PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Moje Bermudy Stal Gorzów

2020-07-12 19:15:00

Planowana relacja

Przejdź

PGE Ekstraliga: Eltrox Włókniarz Częstochowa – Motor Lublin

2020-07-12 16:30:00

Planowana relacja

Przejdź

eWinner 1. liga: Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wlkp. – Abramczyk Polonia Bydgoszcz 27:21

2020-07-12 14:00:00

eWinner 1. liga: Orzeł Łódź – Lokomotiv Daugavpils 32:10

2020-07-12 14:00:00

Zakończona

Przejdź

eWinner 1. liga: eWinner Apator Toruń – Car Gwarant Kapi Meble Budex Start Gniezno 55:35

2020-07-11 19:15:00

Zakończona

Przejdź

eWinner 1. liga: Zdunek Wybrzeże Gdańsk – Unia Tarnów 44:46

2020-07-11 16:30:00

Zakończona

Przejdź

Holta, dziecko Częstochowy. Jak wygryzł Ermolenkę, jak wracał, dlaczego nie mówi po polsku…

Rune Holta. Foto: Włókniarz Częstochowa

Wokół Runego pokazało się dużo ludzi, szczególnie Polaków, którzy mu pomagali, ale też sami próbowali zbudować kapitał na jego osobie – twierdzi Marian Maślanka, człowiek, który ściągnął Holtę po raz pierwszy do Częstochowy i zapoczątkował tym samym okres bardzo ważny zarówno dla samego zawodnika, jak i dla Włókniarza. O polskim obywatelstwie żużlowca, jego odejściach z Częstochowy i powrotach do niej, słynnej ławeczce, a także o tym, dlaczego Holta wciąż nie mówi po polsku, słów kilka.

Początki we Włókniarzu

15 czerwca Rune Holta rozpoczął swój jedenasty sezon z lwem na plastronie. Dziesięć z nich to były występy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Marian Maślanka, były prezes Włókniarza, zdradza, jak wyglądały kulisy pierwszej umowy wówczas jeszcze Norwega w Częstochowie. – Bardzo dużą rolę w sprowadzeniu Holty do Częstochowy odegrał Roman Makowski. W tamtym czasie mieliśmy już załatwiony kontrakt z Samem Ermolenką, Rune natomiast sam się zgłosił do Romana i powiedział, że on wcale nie będzie gorszy od Ermolenki. W międzyczasie Amerykanin dostał bardzo dobrą ofertę od J.A.G.-u Łódź, od pana Sławomira Walczaka. Odstąpiliśmy wówczas od umowy z Samem i podpisaliśmy z Holtą. Był on bardzo zmotywowany, aby udowodnić, że nie będzie gorszy od Ermolenki, że potrafi jeździć na żużlu, co w późniejszym czasie potwierdził.

Jestem Polakiem!

W 2001 roku gruchnęła informacja, że Holta po dużych trudach otrzymał polskie obywatelstwo. Opinie były wówczas raczej negatywne, głównie ze strony rywali Włókniarza, ponieważ to ten klub najbardziej zyskiwał na nadaniu obywatelstwa Norwegowi. Chodziło, oczywiście, o spełnienie regulaminowego wymogu awizowania odpowiedniej liczby Polaków w składzie meczowym. – Inicjatywa zmiany obywatelstwa była wspólna – i zawodnika, i klubu. Rune spełniał wszelkie warunki do nadania mu polskiego obywatelstwa. Jeździł w naszym kraju wiele lat, więc to się wlicza w warunek przebywania minimum 5 lat na terenie Polski, w związku z tym podjęliśmy starania, żeby mógł to obywatelstwo uzyskać. To było trudne zadanie, procedura trwała ponad rok, ale w końcu zakończyło się pozytywnie – po latach wyjaśnia były sternik klubu z Olsztyńskiej.

W związku z tym, że Rune Holta starał się o polski paszport, nie mógł startować w rozgrywkach ligowych. Marian Maślanka nawiązał również do podobnej – świeżej sprawy z Glebem Czugunowem i zauważył ważne różnice w obu przypadkach. – Proszę pamiętać, że Rune Holta miał roczną karencję w związku ze zmianą obywatelstwa. Cała procedura trwała długo i jeśli chciał startować jako Polak, musiał rok odpocząć od żużla. Zaznaczam też, że po nadaniu mu polskiego paszportu musiał zdać egzaminy – zarówno teoretyczny, jak i praktyczny. Nie było wtedy takich udogodnień jak teraz, gdy Gleb Czugunow zdał w zasadzie tylko teorię. Praktykę mu zaliczono z natury rzeczy, bo przecież wiemy, że potrafi jeździć. Wtedy tak nie było, musieliśmy czekać na termin licencji i Rune do niej podszedł z młodymi adeptami sportu żużlowego – wspomina Marian Maślanka.

Rozstania i powroty

Na tej niewątpliwie pięknej i bogatej, bądź co bądź, karierze Holty w Częstochowie pojawiały się jednak skazy. Wszystko za sprawą jego rozstań z Włókniarzem, do których dochodziło czterokrotnie. Oczywiście nie o same odejścia chodzi, ale o styl, w jakim one przebiegały. Uczciwie należy powiedzieć, że nie za każdym razem atmosfera była gęsta przez samego zawodnika – po sezonie 2014 częstochowianie utracili licencję uprawniającą do startów w rozgrywkach ligowych i wówczas „polski Norweg” był zmuszony do szukania nowego pracodawcy. – Wokół Runego pokazało się dużo ludzi, szczególnie Polaków, którzy mu pomagali, ale też sami próbowali zbudować kapitał na jego osobie, stąd pojawiały się nieporozumienia. W jednym roku była głośna sprawa – nie z winy klubu, bo wszystko udokumentowaliśmy, niemniej jednak zawodnik został wmanewrowany i odszedł z klubu w niedobrym nastroju – zwraca uwagę Marian Maślanka. Dopytuję: czy chodzi o sytuację z transferem do Marmy Polskie Folie? – Tak jest, to było odejście do Rzeszowa – potwierdza były prezes Lwów. Nieoficjalnie mówi się, że ówczesny beniaminek ekstraligi przekonał Holtę dużo lepszą propozycją finansową.

Było to pierwsze i chyba najgłośniejsze rozstanie zawodnika urodzonego w Norwegii z klubem z Częstochowy. Później Rune Holta odchodził z Włókniarza jeszcze do Torunia (2011) oraz do Ostrowa Wielkopolskiego (2015). Gdy w 2017 roku zaliczył kolejny powrót do Biało-Zielonych, większość kibiców sądziła, że już na dobre zakotwiczy w lwiej rodzinie i we Włókniarzu skończy karierę. Nic jednak bardziej mylnego, gdyż po bardzo dobrym sezonie negocjacje z klubem się przeciągały, aż wreszcie w świat poszła wiadomość, że Holta przenosi się ponownie do Torunia. Po dwóch latach i bardzo poważnej kontuzji 47-latek najwyraźniej znów zatęsknił za Częstochową. Czy to już ostatnie ruchy transferowe w karierze naturalizowanego Polaka w polskiej lidze? Czas pokaże.

Będzie z niego pożytek

Rune Holta to niewątpliwie kawał historii częstochowskiego klubu. Warto podkreślić, że startował we Włókniarzu nie tylko wtedy, gdy ten był naszpikowany gwiazdami (w 2003 roku zespół znad Warty wywalczył złoto DMP z Holtą na pokładzie, de facto ostatnie w dotychczasowej historii klubu), ale też wówczas, gdy trzeba było heroicznie walczyć o utrzymanie. O tym też wspomniał Marian Maślanka. – To jest sportowiec z krwi i kości, niesamowicie ambitny, waleczny. Nawet jak ma urazy, ciężkie upadki, to zbiera się po nich i jedzie dalej. Czasami nawet mówiliśmy, że dobrze, że upadł, bo pojedzie jeszcze lepiej (śmiech) – i tak też bywało. Tak było np. w Lublanie podczas finału Klubowego Pucharu Europy, gdzie Rune miał naprawdę poważny upadek. Sądziliśmy, że już więcej nie pojedzie, ale skądże znowu! Zebrał się, pojechał i był autorem sukcesu, którym było zdobycie pucharu. Gdy później wracał do Częstochowy, gdy walczyliśmy o utrzymanie, to też wiele razy heroicznie walczył z kontuzjami. W rewanżowym spotkaniu w Bydgoszczy (w 2010 r. – przyp. PZ), gdzie rywalizowaliśmy z Polonią o zajęcie 7. miejsca i uniknięcie spadku, w decydującym wyścigu uratował dla nas ekstraligę – podkreśla Marian Maślanka. – On ma w tej chwili 47 lat i pokazał również w Zielonej Górze, że wciąż potrafi jeździć, a to przecież początek sezonu. Rune się dopiero rozkręca, a mimo to już punktuje, jedzie dobrze i nie odpuszcza. Myślę, że Włókniarz w tym roku będzie miał z niego pożytek.

Przepis na sukces

Problemem Runego Holty jest fakt, że ma on zazwyczaj trudne wejścia w sezon. Dopiero po odjechaniu kilku spotkań „Rysiek” wchodzi na swoje najwyższe obroty. – Tradycyjnie tak jest. Nawet myśleliśmy, czy by nie pojechał trochę w Anglii, on się do tego przymierzał, ale ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu. Przeważnie w maju to on już był „gość”, już jechał znakomicie – zauważa Maślanka.

W tym roku Holta skończy, jak to już zostało wspomniane, 47 lat. Pomimo zaawansowanego jak na sportowca wieku wciąż pokazuje, że jest w stanie skutecznie się ścigać na ekstraligowym poziomie. Jaki zatem jest jego przepis na sukces? – Rune się bardzo dobrze prowadzi, jeśli chodzi o dietę, odżywianie, uprawianie sportów uzupełniających, to wszystko jest u niego na bardzo dobrym poziomie. Jest szczuplutki. Je dużo ryb – z pochodzenia to Norweg, więc ma to wszystko opanowane. I pozwala mu to zachować dużą witalność – zwraca uwagę były prezes Włókniarza.

Uważaj, co mówisz

Rune Holta jest polskim obywatelem już blisko 20 lat, a mimo tego wciąż nie posługuje się naszym językiem. Wielu osobom to przeszkadza, innych to dziwi, a jeszcze inni z tego tematu kpią. Dlaczego zatem, według Mariana Maślanki, Holta wciąż nie mówi po polsku? – Trudno powiedzieć. Polski to dość trudny język, ale on go doskonale rozumie. Trzeba naprawdę bardzo uważać, co się mówi przy Runem w naszym języku, bo on wszystko rozumie, aczkolwiek w wymowie ciągle jest na słabym poziomie. Był czas, kiedy próbował się uczyć polskiego, także naszego hymnu. Proszę pamiętać, że polska drużyna z Holtą w składzie zdobywała tytuł drużynowego mistrza świata, tak że ma on duży wkład w osiągnięcia naszej reprezentacji.

Honorowa ławeczka

Dla wielu częstochowian żużlowiec rodem z Norwegii to wręcz bohater. Były już radny Częstochowy Przemysław Wrona wpadł nawet swego czasu na pomysł, aby uhonorować Holtę symboliczną ławeczką w centrum Częstochowy. Ostatecznie na pomyśle się skończyło, ale kto wie, być może kiedyś ktoś do niego wróci. – Pomysł pojawił się po jednym z meczów w 2017 r., o ile dobrze pamiętam – z Lesznem (Rune Holta zdobył w tym spotkaniu 17 punktów, mimo tego Włókniarz przegrał 38:52 – przyp. PZ). Holta jest jednym z moich ulubieńców, chociaż wiadomo, że ma zwolenników i przeciwników – mówi Wrona. – W mediach społecznościowych napisałem o tej ławeczce pół żartem, pół serio. Ten wpis wywołał dość dużą burzę, pojawiał się szereg innych propozycji, aby uhonorować Runego. Później z kolei padł pomysł, aby może tej inicjatywy nie ograniczać tylko do Runego, ponieważ padały różne pytania: dlaczego Holta, a nie Drabik? Albo Jarmuła? Fajnie by było, gdybyśmy stworzyli jedną wspólną np. ławeczkę – wyjaśnia były radny. – Bardzo mi się podoba, jak to zrobiono w Rybniku, gdzie na jednym z rond niedaleko stadionu są postaci żużlowców wykonane z metalu. U nas też są ronda nazwane imionami zawodników, ale fajnie by było mieć taką pamiątkę. Ja to troszeczkę odniosłem do naszych alei (al. Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie, główna ulica miasta – przyp. PZ), gdzie mamy ławeczki Marka Perepeczki i Haliny Poświatowskiej, i pomyślałem, że mogłyby się pojawić także żużlowe postaci. Dobrze by było, gdyby w przyszłości powstał taki panteon najwybitniejszych, którzy w Częstochowie jeździli albo jeżdżą, żeby mogli gdzieś mieć taką pamiątkę – uważa Przemysław Wrona.

Rune Holta w liczbach

Rune Holta spędził we Włókniarzu, jak wspomniałem, już dziesięć pełnych sezonów. Poniżej – statystyki dotyczące jego startów w barwach Włókniarza. Odnoszą się one do rywalizacji w najwyższej klasie rozgrywkowej (lata 2000-2005, 2010, 2013-2014, 2017 i 2020). Ich autorem jest nasz niezawodny redakcyjny statystyk Karol Płonka.

Mecze: 163
Biegi: 853
Punkty w sumie: 1652
Punkty dom: 879
Punkty wyjazd: 773
Bonusy: 116
Łącznie (punkty + bonusy): 1768
I miejsca: 314
II miejsca: 276
III miejsca: 158
IV miejsca: 60
Defekty: 26
Upadki: 1
Wykluczenia: 15
Taśmy: 3
Podwójne zwycięstwa (5:1): 157
Podwójne porażki (1:5): 118
Średnia łączna: 2,073.

  1. 20 lat mieszka w Polsce i nie posługuje się naszym językiem… To nie brak umiejętności lingwistycznych , po prostu ma to gdzieś. O ile mam mieszane uczucia co do praktyk niektórych klubów z chęcią naturalizowania zawodników o tyle każdy z ostatnich przypadków potrafi udzielić wywiadu w języku polskim.

  2. Rune wprawdzie przyczynił się do sukcesów CKM, ale to było dawno, dziś facetowi bliżej do piecdziesiatki i moim zdaniem to nie ten poziom, wystarczy popatrzeć na jego technikę, jeździ na “kwadratowo” po części spowodowane jest to licznymi kontuzjami, ale wiekiem również, jak dla mnie to zamiast niego powinien jeździć Gruchalski – jestem przekonany że byłby lepszy. Też jestem zdecydowanym przeciwnikiem naturalizacji, gdyż najczęściej nie ma to nic wspólnego z pojęciem obywatelskim, a wyłącznie finansowym i potrzeby chwili samego zaineresowsnego jak również klubu. Dodam że jestem kibicem CKM-u

    1. Zgadzam się z Tobą.
      Od jak dawna pamiętasz CKM? Pamiętasz tę euforię po tym jak został “Polakiem”?
      Jak tak to pamiętasz jak 18 tyś. ludzi dostało “orgazmu” gdy Włókniarz w 2003 r. zapewnił sobie złoto w DMP ?
      Pamiętasz że tak naprawdę dokonał tego zespół z 3 zaw. zagranicznymi w składzie podczas gdy inni mieli ich tylko dwóch ?
      Jak ci smakował ten wynik ?
      Mnie to wnerwiało , jak w polskiej reprezentacji na DPŚ był Holta.
      Poza nią zostawał POLAK a obcy jechał. I nie ważne z jakim skutkiem.
      Teraz zamiast 22-letniego Gruchalskiego jedzie o 25 lat starszy zgred i kasuje “swoje”.
      Nawet nr startowy ma taki aby tylko nie zrobić mu krzywdy i obciachu.
      Nr 10 jest najlepszym a 12 najgorszym. Mówi ci to coś ? Bo mi tak.

      1. Oczywiście że pamiętam i miałem również mieszane odczucia, z jednej strony się cieszyłem, a z drugiej pozostawał niesmak. Wkurza mnie jak z dorosłego gościa robi się Polaka, a nawet w niektórych przypadkach układa mu się życie prywatne (Gleb) i nie dotyczy to jedynie speedweya, weź siatkówkę i Kubanczyka Leona, a takich przykładów jest niestetety coraz więcej. Na marginesie, jak się od 20 lat jest “Polakiem” to dla przyzwoitości powinien znać chociaż jedną zwrotke i refren hymnu. Chore to.
        Pozdrawiam Krajana 😉

  3. Rok 1999 to była II liga, ale Rune już wtedy był we Włokniarzu i nieco punktów zdobył.
    Tego nie liczycie, a pusty sezon 2001 – gdzie zawodnik nie pojechał ani jednego meczu – zaliczacie jako “pełny sezon spędzony w Czestochowie”.

    Dziwne takie statystyki….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.