Autor tekstu.
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Media doniosły ostatnio o pomyśle, aby zwycięzca Złotego Kasku miał przywilej przez kolejny rok na polskich stadionach jeździć w kasku w takim właśnie kolorze. To miałoby podnieść rangę tych rozgrywek.  Pomysł przedstawiono jako pewnego rodzaju innowację. Tymczasem żadna to nowość, w pierwszych latach istnienia tych rozgrywek zwycięzca miał bowiem taki przywilej.

Wraz z sezonem 1961 żużlowe władze wprowadziły do kalendarza rozbudowany na cały żużlowy rok system indywidualnych rozgrywek o Złoty Kask. Turniejów zaplanowano aż dziewięć. Po jednym na torze każdego z klubów ówczesnej I ligi (czyli dzisiejszej ekstraligi), a więc w Rybniku, Bydgoszczy, Rzeszowie, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Częstochowie oraz zamiast w Lesznie, w Poznaniu. Ostatni, niejako finałowy turniej zaplanowano na zakończenie na torze w Warszawie, a jego organizatorem była ówczesna Główna Komisja Żużlowa. Wypisz, wymaluj całość przypominała przecież dzisiejszą formułę Grand Prix.

Rozgrywki wprowadzono po to, aby krajowa czołówka mogła rywalizować częściej pomiędzy sobą i tym samym podnosić swoje umiejętności. Do startu wytypowano samą elitę polskich zawodników z I ligi. Pierwotnie nominacje otrzymali: Kazimierz Bentke (Unia Leszno), Bernard Kacperak (Włókniarz Częstochowa), Marian Kaiser (Legia Gdańsk), Florian Kapała i Stefan Kępa (obydwaj ze Stali Rzeszów), Edward Kupczyński (Polonia Bydgoszcz), Stefan Kwoczała (Włókniarz Częstochowa), Joachim Maj (Górnik Rybnik), Jan Malinowski (Stal Rzeszów), Konstanty Pociejkowicz (Sparta Wrocław), Mieczysław Połukard (Polonia Bydgoszcz), Stanisław Rurarz (Włókniarz Częstochowa), Norbert Świtała (Polonia Bydgoszcz), Stanisław Tkocz (Górnik Rybnik), Paweł Waloszek (Legia Gdańsk) oraz Henryk Żyto (Unia Leszno). To była „żelazna” szesnastka, która miała rywalizować we wszystkich turniejach. W praktyce było to oczywiście niemożliwe, chociażby ze względu na kontuzje. Już jednak na początku sezonu okazało się, że dwóch zawodników z tego grona, a mianowicie Paweł Waloszek i Kazimierz Bentke będzie zastąpionych innymi zawodnikami, a to ze względu na wyjazd na starty w sezonie 1961 w lidze angielskiej.

Wprowadzono zasadę, że do klasyfikacji generalnej wliczać się będzie siedem najlepszych wyników. Pierwszy, historyczny turniej o Złoty Kask odbył się 22 kwietnia 1961 roku w Bydgoszczy. Z kompletem punktów wygrał Florian Kapała, który okazał się najlepszy w całym cyklu i został pierwszym zdobywcą tego trofeum. Trzeba powiedzieć, że pomysł polskich żużlowych władz spodobał się kibicom. W pierwszych latach turnieje o Złoty Kask cieszyły się wielkim powodzeniem. Dla żużlowców były to też zawody bardzo prestiżowe. Nie było odpuszczania, migania się od udziału w zawodach, testowania na nich motocykli. Również dlatego, że wyniki turniejów o Złoty Kask były często brane pod uwagę przy nominacjach zawodników do reprezentacji na indywidualne i drużynowe mistrzostwa świata. Zwycięzca edycji obok innych nagród ufundowanych przez PZM oraz redakcje „Motoru” i „ Kuriera Polskiego” otrzymywał początkowo na własność właśnie kask. Był to w sumie zwyczajny kask, tyle, że pomalowany na złoty kolor, z logo PZM.

Miałem okazję oglądać trofeum zdobyte przez Kapałę w 1961 roku, kask zachował się wśród jego pamiątek z kariery. W myśl regulaminu jego zdobywca miał prawo jeździć w złotym kasku bez pokrowca na wszystkich imprezach krajowych aż do wyłonienia kolejnego zwycięzcy. Była to w sumie bardzo miła i nobilitująca wówczas zasada. Czy obecnie, w zupełnie innych realiach, powrót do tamtego pomysłu byłby faktycznie nobilitujący i miałby sens? Opinie na ten temat są skrajnie różne.

ROBERT NOGA