Główny partner portalu

Foto: Facebook Real Madrid
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

W jednym z najciekawiej zapowiadających się meczów 1. kolejki Ligi Mistrzów, Inter Mediolan podejmował u siebie Real Madryt. Obydwie ekipy mierzyły się już ze sobą przed rokiem w ramach grupy B i wówczas dwukrotnie lepsi okazali się „Królewscy”. Na San Siro pokonali swoich rywali 2:0 i teraz z pewnością liczyli na równie korzystny wynik. Mediolańczycy pałali jednak rządzą rewanżu i zamierzali mocno postawić się podopiecznym Carlo Ancelottiego.

 

Obydwie ekipy udanie rozpoczęły sezon ligowy. Real Madryt znajduje się bowiem na szczycie tabeli La Liga, mając na swoim koncie 10 zdobytych punktów. Dobry początek zaliczył też Inter, choć w ostatniej kolejce podopieczni Simone Inzaghiego zgubili pierwsze dwa punkty na trudnym terenie w meczu z Sampdorią. Prawdziwą weryfikacją potencjału włoskiej oraz hiszpańskiej drużyny miało być jednak bezpośrednie starcie w ramach najbardziej prestiżowych rozgrywek na Starym Kontynencie. Warto dodać, że goście przystępowali do tego pojedynku bez jednej ze swoich największych gwiazd – kontuzjowanego Garetha Bale’a.

W początkowej fazie meczu to gospodarze częściej gościli pod bramką rywali, jednak albo brakowało im celności, albo na posterunku stał Thibaut Courtois. W 18 minucie belgijski bramkarz musiał wykazać się niemałym refleksem, kiedy to z bliskiej odległości głową uderzał Lautaro Martinez. Z kolei Real stworzył sobie najlepszą sytuację w 36 minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie niecelnie główkował Eder Millitao. Ogółem w pierwszej połowie gra toczyła się niezwykle dynamicznie i nie brakowało klarownych sytuacji podbramkowych (więcej stworzył Inter), jednak żadna z drużyn nie zdołała wysforować się na prowadzenie.

Po przerwie Real w końcu zaczął grać odważniej w ofensywie, jednak to Inter stworzył sobie kolejną dogodną sytuację. W 54 minucie, po rzucie rożnym główkował Dzeko, lecz po raz kolejny udanie interweniował Courtois. Później jeszcze powstało ogromne zamieszanie pod bramką „Królewskich”, jednak ostatecznie zagrożenie zostało zażegnane.

W dalszej fazie spotkania „Królewscy” nadal szukali sposobności do zdobycia gola. Aktywny był zwłaszcza Vinicius Jr., który raz za razem straszył obrońców Interu dynamicznymi rajdami lewą stroną boiska. Podopieczni trenera Inzaghiego nie dali się jednak zupełnie stłamsić i raz na jakiś czas odgryzali się rywalom groźnymi kontratakami.

Kluczowy moment dla losów spotkania nastąpił w 89 minucie, kiedy to Real wyprowadził koronkową akcję, zakończoną skutecznym strzałem w wykonaniu Rodrygo. Warto odnotować, że asystę przy jego trafieniu zanotował niespełna 19-letni Eduardo Camavinga. W ostatnich minutach piłkarze Interu rzucił się jeszcze do ataku, jednak ostatecznie nie zdołali odrobić jednobramkowej straty i w efekcie to Real udanie rozpoczął swoją przygodę z kolejną edycją Ligi Mistrzów.

Jordan Tomczyk