Główny partner portalu

fot. PKO BP Ekstraklasa
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W polskiej najwyższej klasie rozgrywkowej trwa już trzecia faza spotkań. Na naszych boiskach nie brakuje emocji – prześledźmy zatem, co wydarzyło się w miniony weekend.

 

Lech Poznań – Cracovia 2:0

Liczba meczu: sześć. Ledwie tylu polskich piłkarzy zameldowało się w wyjściowych składach swoich drużyn na stadionie przy Bułgarskiej w Poznaniu. Dla Lecha miał być to mecz rozwiewający wątpliwości i pokazujący kierunek, w jakim zmierza klub. Cracovia przyjeżdżała z zamiarem odbicia się po bezbarwnym początku sezonu (punkt w dwóch meczach). Komentując to starcie, trzeba oddzielić od siebie dwie połowy. Pierwsza była wybitnie nijaka. Lech oddał kilka strzałów, lecz na nic się to zdawało.

Podopieczni Macieja Skorży obudzili się po przerwie. Oddali lekko posiadanie piłki krakowianom, ale przełożyło się to na więcej okazji strzeleckich. Nieskuteczność piłkarzy ofensywnych już w 48. minucie obnażył obrońca Bartosz Salamon, który strzałem zza pola karnego otworzył wynik spotkania. Niedługo potem było już 2:0 – po błędzie obrony Cracovii, zwłaszcza Mathiasa Rasmussena, piłkę do siatki wpakował Jakub Kamiński. Taki wynik, korzystny dla Kolejorza, utrzymał się już do końcowego gwizdka arbitra. – Graliśmy zbyt bojaźliwie, przegraliśmy zasłużenie, graliśmy bardzo słabo. Teraz w tym tygodniu musimy poprawić rozegranie oraz organizację gry – wskazywał na przyczyny porażki swojego zespołu trener Michał Probierz.

Jagiellonia Białystok – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0

Obserwując to spotkanie nie sposób było przyznać, że dobre wyniki białostoczan (w trzech meczach nie zaznali porażki) to efekt świetnych występów indywidualnych. Tak jak przed tygodniem zachwycił Taras Romańczuk, tak teraz bohaterem stał się Tomas Prikryl, strzelec jedynego gola w meczu. Wynik jest jednak dość złudny, bo Jagiellonia potężnie namęczyła się z beniaminkiem. Odnotowała mniejsze posiadanie piłki i momentami oddawała pole gry podopiecznym Mariusza Lewandowskiego. Kto wie, jak zakończyłby się mecz, gdyby piłkarze z Niecieczy byli ciut bardziej precyzyjni, na przykład Marcin Wasielewski strzelając w doliczonym czasie gry.

W świat idzie jednak wynik, a ten ponownie jest korzystny dla ekipy z Podlasia. – Myślę, że Bruk-Bet grał dobrze, trzymał się przy piłce, my musieliśmy dużo biegać. Dobrze zafunkcjonowała defensywa. Takie mecze trzeba rozstrzygać na swoją stronę i zdobywać 3 punkty – mówił po spotkaniu wspomniany już Prikryl.

 

Wisła Kraków – Raków Częstochowa 1:2

Raków w europejskich pucharach, a Raków w lidze to dwie zupełnie inne drużyny. Tym razem znowu byliśmy świadkami znakomitego widowiska z udziałem wicemistrzów Polski, którzy chcieli zmazać plamę po blamażu z Jagiellonią przed tygodniem. Wiślacy też mieli coś do udowodnienia – uratowany w samej końcówce remis w Niecieczy też nie przynosi chluby. Pierwsze 45 minut to popis podopiecznych Adriana Guli. Słupek Jana Klimenta, niedługo po nim gol Yawa Yeboah i wydawało się, że pod Wawelem kontrolują przebieg gry. Nic bardziej mylnego. Momentem zwrotnym była czerwona kartka dla piłkarza… Rakowa. Giannis Papanikolaou kopnął Michala Skvarkę, a po konsultacji VAR sędziujący spotkanie Krzysztof Jakubik wyrzucił go z boiska. Jeszcze chwilę potem świetną okazję zmarnował ponownie Kliment, ale okazało się to łabędzim śpiewem Wisły.

Marek Papszun przegrupował szyki, wprowadził Zorana Arsenicia w miejsce Mateusza Wdowiaka i Raków rozpoczął zabawę. Najpierw fantastycznym uderzeniem zza pola karnego popisał się Marcin Cebula. Potem częstochowianie konsekwentnie nękali obronę klubu z Krakowa, co przyniosło skutek w 79. minucie, gdy bramkę zdobył Vladislavs Gutkovskis. – Szacunek dla drużyny, dla całej szatni to za mało. Cieszę się, że mogę prowadzić ten zespół. Wygrywamy będąc w tak trudnej sytuacji i grając siódmy mecz co trzy dni na wyjeździe. W dodatku od 51. minuty radzić sobie w „10” na terenie Wisły, gdzie ta dobrze rozpoczęła sezon. – ciszył się szkoleniowiec Rakowa Marek Papszun. Kiedyś, przed laty, utarło się w polskiej lidze przekonanie, o „widzewskim charakterze”, pokazującym wielką determinację piłkarzy z Łodzi. Czy teraz będziemy mówić o „rakowskim charakterze”? Zapewne czas pokaże.

Komplet wyników 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy:
Górnik Łęczna – Warta Poznań 0:4
Lech Poznań – Cracovia 2:0
Jagiellonia Białystok – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:0
Górnik Zabrze – Stal Mielec 1:0
Legia Warszawa – Zagłębie Lubin: mecz przełożony
Pogoń Szczecin – Piast Gliwice 1:0
Wisła Kraków – Raków Częstochowa 1:2
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk 1:1
Wisła Płock – Radomiak Radom: mecz dziś o 18.00

Łatwo zauważyć, że jedynie w jednym spotkaniu tej kolejki (Wisła – Raków) obie drużyny zdobyły gola – pokazuje to, że był to dość jednostronny podział gier, nie odnotowaliśmy również żadnego remisu. Należy wspomnieć także o tym, że spotkanie Legii Warszawa z Zagłębiem Lubin zostało przełożone na 15 grudnia – wszystko to jednak dla dobra polskiej piłki, gdyż powodem tej decyzji była chęć przygotowania się mistrzów Polski do spotkania z Dinamem Zagrzeb w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. W tabeli mamy obecnie trzy niepokonane drużyny: Jagiellonię, Lech i Pogoń – wszystkie z siedmioma punktami. Żadnego „oczka” nie ma na swoim koncie za to Wisła Płock, lecz może otworzyć swój dorobek jeszcze dziś, gdyż o 18.00 podejmuje na własnym boisku Radomiaka Radom.

JAKUB SZABUNIA