Główny partner portalu

Wiktor Lampart (kask biały) i Wiktor Trofimow (kask żółty). Foto: Jarek Pabijan
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Czas na kolejne podsumowanie, czyli pół żartem, pół serio o 11. kolejce PGE Ekstraligi. Cykl powraca po przerwie związanej z ważnymi wydarzeniami natury sercowej. Mistrz Polski znów trafiony przez murowanego kandydata do tytułu. Ranne Byki nie chcą rozmawiać o tym, co ich boli, ale po pieniądze z telewizji chętnie wyciągną ręce. Pod Jasną Górą mieliśmy kolejne objawienie króla speedwaya, którego zamierza zaatakować uzurpator z tego samego kraju.

 

Dętka kolejki: Jonas Jeppesen. Zero punktów zawodnika u24 Eltrox Włókniarza Częstochowa jest dobitnym podsumowaniem wyjątkowo przyjaznych dla gorzowskiego otoczenia Lwów. Duńczyk miał trudnych rywali, ale przed własną publicznością powinien straszyć nawet tych najlepszych. Generalnie spodziewaliśmy się po nim w tym sezonie nieco więcej, a tymczasem nawet w kategorii u24 specjalnie się nie wyróżnia. Pod choinką może znaleźć rózgę, chyba że Madsen i spółka jednak prześlizgną się do fazy play-off.

Rozczarowanie kolejki: Piotr Pawlicki. W tym przypadku toczyła się wewnętrzna rywalizacja w zespole Byków. Korciło postawić na Janusza Kołodzieja (4+1 u siebie sic!), ale jednak problemy zdrowotne “Koldiego” nieco go tłumaczą. Tymczasem faworyt publiczności ze Smoczyka po przebudzeniu w Toruniu i konkretnym sygnale w cyklu SEC – w niedzielny wieczór zawalił dwa bardzo istotne biegi. W wyścigu nr 4 spadł na ostatnie miejsce, a tuż przed nominowanymi pogodziła go para Janowski – Łaguta. Niby 6 punktów nie jest żadną ujmą na honorze, ale od kandydata na lidera fani mistrza Polski wymagają więcej. A tak i meczu nie wygrali, ani w kosmos nie polecą. Pozdrawiamy twórców “Vinci”.

Tradycyjnie pora na konika szachowego i zmianę o 180 stopni! Lecimy z wyróżnieniami.

Jastrząb kolejki: Bartosz Zmarzlik. Sześć startów i sześć zwycięstw. Another day in paradise. Stanisław Chomski wykorzystał jedyną nadarzającą się okazję i dał swojemu asowi dodatkowy wyjazd na tor. Mistrz świata przyjechał, zobaczył i zwyciężył. Nie widzieli go specjalnie rywale, którzy mogli jedynie bezradnie pokręcić głową. Kolejny pokaz siły obrońcy tytułu, który wysyła znaczący sygnał do Macieja Janowskiego – nie boję się twoich Anlasów. Objawienie króla w mieście świętej wieży.

Młody gniewny kolejki: Wiktor Lampart. Więcej punktów w tej kolejce (11+1) miał Jakub Miśkowiak, ale 8+1 Koziołka z Lublina i przywieziony w 15. biegu Patryk Dudek każe wręczyć puchar na zachętę właśnie przedstawicielowi Motoru. Dobrze widzieć, że problemy z początku sezonu są już za piekielnie utalentowanym zawodnikiem. Teraz niech opanuje “Sztukę Latania” na dystansie i będziemy mieli rajdera na lata.

Cytat kolejki: puste krzesło Fogo Unii Leszno w mix zonie. To zawsze jest fajnie, gdy idzie. Sztuką jest pokazać klasę, gdy fortuna od ciebie się odwraca. Mistrz Polski nie wysłał żadnego reprezentanta do pomeczowej rozmowy. Porażka 41:49 z Betard Spartą Wrocław musiała zaboleć, ale od ekip z elity wymagamy pewnego poziomu. Zwłaszcza, że potem będą chcieli pieniędzy od telewizji. Na razie kandydat do złota zdobył ich twierdzę i udzielił im lekcji pokory. To w sumie znamienne, że jeszcze nie dawno kibice Byków wytykali wrocławian palcami, bo oni zrobili z mix zoną… to samo! 6 września 2020 roku samotnie przed kamerami zameldował się Szymon Woźniak z Moje Bermudy Stali. Tym razem nawet fani Unii nie wytrzymali i ostro wyrażali swoje niezadowolenie w social media.

Poza konkursem: Bardzo bym chciał wyróżnić Grzegorza Zengotę. To kapitalny człowiek. Pełen pozytywnych emocji, szanujący rywali i osoby pracujące przy zawodach żużlowych. Uśmiechnięty, ciepły i wywołujący uśmiech. A jednak jakoś w odpowiedzi dostaje przede wszystkim to co nieprzyjemne. Kontuzje go nie omijają, po ostatniej wydawało się, że za szybko go na torze nie zobaczymy. Tymczasem w poniedziałkowym meczu Abramczyk Polonia – Aforti Start (59:31) zdobył 13 punktów i wyginał się na motocyklu jak topowi technicznie zawodnicy. Oby w tę stronę.

KONRAD MARZEC