lotto partner główny serwisu
GBSBank
pon. Gru 16, 2019
wlodzimierz-luczak-wykonczenia-wnetrz

fot. Paweł Prochowski

Powrót do przeszłości, czyli jak uderzyć w Fogo Unię

Skończmy już z fałszem i obłudą i w końcu uwolnijmy rynek transferowy. Giełda, na której zawodnicy wystawiają swoje usługi zaczęła się w wakacje, a kiedy Fogo Unia Leszno wskakiwała na najwyższy stopień ekstraligowego podium ogołocone targowisko można było już zamykać. Po co więc trwać w regulaminowej dwuznaczności i wręcz zmuszać do kombinowania i obchodzenia przepisów. Zamknijmy transferowe okna i dajmy zawodnikom prawo do negocjowania kontraktów przez cały rok. Wtedy dopiero regulamin dostosujemy do rzeczywistości. Przynajmniej będzie prawdziwie.  

Na ekstraligowej scenie żużlowej znowu pojawiły się tendencje do poszukiwania krystalicznej uczciwości, niepodważalnej sprawiedliwości i wyrównanej rywalizacji. Dlatego odżywają pomysły z kalkulowaną średnią meczową i nową tabelą biegową. Myślenie o utopii i pogoń za niedoścignionym ideałem prowadzi nas jednak na manowce. W gruncie rzeczy spełniane są oczekiwania konkretnych grup interesów, za to niszczy się jakość dyscypliny w sensie globalnym. Zamiast cieszyć się organizacyjną stabilizacją, systematycznym sportowym rozwojem zaczyna się reformowanie, które polega na powrocie do przeszłości. Przeszłości, z której nie byliśmy dumni.

Kalkulowana średnia meczowa miała wyrównywać szanse zespołów i dać prezesom chwilę finansowego wytchnienia. Nic z tego nie wyszło. Ani nie było równo, ani tanio. Za to zapoznaliśmy się z całą gamą udziwnień i wypaczeń daleko wybiegających poza ideę uczciwej rywalizacji sportowej. KSM poszedł więc do kosza. Jako produkt niepotrzebny, zgniły i w gruncie rzeczy bezsensowny. I teraz nagle pojawia się inicjatywa powrotu do matematycznego obliczania siły zespołów. Po co? W jakim celu? Dla fanów poszukujących spiskowych teorii dziejów odpowiedź jest prosta. Jakoś trzeba powstrzymać Fogo Unię Leszno. Skoro nikt nie ma sportowych argumentów, pozostaje chwytanie się regulaminu. Jego ostrze uderzy jednak w każdy klub.

Nieważne też jaki będzie górny limit KSM i nieważne jak będzie przeliczany. Zawsze będzie wypaczał sportową rywalizację, której nie da się zapisać w formie liczb i statystyk. Jak wieść gminna niesie są próby wdrożenia w życie KSM-u na górnym poziomie 37 punktów, a średnia zawodnika ma być liczona z pięciu sezonów. I dajmy na to, że jeden z żużlowców w ostatniej pięciolatce śmigał dwa lata w drugiej lidze, dwa w pierwszej i jedynie przez rok w ekstralidze. Podejrzewam, że jego indywidualny KSM zostanie kilka razy podzielony i pomnożony. Wyższa matematyka. Algorytmy. Statystyka stanie się ważniejsza od rywalizacji na torze. Nie o taką ekstraligę walczyliśmy.

Niezrealizowani na transferowej karuzeli krzyczą, że rynek zabetonowany. Trudno się kupuje, fatalnie negocjuje i co gorsze warunki dyktują zawodnicy. I to się nie zmieni jeśli Polaków gotowych liderować drużynie będziemy mieli może sześciu i ledwie dwunastu zagranicznych asów na regularny poziom dwucyfrowy. Żadne hochsztaplerskie zagrywki tego nie zmienią. To problem polskiego i światowego żużla. Nie kształcimy kadr. KSM tego nie zmieni.

Z głoszeniem tezy o zabetonowanym rynku byłbym ostrożny. Tej jesieni na poziomie ekstraligi kupowali wszyscy oprócz Fogo Unii Leszno. Barwy klubowe zmieniały największe gwiazdy, młodzieżowe talenty i ludzie na dorobku. Swoje usługi wystawiali na sprzedaż m.in. Jason Doyle, Niels K. Iversen, Rune Holta, Daniel Bewley, Matej Zagar, Jakub Jamróg, Nicki Pedersen, Antonio Lindbaeck, Robert Lambert. Kilku interesujących zawodników z ekstraligowym potencjałem zdecydowało się na kontrakty w pierwszoligowym Apatorze Toruń i Wybrzeżu Gdańsk. Trudności ROW-u Rybnik wynikają z ograniczeń budżetowych tego klubu. Poza tym beniaminek na każdym możliwym froncie przeżywa trudności. Nie tylko na żużlowym podwórku. W piłce nożnej i koszykówce jest podobnie. Wiara, że KSM stanie się lekiem, ratującym życie beniaminka jest naiwnością. I czy naprawdę będziemy szczęśliwsi, gdy połowa składu drużyny będzie się co roku wymieniana, bo łączny KSM zespołu przekroczy jego górny limit? Jak to wytłumaczyć ludziom spoza żużla? Obawiam się, że to jest zjawisko niewytłumaczalne.

Tak jak nie da się odszukać sensu w nowej tabeli biegowej, którą serwuje nam ekstraliga. Z uśmiechem na ustach i niekłamaną satysfakcją zaprezentowano tabelę przypominającą kosmiczny chaos. Dotychczasowe schematy wyrzucono do kosza. Chcemy jazdy drużynowej, a układ par rozbito w pył. Historia i tradycja zostaje brutalnie porzucona. Niektóre numery startowe jadą bieg po biegu. Mocno forowani są gospodarze i trudniej będzie ukryć dziury w składzie. Zaproponowano chaos w imię źle pojmowanej sportowej uczciwości i sprawiedliwości.

DAWID LEWANDOWSKI 

4 thoughts on “Powrót do przeszłości, czyli jak uderzyć w Fogo Unię

  1. Popieram. KSM jest złe. Moglibyśmy pozostać mądrzejsi niż Anglicy, którzy to wymyślili i doprowadzili swoją ligę do niskiego poziomu. Ekstraligę należy powiększyć, nawet docelowo do 12 zespołów, aby więcej klubów jadło z tego największego tortu i żeby różnica między ligami nie była zbyt duża, zwłaszcza pod względem finansowym.

  2. Fajnie napisane i co najważniejsze ukazujące bezsensowność tego chorego pomysłu z wprowadzeniem KSMu. Dlugofalowa polityka kadrowa straci sens. Znów będzie się liczyć to co jest teraz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.