Główny partner portalu

Fot.: Facebook Bundesliga
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Dość niespodziewana porażka Bayernu Monachium z Eintrachtem Frankfurt przyćmiła inne wydarzenia 6. kolejki piłkarskiej Bundesligi. Lecz na naszą zachodnią granicą działy się również inne ważne wydarzenia, takie jak druga porażka z rzędu VfL Wolfsburg, czy efektowne zwycięstwo Bayeru Leverkusen.

 

VfL Wolfsburg – Borussia Mönchengladbach 1:3

Zadyszka. Tak trzeba już napisać o postawie Wolfsburga w ostatnich trzech spotkaniach. Dwie porażki i remis drużyny, która wcześniej notowała serię czterech kolejnych zwycięstw nie wyglądają zbyt dobrze. Borussia bardzo szybko strzeliła dwa gole, w 5. minucie pięknym, ekwilibrystycznym strzałem popisał się Breel Embolo, który już w kolejnej akcji asystował przy bramce Jonasa Hoffmana. Po tych ciosach zespół Marka van Bommela próbował, szarpali główni Ridle Baku i Kevin Mbabu, aktywny był Wout Weghorst, ale bramkę zdobył jeszcze kto inny – Luca Waldschmidt. Wciąż młody Niemiec trafił po raz pierwszy dla klubu spod znaku Volkswagena. Wynik 1:2 utrzymał się do końca pierwszej połowy, w której wyraźnie lepsze wrażenie zrobili goście.

To nie zmieniło się po przerwie. Owszem, Wolfsburg atakował, ale nie przekładało się to na groźne sytuacje. Za to z drugiej strony przychodziły one co i rusz, groźnie uderzał choćby Denis Zakaria. W 76. minucie Maxence Lacroix faulował w polu karnym. Oznaczało to drugą żółtą kartkę dla zawodnika gospodarzy i rzut karny, ostatecznie niewykorzystany przez Larsa Stindla. Na domiar złego kilka minut później z boiska miał wylecieć Jerome Roussilon, lecz VAR ostatecznie zmienił tę decyzję. Koniec końców Wolfsburg nie stracił może kolejnego zawodnika, za to stracił gola – w doliczonym czasie gry premierową bramkę w lidze zdobył młody Amerykanin Joe Scally. – Lars jest naszym kapitanem, absolutnie doświadczonym graczem. Przejął dzisiaj odpowiedzialność, ale niestety nie trafił z jedenastu metrów. Po meczu był bardzo rozżalony – mówił, koncentrując się sytuacji z niestrzelonym karnym, trener Gladbach Adi Hutter.

Bayern Monachium – Eintracht Frankfurt 1:2

Pierwsza porażka monachijczyków przyszła w momencie dość nieoczywistym, bo po efektownym tryumfie w Lidze Mistrzów z Dynamem Kijów. Również rywal, Eintacht, jest być może zespołem już uznanym na niemieckich boiskach, ale do niedzieli nie odniósł ani jednego zwycięstwa w tym sezonie ligowym! Wobec tego absolutnie nie dziwił początek spotkania, gdzie Bawarczycy zepchnęli przeciwnika do defensywy szukając okazji do pierwszej bramki. Ten moment wydarzył się, patrząc na przebieg gry, dopiero w 29. minucie, gdy błąd Martina Hintereggera został wykorzystany przez Leona Goretzkę. Obrońca Eintrachtu zrehabilitował się już trzy minuty później. W właściwie pierwszej groźniejszej akcji gości strzelił gola głową po rzucie rożnym bitym przez Filipa Kosticia. Taki wynik utrzymał się do przerwy – wielka przewaga Bayernu, z której wychodziło niewiele konkretów.

Mistrzowie Niemiec mogli wrócić na prowadzenie zaraz po gwizdku zaczynającym drugie 45 minut, lecz ani fatalnie pudłujący przez całe spotkanie Leroy Sane, ani Robert Lewandowski nie potrafili pokonać Kevina Trappa. Z kolei Eintracht po cichu: bronił się i czekał na kontry. Ta taktyka się opłaciła pod koniec meczu. W 84. minucie Filip Kostić uderzył z ostrego konta, wprawiając tym samym całe Monachium w osłupienie. Bayern ostatecznie przegrał mecz, w którym miał 68% posiadania piłki, a w strzałach celnych był lepszy w stosunku 11:3. – Jesteśmy bardzo rozczarowani, źli lub sfrustrowani – nie wiem, jakie jest właściwe słowo. To jest mecz, którego oczywiście nie powinniśmy przegrać, ale zabrakło skuteczności. Czuliśmy, że mieliśmy wiele szans na zdobycie bramki. To stosunkowo irytujące, że straciliśmy gola przy pierwszej okazji Frankfurtu. – mówił zły na siebie i kolegów Thomas Mueller.

Arminia Bielefeld – Bayer Leverkusen 0:4

Właściwie, to można by zakończyć relację z tego meczu na stwierdzeniu, że oba zespoły zagrały zgodnie z tendencją, jaką pokazuje tabela i potencjałem sportowym, jakim dysponują. Gdybyśmy zatrzymali się na stwierdzeniu o potencjale, to należy dodać, że Bayer w tym sezonie dysponuje ogromnym. Doskonale pokazała to pierwsza połowa. Bramki dla Aptekarzy zdobywali Mousa Diaby, młoda gwiazda rodem z Francji i Patrick Schick, Czech, którego potencjał mogliśmy już w pełni podziwiać podczas EURO 2020. Oczywiście, oddajmy Arminii, że miała również swoje szanse w pierwszych 45. minutach, jednak bramka, jaką zdobył Patrick Wimmer, nie została uznana z powodu pozycji spalonej, na jakiej znajdował się strzelec.

W drugiej połowie jeszcze bardziej było widać dominację gości. Arminia oddała zaledwie jeden celny strzał, a zespół Gerardo Seoane grał pewnie i kontrolował mecz. Z tej gry urodziły się jeszcze dwie bramki. Po raz drugi trafił Schick. Te dwa trafienia to bramki numer 5 i 6 w tegorocznym sezonie ligowym, które zbliżyły Czecha na jeden gol do liderujących w klasyfikacji strzelców Roberta Lewandowskiego i Erlinga Haalanda. Zaś ostatnie, czwarte trafienie dla Bayeru miało miejsce po rzucie karnym, sprokurowanym przez faul Floriana Krugera. Jedenastkę pewnie wykonał Kerem Dembiray. – Wyróżniają nas mentalność i duch drużyny – mówił w pomeczowym wywiadzie dla telewizji klubowej ten ostatni. Te cechy, w połączeniu z wysoką jakością piłkarską, mogą spowodować, że obecny sezon będzie dla Aptekarzy bardzo udany.

Komplet wyników 7. kolejki Bundesligi:
FC Koeln – Greuther Furth 3:1
VfL Wolfsburg – Borussia Monchengladbach 1:3
VfB Stuttgart – TSG Hoffenheim 3:1
Hertha Berlin – SC Freiburg 1:2
Borussia Dortmund – FC Augsburg 2:1
RB Lipsk – VfL Bochum 3:0
FSV Mainz – Union Berlin 1:2
Bayern Monachium – Eintracht Frankfurt 1:2
Arminia Bielefeld – Bayer Leverkusen 0:4

Bayern wciąż jest liderem tabeli Bundesligi, jednak drugi Bayer ma tyle samo punktów, a będące tuż za nimi Borussia Dortmund i, bardzo niespodziewanie, Freiburg zgromadziły jedynie „oczko” mniej. Na piąte miejsce spadł Wolfsburg, notujący serię trzech spotkań bez wygranej. Warte odnotowania jest również odbicie się w tabeli innych uznanych firm: Lipska i Mönchengladbach – oba te zespoły wygrały dwa mecze z rzędu. Trzy ostatnie lokaty okupuje trzech beniaminków, spośród których dwa, Arminia i Greuther Furth, nie wygrały jeszcze spotkania. Bez zmian w walce o koronę króla strzelców. Robert Lewandowski po raz drugi nie zdobył gola, zaś Erling Haaland leczy kontuzję.