Liczba tygodnia

Kliknij→

Zaledwie tyle punktów zdobył w siedmiu startach dla Betard Sparty Wrocław w ostatnim meczu Tai Woffinden

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Zaledwie tyle punktów zdobył w siedmiu startach dla Betard Sparty Wrocław w ostatnim meczu Tai Woffinden
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Listopad. Czytam, że każdy dzień przynosi „bomby transferowe”. Dostrzegam tu pewną ciekawą konwencję, mianowicie od dawna już wszyscy wiedzą, kto jest czyj, jednak umawiamy się, że nie wiemy nic. I śledzimy te klubowe profile w poszukiwaniu „newsa”, klikając co rusz i odświeżając media społecznościowe. No więc okienko transferowe to mieliśmy otwarte latem. Wtedy prezesi przez nie zaglądali, uśmiechając się zalotnie i wymachując plikami banknotów. A dziś obserwujemy już tylko wyścig marketingowców. Kto gdzie zaPUKa i kto jakiego Dzika ustrzeli. Zatem te newsy mają siłę i wymowę spadających właśnie liści.

W listopadzie transfery przyklepują już tylko amatorzy i biedacy. A jak powszechnie wiadomo, i co cieszy, w PGE Ekstralidze takich nie ma. Każdy jest profi. A więc mamy teraz miły czas podawania sobie ręki, produkowania motywacyjnych filmików, a także wypowiadania okrągłych zdań. Kilka dni temu, dla przykładu, Andrzej Rusko nazwał Maksyma Drabika jednym z największych talentów w historii nie tyle polskiego żużla, co krajowego sportu w ogóle. Widać, uznał prezes, że akurat ten egzemplarz należy dopieszczać. A różnie to z ludźmi bywa, pamiętam, gdy za wrocławskiej kadencji Hampela szef WTS-u lubił powtarzać, że przed zawodami trzeba Jarka kopnąć w kostkę. Znaczy – rozjuszyć. We Wrocławiu próbują też Drabika przekonywać, że 20 procent to talent, a 80 – talent do pracy. Do czego doszła amerykańska nauka. Zwróćcie uwagę, że ta seniorska formacja Betard Sparty wygląda teraz na papierze dość mocarnie: Woffinden, Janowski, Drabik, Fricke i Czugunow.

A kto ma się piąć w górę? Dawid Lewandowski zauważył ostatnio na naszych łamach, że skończyły się żarty w Częstochowie. Że teraz wypada już tylko przypuścić atak szczytowy. Przy okazji spostrzegł, że Michała Świącika nikt nie atakuje nawet za brak wychowanków w drużynie. I słusznie, nie ma w tym grama jego winy, za to szkolenie uruchomił na szeroką skalę. Zresztą, co jakiś czas zdaje nam prezes fotorelację z postępów Lwiątek na minitorze. Drugi taki fenomen to Motor Lublin. Pół wychowanka nie ma w składzie, a jaki pijar! Jaka świetna prasa. Do czego rękę przykładają też sami kibice.

Nie myślcie sobie jednak, że wszyscy będziemy się tym Motorem w kółko zachwycać. Nie. A wiecie czemu? Otóż w minionym roku uchodzili lublinianie za romantyczne zjawisko w twardym żużlowym biznesie. Byli bidnymi Koziołkami skazywanymi na głód zwycięstw i niedostatek. Rychło się jednak okazało, że prawdziwy głód zwycięstw budowali w Toruniu. Bardzo mi przypadło do gustu nazywanie w ten dyplomatyczny sposób – budowaniem głodu zwycięstw – serii sromotnych porażek. No ale w nowym sezonie będzie już Motor odbierany jako groźny rywal w walce o najwyższe cele. Jako konkurent z kasą i możliwościami. Tu już nie będzie tyle sympatii, lecz twarda walka, łokciowanie i kuksańce.

Podobnie było swego czasu z Betard Spartą, gdy nie miała jeszcze mocarstwowych aspiracji, bardziej chodziło o to, by nie napaskudzić w „cefałce” WTS-u i przede wszystkim nie dopuścić do spadku. A jeśli uda się ugrać cokolwiek więcej, to pięknie. Tak było w końcowej fazie kadencji Cieślaka i u progu Baronowej. Wtedy o walecznych spartanach powstawały tylko pochwalne wersety, księga skarg i zażaleń nie była otwierana. Dlaczego? Mianowicie byli na tyle mocni, by urządzać w innych miastach dobre widowiska, lecz na tyle słabi, by nie wywozić stamtąd punktów. Z jednej strony dawali gospodarzom radość ze zwycięstw, z drugiej – nie zabierali niczego cennego. Tacy kochani przegrani. Gdy zaczęli mierzyć wyżej, trochę się zmieniło. Choć to złożony temat.

Właśnie. Dzwoni ostatnio kolega i pyta, ilu jestem w stanie wymienić wychowanków WTS-u na przestrzeni ich 27-letniej działalności. Bo, mówi, do dziesiątki trudno dobić. I… rzeczywiście. Tych, co zrobili karierę, da się wskazać dwóch, czy też półtora: Janowski i Świderski, choć ten drugi to już zaciąg z Rawicza. A dalej? Malitowski, Bardecki, Haj, Bogińczuk i… I same meteoryty. Stanek, Świder (nie Świderski, Krzysztof Świder) z zamierzchłych czasów, Gradka, Krzywosz, choć ten ostatni to bardziej wychowanek swojej rodziny niźli klubu. A więc na przestrzeni blisko 30 lat ledwie dwóch znalazło swoje miejsce w branży.  

W Gorzowie ogłosili młodzieżową formację. Sześć nazwisk i Karczmarz na czele. Ten chłopak to zagadka, bo wyraźnie stracił pasję i serce do sportu. A wtedy żadne pieniądze nie są w stanie tego zęba przywrócić i rozpalić na nowo ognia. Choć trzymam kciuki, bo pamiętam nastoletniego Karczmarza, imponującego sylwetką i dynamiką. Podobny przypadek, takie moje skojarzenie z ostatnich miesięcy w świecie sportu, to pięściarz Izu Ugonoh, wciąż młody i zdrowo wyglądający, z pięknie pociętym pancerzem mięśniowym. Ale w środku wygasły wulkan. Wyszedł w Rzeszowie do lokalnego panchera Różańskiego bez chęci zostawienia w ringu kawałka siebie i klękał przed nim jak na spowiedzi. Po tej walce nie zastanawiał się już długo. Podziękował za dalszą karierę. Jedyny słuszny krok.

Tymczasem w Grudziądzu ustrzelili Dzika. Osobiście odnoszę wrażenie, że to jednak Dzik ustrzelił grudziądzan. Trafił ich na dwa lata. Niektórzy zarzucają Duńczykowi niestałość w uczuciach, wyliczając, że klub w Polsce zmienił już po raz czternasty. Eee, no przecież piszę, że wywalczył sobie dwuletnią umowę. A więc ceni sobie spokój i stabilizację. Zwłaszcza na stare lata…

Nie myślcie jednak sobie, że jestem Pedersenowi przeciwny. Wręcz przeciwnie! Kibicuję mu całym sercem. Brakuje dyscyplinie tak kolorowych ptaków. Charakterów gotowych nadstawiać karku po czterdziestce, mimo pokaźnego dorobku na koncie. Jest już z nami od dwóch dekad i któregoś dnia zrobi się smutno. Choć ja, na miejscu grudziądzan, nie wymieniałbym Lindbaecka na Pedersena. No ale ja się na żużlu nie znam, sądziłem, że tamtejszy tor, z wąską ścieżką przy płocie, nie jest skrojony pod styl Nickiego. Tymczasem ktoś wyjechał ostatnio ze statystykami, wedle których Duńczyk jest na nim wielki.  

Wychowankowie… Przestańmy się o nich dopominać, jeśli za rok ma wrócić KSM, wyznaczający górny limit na drużynę, pewnie koło 37 punktów. Ile by tych punktów nie przyklepali, zawsze będę przeciwnikiem tak sztucznych i bezdusznych reguł. Co nam mają dać? Rzekomo obniżenie kosztów utrzymania zespołu i zamach na „zabetonowany układ”. Guzik prawda, nawet jeśli ten lepszy będzie zmuszony krzyknąć mniej, to ten słabszy będzie mógł krzyknąć więcej. A jedyną albo główną jego zaletą będzie fakt, że… pasuje gdzieś KSM-em. Ludzie! Z jednej strony stawiamy za wzór kluby, które prowadzą dalekowzroczną politykę, które stawiają na swoich ludzi, a z drugiej chcemy im te budowle niszczyć?! To dysonans, by nie powiedzieć – absurd. Jak tu coś budować, skoro po sezonie będą się liczyły zimne cyferki, a nie korzenie, pochodzenie, przywiązanie do barw, uwielbienie kibiców, chęci, charakter pasujący do całości etc.?

Pamiętam, że swego czasu pod Jasną Górą zabrakło miejsca dla lokalnego bożyszcza, Sławka Drabika. Bo… nie pasował KSM-em. Mało tu sportu w sporcie. Tak jak zawodnicy rywalizują na boisku czy torze, tak właściciele klubów na polu klecenia budżetów. Jeśli ktoś jest sprytny, obrotny, operatywny, niech buduje u siebie skład jaki chce. To znaczy niech próbuje, bo nie wszystko i nie wszyscy są na sprzedaż. W każdym razie to jego prawo i jego umiejętności. I nie narzekajcie później, że kluby nie szkolą albo że kibicom brakuje swojaków. I że kluby nie patrzą daleko przed siebie. Bo w tym układzie patrzeć tak po prostu się nie da. Z jednej prostej przyczyny – mianowicie jeśli uda ci się zbudować coś fajnego, to miej pewność, że po sezonie każą ci to rozpier… ić. Bo byłeś za dobry. Dodam tylko, że swego czasu największe gwiazdy wyrzucili ze swojej ligi Brytole, a oręż, którym się posłużyli, miał właśnie trzyliterową nazwę – KSM, czy też po ichniemu CMA. Do dziś nie mogą się pozbierać i zdziwieni cali.

Nic to, inny znajomy donosi, że wchodzi na konkurencyjny portal, a tam sporo komentarzy pod tekstami, informujących, że warto się przerzucić na pobandzie.com.pl. Tyle że te komentarze szybko znikają. No, nie dziwię się, trzeba dbać o swój interes. I mieć ludzi, którzy interesu przypilnują, szybko zareagują. Paweł Zarzeczny miał np. taką ulubioną historyjkę, że oto naczelny Super Expressu zatrudnił swego czasu… zduna. By prosty człowiek pełnił w redakcji rolę, powiedzmy, korekty. Tzn. miał czytać po kolei teksty z nakazem zakreślania wszystkich słów dla siebie niezrozumiałych. No i te słowa wyrzucano po prostu. By przeciętny czytelnik tabloidów mógł czytać ze zrozumieniem tekstu. Tak się dbało o czytelnika.

Nadejdzie 14 listopada i bomby transferowe przestaną wybuchać. Zaczniemy za nimi tęsknić i zaglądać na youtube. Na historyczne kawałki. W 1992 roku był taki mecz Sparta-ASPRO – Polonia Bydgoszcz. Wiosna, jeszcze marzec, powrót wielkiego speedwaya na zmurszały Olimpijski. Tatum, Knudsen, Śledź, Baron, Lech kontra bracia Gollobowie, Ermolenko, Miller. Żużel romantyczny. Ależ oni tam kradli starty. Zerknijcie sobie na 11. bieg i Tatuma z trzeciego pola. Przykład kliniczny. Zagraniczni już wiedzieli wtedy, że pod taśmą trzeba się czołgać i podjeżdżać, bo to daje korzyść. My, Polacy, staliśmy grzecznie i nieruchomo, dopiero się tego wszystkiego uczyliśmy. My od nich…

WOJCIECH KOERBER

P.S. Ostrovia pokazała wczoraj krajowych seniorów na nowy sezon: Walasek 44 lata, Okoniewski 40, Gapiński 38. Zapewne najbardziej doświadczony skład w Nice 1. LŻ. Czy w związku z powyższym zostanie w drużynie Sam… Masters? I tak już sami mastersi…

6 komentarzy on Po bandzie. Bomby transferowe o sile spadających liści
    Balbincia
    7 Nov 2019
     12:50pm

    Bardzo dobry tekst, zdun niepotrzebny 🙂 Swoją drogą popieram Pana obawy co do Ksm – u,raz już wchodziło do tej rzeki i dobrze się to nie skończyło. Od kiedy pamiętam, a pamiętam dużo, ciągle są manipulacje przy regulaminie. Mam wrażenie, że to się już robi sztuka dla sztuki,kibicom i zawodnikom nic do tego.
    Co do konkurencyjnego portalu,nie ma się co dziwić, że kibice mają już go dosyć. Ciągłe osobiste wojenne pana O. robią się irytujące. A na początku było tak fajnie…

    DaveWlkp
    7 Nov 2019
     6:37pm

    Bardzo ciekawie, z dozą humoru i z polotem napisane… a SF to już żenada i totalne dno. Po meczu w Zielonej Górze z Unią Leszno w tym sezonie udało mi się Pana spotkać i pogratulować za wcześniejsze artykuły i felietony na tym portalu.

    KibolOvik
    8 Nov 2019
     9:33am

    Proszę się nie naśmiewać z seniorów Ostrovii…. Będzie tak start gaz i tyle ich widzieli….

    sajok
    8 Nov 2019
     11:49am

    KSM się nie sprawdzi (po raz kolejny). Jeżeli już, to powinno być coś na zasadzie amerykańskich salary cap lub draftów, oczywiście dostosowane do naszych realiów i specyfiki czarnego sportu.

    Dryla King -Anty ostafa
    8 Nov 2019
     10:20pm

    Witam. KSM-u to jak kolega napisal. „dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi. Mam wrazenie ze Pan Rusko z przedstawicielamiGKSZ zrobią wszystko by zaszkodzic małemu a jakze Wielkiemu Lesznu.

    Balbincia
    10 Nov 2019
     1:41pm

    Wątpię, że Rusko macza w tym palce, bo on też by oberwał. KSM pasuje bardziej tym mniejszym. Zawodnicy z Wrocławia nie są wcale gorsi od zawodników z Leszna.

Skomentuj

6 komentarzy on Po bandzie. Bomby transferowe o sile spadających liści
    Balbincia
    7 Nov 2019
     12:50pm

    Bardzo dobry tekst, zdun niepotrzebny 🙂 Swoją drogą popieram Pana obawy co do Ksm – u,raz już wchodziło do tej rzeki i dobrze się to nie skończyło. Od kiedy pamiętam, a pamiętam dużo, ciągle są manipulacje przy regulaminie. Mam wrażenie, że to się już robi sztuka dla sztuki,kibicom i zawodnikom nic do tego.
    Co do konkurencyjnego portalu,nie ma się co dziwić, że kibice mają już go dosyć. Ciągłe osobiste wojenne pana O. robią się irytujące. A na początku było tak fajnie…

    DaveWlkp
    7 Nov 2019
     6:37pm

    Bardzo ciekawie, z dozą humoru i z polotem napisane… a SF to już żenada i totalne dno. Po meczu w Zielonej Górze z Unią Leszno w tym sezonie udało mi się Pana spotkać i pogratulować za wcześniejsze artykuły i felietony na tym portalu.

    KibolOvik
    8 Nov 2019
     9:33am

    Proszę się nie naśmiewać z seniorów Ostrovii…. Będzie tak start gaz i tyle ich widzieli….

    sajok
    8 Nov 2019
     11:49am

    KSM się nie sprawdzi (po raz kolejny). Jeżeli już, to powinno być coś na zasadzie amerykańskich salary cap lub draftów, oczywiście dostosowane do naszych realiów i specyfiki czarnego sportu.

    Dryla King -Anty ostafa
    8 Nov 2019
     10:20pm

    Witam. KSM-u to jak kolega napisal. „dwa razy do tej samej rzeki sie nie wchodzi. Mam wrazenie ze Pan Rusko z przedstawicielamiGKSZ zrobią wszystko by zaszkodzic małemu a jakze Wielkiemu Lesznu.

    Balbincia
    10 Nov 2019
     1:41pm

    Wątpię, że Rusko macza w tym palce, bo on też by oberwał. KSM pasuje bardziej tym mniejszym. Zawodnicy z Wrocławia nie są wcale gorsi od zawodników z Leszna.

Skomentuj