Główny partner portalu

Maksym Drabik. fot. Jędrzej Zawierucha
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Stanowisko Polskiej Agencji Antydopingowej w sprawie Maksyma Drabika pozostaje niezmienne – jeśli tylko Trybunał Arbitrażowy przy Polskim Komitecie Olimpijskim utrzyma status quo, Polada z miejsca uruchomi procedury, by tymczasowo zawiesić Maksyma Drabika. Do momentu zakończenia śledztwa i wydania ostatecznego werdyktu.

Przypomnijmy, że zawodnik dwukrotnie występował o przyznanie zgody z mocą wsteczną (tzw. retroaktywne TUE) na zażycie infuzji dożylnej. Wniosek odrzuciła jednak najpierw Polska Agencja Antydopingowa, a nieco później Komitet Wyłączeń dla Celów Terapeutycznych (TUE) przy Poladzie. Stąd też pełnomocnik Masyma Drabika, mec. Łukasz Klimczyk, o to samo wystąpił do Trybunału Arbitrażowego przy Polskim Komitecie Olimpijskim. Papiery zostały złożone (odwołanie liczy 29 stron, a dodatkowo ma 21 bardzo obszernych załączników), a ostatnio do Trybunału trafiły także dokumentacja oraz stanowisko Polady. Zatem nic już nie stoi na przeszkodzie, by zespół orzekający, po zapoznaniu się z materiałem, wyznaczył termin posiedzenia. Choć przestudiowanie takiego stosu papierów może trochę czasu zająć. To zadanie dla adwokata Macieja Łaszczuka (przewodniczący zespołu), adwokata Piotra Graczyka i radcy prawnego Pawła Ciocha.

Trudno określić precyzyjnie, kiedy zostanie wyznaczona data posiedzenia, lecz można oczekiwać, że nastąpi to w ciągu dwóch tygodni. Nie można też mieć pewności, że jedno posiedzenie zamknie temat w Trybunale Arbitrażowym. Choć to akurat bardzo prawdopodobne. Mniej prawdopodobny scenariusz, jednak realny, jest taki, że Trybunał przyzna zawodnikowi zgodę, tym samym oczyszczając go z zarzutów. To byłby jednak niebezpieczny precedens, dodatkowo podważający sens pracy Polskiej Agencji Antydopingowej. Jeśli natomiast Trybunał utrzyma w mocy wcześniejsze postanowienia, wtedy do akcji szybko wkroczy Polada. Czy w takiej sytuacji zawiesi tymczasowo Drabika?

– Tak – mówi nam Michał Rynkowski, szef Polada. Dodajmy, że tymczasowe zawieszenie jest równoznaczne z zakazem startów, a więc, de facto, z zakończeniem tegorocznych występów. Jaka kara grozi żużlowcowi? – Realnie dwa lata. Choć biorąc pod uwagę przypadki takich sportowców jak piłkarz Nasri czy pływak Lochte można też mówić o 16-18 miesiącach zawieszenia – dodaje.

Znając realia, to nic pewnego, że do ewentualnego tymczasowego zawieszenia dojdzie w sierpniu. Być może nastąpi to we wrześniu (planowo faza play-off ma zostać rozegrana pomiędzy 20 września a 11 października). Wiele wskazuje jednak na to, że w przyszłym roku Maksym Drabik na żużlu ścigał się nie będzie. Co byłoby niezwykle dotkliwą karą dla 22-letniego obecnie reprezentanta Betard Sparty.

Wedle Polady po werdykcie Trybunału Arbitrażowego przy PKOl-u nie będzie już miejsca na ewentualne odwołanie do Międzynarodowej Agencji Antydopingowej (WADA). Bo WADA była o sprawie informowana i zaakceptowała obie wcześniejsze decyzje. Rzekomo odpada również odwołanie do międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS) i do Sądu Najwyższego. – Trybunał w Lozannie zajmuje się takimi sprawami tylko w wyjątkowych okolicznościach. Prowadziliśmy z FIM-em rozmowy w tej sprawie i FIM (Międzynarodowa Federacja Motocyklowa – WoK) uznaje Drabika za zawodnika klasy krajowej. A Sąd Najwyższy? W ustawie o sporcie nie ma przewidzianego takiego trybu. Przynajmniej nie w sprawach dopingu – już wcześniej wyjaśniał szef Polady. A czy potencjalne możliwości odwoławcze rzeczywiście się wyczerpały i mec. Klimczyk nie wykona już żadnego ruchu? Pokaże przewrotne życie.

P.S. Jeśli Maksym Drabik zostanie zawieszony, jego tegoroczne punkty nie zostaną anulowane.

4 komentarze on Polada czeka już tylko na werdykt Trybunału, by zawiesić Drabika
    gregor
    23 Jul 2020
    12:10pm

    Duren. Gdzyby czytal gazety, to by wiedzial, ze takich kroplowek nie oglasza sie publicznie. Afera w Pogoni Siedlce byla glosna w Polsce krotko przedtem.

    Tomgal
    23 Jul 2020
    6:50pm

    Autor tekstu albo celowo manipuluje sprawa “dopingu” albo nie zna się na rzeczy pisząc że wyższe instancja międzynarodowa nie zajmą się ewentualnym odwołaniem . Otóż sprawa ta nie toczy się o stosowanie dopingu przez Drabika, a o przyjęcie kroplowki w zbyt dużej ilości… kolejny artykuł, aby nabić odsłony i podgrzać temat

    DD-R
    23 Jul 2020
    10:18pm

    Pan Michał Rynkowski powołuje się na przykład Ryana Lochte w odniesieniu do ewentualnej kary Maksyma Drabika problem polega na tym, że jedynym podobieństwem jest zastosowanie objętości kroplówki 500 ml jednak jest to standardowa ilość i mało kto stosuje inne objętości wlewów. Różnice są natomiast następujące: Ryan Lochte nie przyznał się sam do zastosowania kroplówki tak jak Maksym Drabik tylko został przyłapany na podstawie zdjęcia zamieszczonego na portalu społecznościowym (przyznanie się powoduje, że maksymalny zakres czasowy kary jest redukowany do połowy), jeśli więc Drabikowi grozi maksymalnie dwa lata to Ryanowi Lochte groziły cztery lata a ponieważ otrzymał on karę 14 miesięcy to z prostej matematyki wynika, że Drabik powinien otrzymać 7 miesięcy. Ryan Lochte był całkowicie zdrowy i jak tłumaczył zastosował kroplówkę ponieważ jego dzieci były chore i obawiał się zakażenia w okresie treningowym i celem infuzji było podanie witamin – witaminy B12 i innych w celu wzmocnienia odporności (ciężki trening z maksymalnymi obciążeniami osłabia odporność). Z prasy wiadomo, że Maksym Drabik miał problemy jelitowe i kroplówka służyła nawodnieniu w celu ratowania zdrowia zawodnika czyli celem było uzupełnienie straconych w wyniku choroby płynów i uzupełnienie objętości krwi w sytuacji gdy uzupełnienie doustne miało być utrudnione. Ryan Lochte spełniał więc główne kryterium dopingu czyli zastosował procedurę niedostępną dla innych zawodników w celu hipotetycznej poprawy możliwości własnego organizmu (podanie witamin doustnie byłoby procedurą wolniejszą i nie zapewniałoby 100% wchłanialności witamin), natomiast sam płyn w kroplówce był tylko rozpuszczalnikiem i służył do bezpiecznego podania witamin. Celem więc było szybkie wzmocnienie odporności w sposób niedostępny dla przeciętnego zawodnika. Tymczasem uzupełnienie płynów przez Maksyma Drabika nie spełnia tego kryterium ponieważ przeciętny zdrowy (bez biegunki czy wymiotów) zawodnik mógłby uzupełnić taką ilość płynów doustnie z podobnym skutkiem. Według dostępnych artykułów na amerykańskich portalach Ryan Lochte używał witamin dostępnych bez recepty i nie znalazłem informacji o udziale lekarza w zastosowaniu tej iniekcji. Tymczasem Maksym Drabik otrzymał kroplówkę na zlecenie lekarza klubowego. Ryan Lochte był wcześniej zawieszony na 10 miesięcy co prawda za przewinienie dyscyplinarne jednak mogło być to brane pod uwagę. Maksym Drabik dotychczas za nic nie był zawieszony. Podsumowując między sprawą Ryana Lochte a Maksyma Drabika podobieństw jest znacznie mniej niż różnic. Najciekawsze jest to, że mimo licznych wypowiedzi dla mediów nadal oficjalnie nie wiemy co zawierała kroplówka Maksyma Drabika choć przy poprzednich naruszeniach procedury dopingowej były podawane nazwy substancji. Problem polega na tym, że jeśli do kroplówki nie było nic dodatkowego dostrzyknięte to było naruszenie przepisów/procedur ale nie ma mowy o dopingu. Taka informacja moim zdaniem byłaby bardzo ważna dla zwykłych kibiców.

Skomentuj

4 komentarze on Polada czeka już tylko na werdykt Trybunału, by zawiesić Drabika
    gregor
    23 Jul 2020
    12:10pm

    Duren. Gdzyby czytal gazety, to by wiedzial, ze takich kroplowek nie oglasza sie publicznie. Afera w Pogoni Siedlce byla glosna w Polsce krotko przedtem.

    Tomgal
    23 Jul 2020
    6:50pm

    Autor tekstu albo celowo manipuluje sprawa “dopingu” albo nie zna się na rzeczy pisząc że wyższe instancja międzynarodowa nie zajmą się ewentualnym odwołaniem . Otóż sprawa ta nie toczy się o stosowanie dopingu przez Drabika, a o przyjęcie kroplowki w zbyt dużej ilości… kolejny artykuł, aby nabić odsłony i podgrzać temat

    DD-R
    23 Jul 2020
    10:18pm

    Pan Michał Rynkowski powołuje się na przykład Ryana Lochte w odniesieniu do ewentualnej kary Maksyma Drabika problem polega na tym, że jedynym podobieństwem jest zastosowanie objętości kroplówki 500 ml jednak jest to standardowa ilość i mało kto stosuje inne objętości wlewów. Różnice są natomiast następujące: Ryan Lochte nie przyznał się sam do zastosowania kroplówki tak jak Maksym Drabik tylko został przyłapany na podstawie zdjęcia zamieszczonego na portalu społecznościowym (przyznanie się powoduje, że maksymalny zakres czasowy kary jest redukowany do połowy), jeśli więc Drabikowi grozi maksymalnie dwa lata to Ryanowi Lochte groziły cztery lata a ponieważ otrzymał on karę 14 miesięcy to z prostej matematyki wynika, że Drabik powinien otrzymać 7 miesięcy. Ryan Lochte był całkowicie zdrowy i jak tłumaczył zastosował kroplówkę ponieważ jego dzieci były chore i obawiał się zakażenia w okresie treningowym i celem infuzji było podanie witamin – witaminy B12 i innych w celu wzmocnienia odporności (ciężki trening z maksymalnymi obciążeniami osłabia odporność). Z prasy wiadomo, że Maksym Drabik miał problemy jelitowe i kroplówka służyła nawodnieniu w celu ratowania zdrowia zawodnika czyli celem było uzupełnienie straconych w wyniku choroby płynów i uzupełnienie objętości krwi w sytuacji gdy uzupełnienie doustne miało być utrudnione. Ryan Lochte spełniał więc główne kryterium dopingu czyli zastosował procedurę niedostępną dla innych zawodników w celu hipotetycznej poprawy możliwości własnego organizmu (podanie witamin doustnie byłoby procedurą wolniejszą i nie zapewniałoby 100% wchłanialności witamin), natomiast sam płyn w kroplówce był tylko rozpuszczalnikiem i służył do bezpiecznego podania witamin. Celem więc było szybkie wzmocnienie odporności w sposób niedostępny dla przeciętnego zawodnika. Tymczasem uzupełnienie płynów przez Maksyma Drabika nie spełnia tego kryterium ponieważ przeciętny zdrowy (bez biegunki czy wymiotów) zawodnik mógłby uzupełnić taką ilość płynów doustnie z podobnym skutkiem. Według dostępnych artykułów na amerykańskich portalach Ryan Lochte używał witamin dostępnych bez recepty i nie znalazłem informacji o udziale lekarza w zastosowaniu tej iniekcji. Tymczasem Maksym Drabik otrzymał kroplówkę na zlecenie lekarza klubowego. Ryan Lochte był wcześniej zawieszony na 10 miesięcy co prawda za przewinienie dyscyplinarne jednak mogło być to brane pod uwagę. Maksym Drabik dotychczas za nic nie był zawieszony. Podsumowując między sprawą Ryana Lochte a Maksyma Drabika podobieństw jest znacznie mniej niż różnic. Najciekawsze jest to, że mimo licznych wypowiedzi dla mediów nadal oficjalnie nie wiemy co zawierała kroplówka Maksyma Drabika choć przy poprzednich naruszeniach procedury dopingowej były podawane nazwy substancji. Problem polega na tym, że jeśli do kroplówki nie było nic dodatkowego dostrzyknięte to było naruszenie przepisów/procedur ale nie ma mowy o dopingu. Taka informacja moim zdaniem byłaby bardzo ważna dla zwykłych kibiców.

Skomentuj