na horyzoncie musi się pojawić normalność.

To prawda, na razie sobie dywagujemy, a przyszłość jest podróżą w nieznane. Zostawmy to. Czytałem gdzieś, że w angielskim powrocie Jasona Crumpa dostrzegłeś nawet potencjał na ponowną jazdę w polskiej ekstralidze. Naprawdę sądzisz, że ktoś, kto już dekadę temu zaczął kalkulować, może nagle znów chcieć trafić, w zaawansowanym wieku, na tak niebezpieczne pole bitwy?

Tak sądzę. Na chwilę obecną Anglicy również zamknęli swój speedway, ale uważam, że Jason może myśleć o powrocie do Polski.

Dla pieniędzy?

Dla pieniędzy. Mentalnie może czuć głód jazdy po takim czasie. Wiadomo, że z wiekiem poczucie strachu rośnie, ale to się może równoważyć. Nie zapominajmy, że gdy kończyliśmy wspólnie ściganie na żużlu (Sajdak był głównym mechanikiem Crumpa – WoK), to mieliśmy wielkie problemy z dopasowaniem motocykli, bo był to czas nowych tłumików. Teraz natomiast czekają gotowe rozwiązania do zastosowania, które można wdrożyć i jeździć szybko. Jedyny problem, który widzę, to taki, że zmieniła się technika startu, a Jason zawsze startował z bardzo dużego gazu, z pełnej manety. Przy ograniczeniach obrotów może to stanowić dla niego kłopot.

Rozmawiał WOJCIECH KOERBER

3 Odpowiedzi

  1. Jako ciekawostkę mogę dodać od siebie, że brat Darka, Jacek mieszka we Włoszech, a jego żoną jest moja koleżanka ze szkoły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.