Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Robert Lewandowski zdobył dwa gole, a Bayern Monachium bez problemu pokonał Union Berlin 5:2. Pewne zwycięstwo odniosła także Borussia Dortmund. Zapraszamy na przegląd najważniejszych wydarzeń z niemieckich boisk.

 

Borussia Dortmund – FC Koeln 2:0

Dortmundczycy wyszli na spotkanie przeciwko Kolonii właściwie bez napastnika. Rolę najbardziej wysuniętych piłkarzy w drużynie Maco Rosego pełnili Thorgen Hazard i Marco Reus, o których można powiedzieć dużo, ale na pewno nie to, że są snajperami. Wszystko to jest oczywiście pokłosiem kontuzji Erlinga Haalanda. Superstrzelec BVB pauzuje już od kilku spotkań, jednak koledzy świetnie go zastępują. Tym razem ciężar zdobywania bramek wziął na siebie Hazard. Belg w 40. minucie świetnie wykończył dośrodkowanie Juda Bellinghama i otworzył wynik spotkania.

Po przerwie Koeln miało dwie dobre okazje do wyrównania, jednak w obu przypadkach nieskuteczny był Anthony Modeste, bohater gości z ubiegłotygodniowego starcia z Leverkusen. A że niewykorzystane sytuacje się mszczą, to okazało się, że dortmundczycy podwyższyli wynik. Gola zdobył Steffen Tigges, przypadek o tyle ciekawy, że do tego sezonu grał głównie w rezerwach Borussii, mimo „aż” 23 lat na karku. To pokazuje, że w każdym wieku można zacząć osiągać piłkarski sukces. Po tej bramce tempo gry spadło. Goście nie próbowali już tak zaciekle atakować, można wyróżnić w zasadzie jedynie groźny strzał Louisa Schauba z doliczonego czasu gry, jednak ostatecznie nie udało się im zdobyć nawet honorowej bramki .

– Jako wysoki napastnik muszę odnajdywać się w takich sytuacjach. Przez najbliższy dzień lub dwa na pewno będę się trochę więcej uśmiechać. Będę cieszyć się tym golem do czasu rozpoczęcia przygotowań do meczu w Lidze Mistrzów – mówił po meczu uradowany strzelec drugiego gola.

Bayer Leverkusen – VfL Wolfsburg 0:2

Efekt nowej miotły. W Warszawie w przypadku Legii nie zadziałał, za to w Wolfsburgu sprawdził się doskonale. Florian Kohfeldt, nowy trener Wilków, świetnie zadebiutował na ławce trenerskiej. Już w początkowych fragmentach gry na bramkę Bayeru strzelał Lukas Nmecha, chwilę potem Aster Vranckx. Odpowiedzi ze strony gospodarzy nie było. Owszem, atakowali, nawet dość kąśliwie, lecz nie przełożyło się to na ani jeden strzał na bramkę w pierwszych 45 minutach.

Wolfsburg wyszedł z szatni maksymalnie skoncentrowany. Pierwsza akcja gości po przerwie – i od razu gol. Piłkę do siatki skierował z bliskiej odległości Nmecha. Trzy minuty później mógł mieć na koncie drugiego gola, ale jego strzał świetnie obronił Lukas Hradecky. Fiński bramkarz poległ już chwilę potem, bowiem piłkę do siatki skierował Maximilian Arnold. Kolejne minuty upłynęły na rozpaczliwych często próbach Bayeru, który próbował przedostać się pod bramkę Koena Castelsa. Niemoc gospodarzy pokazuje sytuacja z ostatnich minut meczu. Sędzia zarządził rzut karny dla Bayeru i pokazał czerwoną kartkę obrońcy ekipy Kohfeldta, Maxencowi Lacroix. Nawet w takiej sytuacji Lucas Alario, napastnik z Leverkusen, nie potrafił zdobyć gola.

Union Berlin – Bayern Monachium 2:5

Zawodnicy ze stolicy nie mieli ostatnimi czasy dobrej passy, ani w lidze, ani w pucharach – krajowym (nieprzekonujące zwycięstwo po dogrywce z trzecioligowym Mannheim) i europejskim (porażka w Lidze Konferencji Europy z Feynoordem). A że w odwiedziny do Unionu przyjechali mistrzowie Niemiec w znakomitej formie, to Urs Fischer i jego ludzie mogli mieć uzasadnione obawy co do końcowego rezultatu. Te sprawdziły się już na początku meczu. Po 35. minutach Bayern prowadził już 3:0, po dwóch trafieniach niezawodnego Roberta Lewandowskiego i golu Leroya Sane. Co prawda pod koniec pierwszej połowy Niels Giesselmann pokonał Manuela Neuera, jednak wynik 1:3 do przerwy nie napawał gospodarzy optymizmem.

Po przerwie potwierdziło się, że Bayern takich okazji po prostu nie wypuszcza z rąk. Kiedy Sheraldo Becker groźnie strzelał na bramkę Neuera, Bawarczycy natychmiast odpowiedzieli bramką Kingsleya Comana. Julian Ryerson zdobył kontaktową bramkę, jednak ostatnie słowo i tak należało do podopiecznych Juliana Nagelsmanna. Dzieła zniszczenia dokonał Thomas Muller.

– Byliśmy nieobecni w I połowie, nie dostaliśmy tego, czego chcieliśmy na boisku. Byliśmy zbyt daleko od siebie, nie naciskaliśmy na Bayern. Kiedy Bawarczycy znajdują miejsce, widać ich jakość. W drugiej połowie było lepiej – diagnozował przyczyny porażki Fischer.

Komplet wyników 10. kolejki Bundesligi:
TSG Hoffenheim – Hertha Berlin 2:0
SC Freiburg – Greuther Furth 3:1
Borussia Dortmund – FC Koeln 2:0
Bayer Leverkusen – VfL Wolfsburg 0:2
Arminia Bielefeld – FSV Mainz 1:2
Union Berlin – Bayern Monachium 2:5
Eintracht Frankfurt – RB Lipsk 1:1
FC Augsburg – VfB Stuttgart 4:1
Borussia Mönchengladbach – Bochum 2:1

Ciągle sensacją ligi jest Freiburg, który jako jedyny niepokonany zespół w lidze zajmuje w niej trzecią pozycję. Właściwie tylko zespół z Badenii-Wirtembergii utrzymuje niedużą różnicę punktową z liderami z Bayernu i Borussii. Czerwoną latarnią ligi jest Greuther Furth, który w dziesięciu spotkaniach zdobył zaledwie jedno „oczko”. W tabeli można też dostrzec inną ciekawą sytuację – dwunastą Herthę i szesnasty Augsburg dzielą tylko trzy punkty, co pokazuje, że wszystkie te ekipy bardzo potrzebują punktów.