Główny partner portalu

Piłka nożna. EURO 2020: Zagadki i nieodkryte karty. Jak potoczy się rywalizacja w grupie E?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Już ledwie 2 dni dzielą nas od rozpoczęcia piłkarskich Mistrzostw Europy. Dziś przyglądamy się zespołom które są najbardziej interesujące z punktu widzenia lokalnego kibica. Sprawdzamy, co słychać u Hiszpanów, Polaków, Słowaków i Szwedów.

 

Grupa E przeżywała największe zawirowania jeśli chodzi o obiekty, na których będzie rywalizować. Pierwotnie mecze miały odbywać się w Dublinie oraz w Bilbao. Jednak zarówno Irlandczycy, jak i miasto położone w Kraju Basków nie zagwarantowały, że wpuszczą na trybuny wyznaczony przez UEFĘ limit kibiców (14,5 tysiąca). Wobec tego, podjęto decyzję o zmianie gospodarza na Sewillę i Sankt Petersburg. Jest to najbardziej oddalona od siebie para stadionów goszczących turniej, a ponieważ Polska gra swoje mecze kolejno w Petersburgu, Sewilli i znowu w Rosji, to łatwo zgadnąć, że nasza drużyna będzie musiała przebyć w fazie grupowej najdłuższą drogę ze wszystkich ekip rywalizujących na EURO.

Hiszpania, czyli kadra w rozsypce

Można by w tym miejscu napisać o rozterkach, jaki przeżywał selekcjoner Luis Enrique odnośnie tego, kto powinien być napastnikiem pierwszego wyboru: Alvaro Morata, czy Gerard Moreno, wspomnieć o bardzo zdolnych skrzydłowych takich jak Ferran Torres, którzy mają możliwości, aby pociągnąć Hiszpanów ku medalowi. Niezwykle ciekawą historią jest też niepowołanie Sergio Ramosa, legendy La Furia Roja i zastąpienie go naturalizowanym Francuzem Aymerickiem Laporte. Jednak drużynę trapią teraz zupełnie inne problemy. Pozytywny wynik testu na obecność wirusa SARS-CoV-2 kapitana Sergio Busquetsa spowodował, że drużyna przebywa na izolacji i trenuje indywidualnie. Nie mogła zatem zagrać ostatniego sparingu przed turniejem (w meczu z Litwą zastąpiła ją ekipa do lat 21). W hiszpańskich mediach pojawiają się pytania, dlaczego piłkarze nie zostali zaszczepieni przed EURO, mimo że olimpijczycy wybierający się za miesiąc do Tokio takie preparaty otrzymali. Zastanawia też kwestia, jak poradzi sobie na turnieju drużyna, która na właściwie godziny przed jego rozpoczęciem nie może razem trenować? Gdybyśmy więc oceniali czysto piłkarsko, czego chyba wszyscy sobie życzymy, Hiszpanie powinni być uznani za jednego z kilku faworytów imprezy. Problemy pozaboiskowe każą nam jednak stawiać przy tym faworycie spory znak zapytania.

Polska, czyli zagadka dla wszystkich

Dawno, a być może nawet nigdy wcześniej w historii naszych startów na wielkich imprezach nie było sytuacji, żeby o formie Polski można było powiedzieć tak mało. Paulo Sousa, trenujący naszą kadrę od stycznia, miał raptem 5 spotkań, aby przygotować zespół do startu na EURO. Bilans tych spotkań nie zachwyca, to tylko jedno zwycięstwo, w dodatku odniesione ze słabiutką Andorrą. Jednak to nie z niego, a głównie ze startu na turnieju będzie rozliczany Portugalczyk. Na razie uwypukla się problem Polaków z atakiem: wiadomo, że Robert Lewandowski to klasa światowa, a nawet sam jej szczyt, jednak po kontuzjach Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika nie wiemy, kto wyjdzie w składzie obok snajpera Bayernu Monachium. Być może sytuacja otworzy szansę przed Jakubem Świerczokiem, grającym ostatnio w Piaście Gliwice, który ma szansę stać się odkryciem na miarę Michała Pazdana sprzed pięciu laty. Bolączką wydaje się też obrona. W meczach towarzyskich tracimy dużo goli, poza tym ostoja tej formacji, Jan Bednarek, również nie jest w pełni sił. Naprawdę trudno więc ocenić, jak silna jest reprezentacja Polski. W kraju panuje powszechna opinia, że wyjście z grupy jest obowiązkiem. Co dalej? Na kilka dni przed startem nikt nie jest nam w stanie tego powiedzieć.

Słowacja, czyli zaskoczyć najlepszych

Takich ekip jak nasi południowi sąsiedzi jest kilka na turnieju: nie ma wyraźnego lidera, który przewyższałby innych poziomem piłkarskim, a sama kadra przed turniejem nie zachwyca. Można by rzec, kwintesencja europejskiego średniaka, który dostał się na EURO dzięki niedawnemu rozszerzeniu składu turnieju do 24 drużyn. Wskazując największą gwiazdę wypadałoby chyba pokazać na Milana Škrinara, mistrza Włoch z Interem Mediolan. Razem z Denisem Vavro mogą stworzyć ciekawy duet na środku obrony. Bramki pewnie będzie strzegł Dušan Kuciak z Lechii Gdańsk, zresztą dobrych znajomych z ekstraklasowych boisk znajdziemy u Słowaków więcej, są to Ľubomir Šatka z Lecha Poznań, czy Lukaš Harslín, który spędził 5 lat w Gdańsku. Nie wolno zapominać o Marku Hamšíku, żywej legendzie Słowacji i Napoli, który obecnie gra w szwedzkim Göteborgu i pewnie jest gotowy ciągnąć drużynę ku górze. Brakuje za to napastnika, jest sporo wątpliwości przy nazwisku ewentualnego snajpera, może będzie nim młody Róbert Boženík z Feynoordu. Słowaków nie trzeba się bać, jednak już wielokrotnie pokazali, że traktowanie ich pobłażliwie może skończyć się źle.

Szwecja, czyli skandynawska precyzja

Ćwierćfinał poprzedniego Mundialu wlał fanom Trzech Koron dużo nadziei na to, że drużyna wychodzi powoli z marazmu, w jakim tkwiła przez ostatnią dekadę. Wzrost notowań Szwedów wiąże się nieodłącznie z zatrudnieniem na stanowisku selekcjonera Janne Andersona. Trener bez większego międzynarodowego doświadczenia pokazał, że z indywidualności, które Szwecja zawsze posiadała, da się sklecić porządną drużynę. I to bez Zlatana Ibrahimovicia, wydawałoby się człowieka-instytucji dla futbolu w tym kraju. Ten najpierw zrezygnował z gry dla drużyny narodowej (w 2016 roku), by powrócić do niej w obecnym sezonie. Na EURO jednak nie jedzie, z udziału wyeliminowała go kontuzja kolana. Nie oznacza to jednak, że szwedzki atak bez Zlatana jest całkowicie bezzębny. 21-letni Alexnader Isak, mający za sobą świetny sezon w Realu Sociedad, bez wątpienia jest gotowy, by zostać nawet gwiazdą turnieju. Przechodząc nieco dalej od bramki przeciwnika dostrzegamy równie młodych Dejana Kulusevskego, któremu w tym roku dano dużo szans w Juventusie i Matthiasa Svanberga, bardzo solidnego w Bologni. Obrona z kolei to siła doświadczenia, którą dowodzi 36-letni Andreas Granquist, grający już tylko w lokalnym, drugoligowym Helsingborgs. Na boisku pewnie go nie zobaczymy, jednak sama jego obecność może podnieść morale drużyny. Wiele osób twierdzi, że to właśnie ze Szwedami będziemy bili się o drugie miejsce w grupie i ewentualnego łatwiejszego przeciwnika w kolejnej fazie turnieju. Póki co rzeczywistość pokazuje, że ta walka może być niezwykle trudna.

Terminarz grupy E:

Polska – Słowacja (Stadion Kriestowskij, Sankt Petersburg) 14 czerwca, 18.00

Hiszpania – Szwecja (Estadio La Cartuja, Sewilla) 14 czerwca, 21.00

Słowacja – Szwecja (Stadion Kriestowskij, Sankt Petersburg) 18 czerwca, 15.00

Hiszpania – Polska (Estadio La Cartuja, Sewilla) 19 czerwca, 21.00

Hiszpania – Słowacja (Estadio La Cartuja, Sewilla) 23 czerwca, 18.00

Polska – Szwecja (Stadion Kriestowskij, Sankt Petersburg) 23 czerwca, 18.00

One Thought on Piłka nożna. EURO 2020: Zagadki i nieodkryte karty. Jak potoczy się rywalizacja w grupie E?
    Piłka nożna. Euro 2020: Dość czekania, analiz i opinii. Czas na początek turnieju! - PoBandzie - Portal Sportowy
    11 Jun 2021
    1:59pm

    […] że pod znakiem zapytania staje w ogóle sam udział pierwszej kadry w turnieju. To otwiera drogę innym ekipom rywalizującym w grupie E, między innymi Polakom. Może problemy wielkich będą szansą dla […]

Skomentuj

One Thought on Piłka nożna. EURO 2020: Zagadki i nieodkryte karty. Jak potoczy się rywalizacja w grupie E?
    Piłka nożna. Euro 2020: Dość czekania, analiz i opinii. Czas na początek turnieju! - PoBandzie - Portal Sportowy
    11 Jun 2021
    1:59pm

    […] że pod znakiem zapytania staje w ogóle sam udział pierwszej kadry w turnieju. To otwiera drogę innym ekipom rywalizującym w grupie E, między innymi Polakom. Może problemy wielkich będą szansą dla […]

Skomentuj