PGE Ekstraliga: Motor Lublin – Betard Sparta Wrocław 51:39

2020-08-02 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: MrGarden GKM Grudziądz – Eltrox Włókniarz Częstochowa 45:45

2020-08-02 16:30:00

eWinner 1. Liga: Lokomotiv Daugavpils – eWinner Apator Toruń 39:51

2020-08-02 14:00:00

Zakończona

Przejdź

2. Liga: SpecHouse PSŻ Poznań – Wolfe Wittstock 40:0

2020-08-02 12:00:00

Zakończona

Przejdź

eWinner 1. Liga: Orzeł Łódź – Arged Malesa Ostrovia Ostrów Wlkp. 52:38

2020-08-01 19:15:00

Zakończona

Przejdź

eWinner 1. Liga: Abramczyk Polonia Bydgoszcz – Zdunek Wybrzeże Gdańsk 43:46

2020-08-01 16:30:00

Zakończona

Przejdź

Potężne lanie nie tylko z nieba. Bezzębne Rekiny poległy we Wrocławiu

wrocław - rybnik

Żużlowy piątek rozpoczęliśmy od spotkania Betard Sparty Wrocław z PGG ROW-em Rybnik w ramach 7. kolejki PGE Ekstraligi. Faworyzowani gospodarze nie dali najmniejszych szans gościom ze Śląska i zwyciężyli 63:27.

7. kolejkę PGE Ekstraligi zainaugurował mecz Betard Sparty Wrocław z PGG ROW-em Rybnik, czyli drużyn z dolnej części tabeli. Przed spotkaniem nikt chyba nie sądził, że rybniczanie mają większe szanse na zwycięstwo w stolicy Dolnego Śląska, drużyna ta nie ma bowiem zbyt wielu argumentów. W kiepskiej formie od początku sezonu jest kreowany na lidera Rekinów Kacper Woryna, a niemal żaden z pozostałych zawodników nie przekonuje. Startujący w roli gościa Adrian Miedziński również nie jest wybawicielem beniaminka.

Prawdziwą petardą w obozie śląskiego klubu jest natomiast Robert Lambert. Brytyjczyk zwyciężył w świetnym stylu czwartkową, zaległą rundę SEC w Gnieźnie i można było w ciemno założyć, że to on będzie liderem rybnickiej ekipy. – To świetne uczucie wygrać takie zawody, jestem naprawdę szczęśliwy. Na pewno pomogło mi doświadczenie z angielskich torów, gdzie często jeździ się na wymagających nawierzchniach. Chciałbym wygrać również ostatnią rundę (w Toruniu – przyp. P.Z.) – powiedział przed meczem reporterowi Eleven Sports 1 Lambert. Brytyjczykowi jednak piątkowe spotkanie nie wyszło tak imponująco jak jego poprzednie starty. Aktualny lider klasyfikacji mistrzostw Europy mieszał trójki z jedynkami, co nie zmienia faktu, że i tak był najjaśniejszą postacią ROW-u.

Spotkanie rozpoczęło się z niewielkim opóźnieniem, ponieważ nad Wrocławiem przeszła ulewa i gospodarze musieli się uporać z nadmiarem wody na torze. – Warunki na pewno się troszkę zmieniły, ale na tym torze można się ścigać – stwierdził trener gości Lech Kędziora. Zapewne wielu sądziło, że ponownie będziemy świadkami nowych rekordów toru, jednak nic z tego. Trzeba też przyznać, że walki na torze zbyt wiele nie było – w dużej mierze zawodnicy jeździli w sporych odległościach od siebie. Rzucało się w oczy, że goście mieli pewne problemy z dopasowaniem się do nawierzchni toru.

Było sporo opinii, że spotkanie Sparty z ROW-em będzie dobrą okazją dla Maxa Fricke’a do powrotu do dobrej formy. – Max szuka, nie śpi. Mamy nadzieję, że wreszcie wróci do swojej dyspozycji – powiedział przed pierwszym biegiem Dariusz Śledź, trener wrocławian. Australijczyk rzeczywiście zaliczył dobry występ. Co prawda rozpoczął od trzeciego miejsca, jednak później było dobrze. Widać było postęp w jeździe i punktacji Fricke’a. Pytanie tylko, jak zawodnik z Antypodów wypadnie na tle mocniejszych drużyn.

Języczkiem u wagi był występ Troya Batchelora. Zawodnik, który w tym sezonie wystąpił w zaledwie… jednym biegu, dostał szansę od trenera Kędziory. Australijczyk w przeszłości startował we wrocławskim klubie, a rok 2013 pod względem średniej biegopunktowej był najlepszy w jego karierze. Rybnicki obóz zapewne sądził, że Batchelor przypomni sobie swoje starty we Wrocławiu i nawiąże do sezonu 2013. Żużel zweryfikował jednak wszystko i widać było, że Australijczyk nie jest w najwyższej formie. Na torze pojawił się trzykrotnie i zapisał na swoim koncie tylko 2 punkty. Z pewnością nie był to szczyt marzeń Batchelora.

Świetny występ zanotowali juniorzy Sparty Wrocław. Do dużych zdobyczy punktowych zdążył już przyzwyczaić Gleb Czugunow, jednak również z bardzo dobrej strony pokazał się młody Michał Curzytek. W trzech startach zdobył on 5 punktów i bonus, co należy ocenić jako świetny wynik. Niewiele dobrego można niestety powiedzieć o młodzieżowcach z Rybnika, którzy dla swojej drużyny zdobyli zaledwie 1 punkt, przypadający zresztą z urzędu.

W rybnickiej ekipie trudno znaleźć pozytywy. Pierwsze indywidualne i drużynowe zwycięstwo odnieśli oni dopiero w 8. wyścigu dnia, gdy przebudził się Lambert. Mecz został rozstrzygnięty już po 10. gonitwie, co najlepiej oddaje mizerną formę ROW-u w piątkowym spotkaniu. Przy takim wyniku trudno szukać słabych punktów po stronie wrocławian. Wszyscy zawodnicy pojechali świetne lub bardzo dobre zawody, jednak na chwilę trzeba się zatrzymać przy nazwisku Maksyma Drabika. Rodowity częstochowianin przez całe spotkanie był bardzo szybki i kończył swoje wyścigi pewnymi zwycięstwami, poza ostatnim, gdy przyjechał za plecami swojego klubowego kolegi Taia Woffindena. Na swoim koncie zapisał płatny komplet punktów.

W następnej, 8. rundzie PGE Ekstraligi rybniczanie udadzą się do Zielonej Góry na starcie z RM Solar Falubazem, natomiast Sparta pojedzie do Lublina, aby rywalizować z miejscowym Motorem.

Betard Sparta Wrocław – PGG ROW Rybnik 63:27

Betard Sparta: Maciej Janowski 11+1 (t,2*,3,3,3), Chris Holder 7+1 (3,3,0,1*), Maksym Drabik 14+1 (3,3,3,3,2*), Max Fricke 6+2 (1,2*,1,2*,-), Tai Woffinden 13 (3,3,2,2,3), Michał Curzytek 5+1 (3,2*,0), Gleb Czugunow (1,2*,2*,2*,0).

PGG ROW: Kacper Woryna 3+2 (0,1,1*,0,1*), Adrian Miedziński 6 (2,0,2,1,1), Andrzej Lebiediew (ZZ), Troy Batchelor 2 (1,0,1,-,-), Vaclav Milik 3 (d,1,2,0,0), Mateusz Tudzież 0 (0,0,0), Kamil Nowacki 1 (1,0,0), Robert Lambert 12 (2,1,3,1,3,2).

Bieg po biegu:
1. Drabik, Lambert, Czugunow, Woryna, (Janowski t) 4:2
2. Curzytek, Czugunow, Nowacki, Tudzież 5:1 (9:3)
3. Woffinden, Miedziński, Fricke, Milik (d) 4:2 (13:5)
4. Holder, Curzytek, Batchelor, Tudzież 5:1 (18:6)
5. Drabik, Fricke, Lambert, Batchelor 5:1 (23:7)
6. Woffinden, Czugunow, Woryna, Miedziński 5:1 (28:8)
7. Holder, Janowski, Milik, Nowacki 5:1 (33:9)
8. Lambert, Woffinden, Batchelor, Curzytek 2:4 (35:13)
9. Janowski, Miedziński, Woryna, Holder 3:3 (38:16)
10. Drabik, Milik, Fricke, Tudzież 4:2 (42:18)
11. Janowski, Fricke, Lambert, Woryna 5:1 (47:19)
12. Drabik, Czugunow, Miedziński, Nowacki 5:1 (52:20)
13. Lambert, Woffinden, Holder, Milik 3:3 (55:23)
14. Janowski, Lambert, Woryna, Czugunow 3:3 (58:26)
15. Woffinden, Drabik, Miedziński, Milik 5:1 (63:27)

Sędziował: Michał Sasień

CASH BROKER

  1. I po co w takim meczu Kędziora robi Z/Z i Lamberta jako taktyczną, skoro i tak w plecy. Dać 4-5 biegów Batchelorowi, tak samo objeździć Szczepaniaka i dać tym samym sobie szansę na zwycięstwo u siebie, mając zawodników jeżdżących…

    1. Szczepaniak to chyba dostał od prezesa jakiegoś konkretnego bana za to, że miał odwagę powiedzieć to co myśli. Myślałem pierwotnie, że skończy się na jednym – dwóch meczach, ale jak widać będzie to dłuższa przerwa. 🙁

  2. Klub rybnicki został utopiony.
    Są poniżej poziomu mułu.
    Główny kreator i reżyser tej porażki, niejaki Kituś, powinien być jeszcze dzisiaj wywieziony na taczce za bramę stadionu przy G72.

  3. Wrocław to zwykły gnój. Ani kibice nie potrafią się zachować ani sam klub nie potrafi bawić się fair Play. Zielona i Wrocław to największy smród w całej dyscyplinie. No ale w kolejce czekają następni którzy nie mają stadionu i nie jest to walkower a powtórka spotkania. Śmiech na sali. Zasad fair Play w tym syfie nie ma od dawna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.