Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Ostatnia z grup, którą poddajemy naszej analizie to najmocniejsze zestawienie na tegorocznym czempionacie. Jedynie raz w XXI wieku odbył się finał EURO, w którym nie zagrała żadna z tych drużyn. Grupa śmierci? Teoretycznie, choć przy obecnym układzie gier do fazy pucharowej mogą awansować trzy drużyny. Przyjrzyjmy się zatem Francji, Niemcom, Portugalii i Węgrom.

 

Grupa F rozgrywać będzie swoje mecze w Monachium i Budapeszcie. Oba obiekty to stadiony z krótką historią, choć odbywały się na nich wielkie widowiska. Niemiecka Allianz Arena, mimo tego, że została wybudowana ledwie kilkanaście lat temu, zdążyła już gościć finały Mistrzostw Świata w 2006 roku oraz decydujący mecz Ligi Mistrzów w 2012. Z kolei stadion w stolicy Węgier to gospodarz ubiegłorocznego spotkania o Superpuchar Europy.

Francja, czyli potwierdzić królowanie

Pokolenie piłkarzy, jakim obecnie dysponuje ekipa Mistrzów Świata jest niewiarygodnie mocne. Właściwie na każdej pozycji, może poza bramką, jest kilku graczy którzy będą musieli obejść się smakiem i nie wyjdą w pierwszym składzie. Wydarzenie godne odnotowania to powrót do łask Karima Beznemy. Piłkarz Realu Madryt wrócił do kadry po sześciu latach przerwy, podnosząc jeszcze i tak wydawałoby się galaktyczny poziom ataku Francuzów. Mbappe, Giroud, Dembele, Griezmann, Coman – każdy z nich to gwiazda światowego formatu i każdy chciałby wychodzić w podstawowej jedenastce, co zapewne nie będzie możliwe. Jak poradzić sobie z tym kłopotem bogactwa? Didier Deschamps ma już z tym doświadczenie, poprzednie dwa wielkie turnieje to dwa finały, a gra Francji ocierała się o perfekcję. Szansą dla rywali jest fakt, że Trójkolorowi nie wyglądają już tak dobrze w tyłach jak ostatnimi czasy. Zarówno bramkarz Hugo Lloris, jak i obrońcy (Varane, Lenglet) obniżyli loty. Za to N’golo Kante, defensywny pomocnik, jest na ustach całego świata po tryumfie Chelsea w Lidze Mistrzów. Francja to więc drużyna niemal kompletna. Jednak da się ją pokonać.

Niemcy, czyli okres przejściowy

Joachim Löw po 15 latach pracy z kadrą ogłosił, że EURO 2020 będzie jego ostatnim turniejem. Gdy odchodzi ktoś, kto był tak jednoznacznie kojarzony ze wszystkimi fantastycznymi występami niemieckiej drużyny (choć z blamażem na poprzednim Mundialu również), musi się wkradać nutka niepewności odnośnie tego, co będzie dalej. Do tego die Mannschaft w marcu skompromitowała się z Macedonią Północną, przegrywając na własnym boisku 1:2. Wydawać by się zatem mogło, że na tegorocznym turnieju nie będą upatrywani w gronie faworytów. Niemcy nie byliby jednak sobą, gdyby nie wymyślili czegoś ekstra. Niedawny pogrom na Łotyszach (zwycięstwo 7:1) wlał w serca fanów, a co ważniejsze samych piłkarzy, nadzieję, że i ten czempionat mogą zakończyć z sukcesem. Imponuje zwłaszcza siła ofensywna ekipy Löwa. Choć paradoksalnie brakuje snajpera (jest Timo Werner, jednak tegoroczna niemoc strzelecka napastnika Chelsea jest już obiektem żartów i memów), to Kai Havertz, Leroy Sane, czy nawet doświadczony już Thomas Müller są w stanie być języczkiem u wagi, który może przechylić szalę wyniku. Indywidualności zresztą jest więcej. Świetny sezon w Manchesterze City rozegrał Ilkay Gundogan, Bayern Monachium ciągną Leon Goretzka i Joshua Kimmich, nie zapominajmy też o Tonim Krossie czy Serge’u Gnabrym. Tyły zabezpiecza Mats Hummels, którego ogranie na światowych boiskach może być bezcenne. Widać wśród ekspertów pewną tendencję do stawiania Niemców w drugim szeregu kandydatów do mistrzostwa. Należy jednak być czujnym. Po tej kadrze można się spodziewać absolutnie wszystkiego.

Portugalia, czyli ambicje i realia

Obrońca tytułu, którego droga do mistrzostwa była dość kuriozalna i obnażyła słabości EURO rozgrywanego z 24 drużynami (Portugalczycy w regulaminowych 90. minutach odnieśli zaledwie jedno zwycięstwo w siedmiu meczach). Mimo to należy oddać mistrzom co mistrzowskie: Portugalczycy znaleźli bardzo dobry balans między Cristiano Ronaldo a młodymi gwiazdkami wchodzącymi w wielki świat piłki. I tym razem będzie to kluczowe. Może nawet tym bardziej, że Ronaldo ma już 36 lat i niewykluczone, że nie będzie już dawał drużynie aż tyle, co przez ostatnie lata. Fernando Santos ma jednak w zanadrzu ludzi, który mogą ten niedostatek wypełnić. W oczy rzuca się nazwisko Bruno Fernandesa, który stał się liderem Manchesteru United i pewnie pełnienia prze niego podobnej roli w kadrze życzą sobie kibice Seleção. Ważną rolę pełni też Bernanrdo Silva choć jego statystyki w zakończonym sezonie w Manchesterze City nie były tak wybitne jak w poprzednich. Portugalia ma też całą grupę zdolnych w ataku. Jeśli taki João Félix zagra na 100% swoich umiejętności, to jest w stanie przyprawić o płacz każdego obrońcę na świecie. W tyłach też pojawiają się perełki, Nuno Mendes mimo ledwie 18 lat jest już wyceniany na 40 milionów Euro przez serwis Transfermarkt. Potencjał więc w Portugalczykach tkwi ogromny – mimo to powtórka sprzed pięciu lat będzie uznana raczej za kolejną niepodziankę.

Węgry, czyli dokonać niemożliwego

Grupa, w jakiej przychodzi grać Węgrom z pewnością przyprawia ich o ból głowy. Każdy punkt, ba, każda bramka zdobyta przez Madziarów zostanie odebrana jako sukces. Być może więc właśnie brak presji będzie największym sprzymierzeńcem drużyny Marco Rossiego? Pomóc może też fakt rozgrywania dwóch meczów u siebie. Patrząc jednak realnie, drużyna, pozbawiona na dodatek swojego lidera Dominika Szoboszlaia, który jest kontuzjowany, nie powinna odegrać większej roli na turnieju. Zawodnicy dla postronnego kibica wydają się anonimowi, może poza duetem z Lipska: bramkarzem Péterem Gulácsi i obrońcą Willi Orbanem. Polski fan dostrzeże też znanych i dobrze wspominanych byłych ekstraklasowiczów: Gergő Lovrencicsa i Nemanję Nikolicia. Z całego składu w ligach z top 5 europejskiego futbolu gra tylko czwórka z Bundesligi (poza wspomnianymi graczami RB Lipsk jeszcze dwóch napastników: Ádám Szalai z Mainz i Roland Sallai z Freiburga). Wydaje się zatem, że rzeczywiście przed Węgrami mission impossible w trzech odsłonach, a fani tej drużyny powinni raczej nastawić się na czerpanie radości z gry ich ulubieńców, a niekoniecznie z ich punktowania.

Terminarz grupy F:

Węgry – Portugalia (Puskás Aréna, Budapeszt) 15 czerwca, 18.00

Niemcy – Francja (Allianz Arena, Monachium) 15 czerwca, 21.00

Węgry – Francja (Puskás Aréna, Budapeszt) 19 czerwca, 15.00

Niemcy – Portugalia (Allianz Arena, Monachium) 19 czerwca, 18.00

Francja – Portugalia ((Puskás Aréna, Budapeszt) 23 czerwca, 21.00

Niemcy – Węgry (Allianz Arena, Monachium) 23 czerwca, 21.00

One Thought on Piłka nożna. EURO 2020: Kompilacja gwiazd i przetarcie przed kolejną fazą. Zaglądamy do grupy F.
    Piłka nożna. EURO 2020: Dość czekania, analiz i opinii. Czas na początek turnieju! - PoBandzie - Portal Sportowy
    11 Jun 2021
    10:56am

    […] zadać sobie pytanie, jaki mecze powinien śledzić postronny kibic w pierwszej fazie turnieju? Tu odsyłamy do grupy F, w której zagrają Francja, Niemcy i Portugalia. W każdej kolejce zatem minimum jeden szlagier. […]

Skomentuj

One Thought on Piłka nożna. EURO 2020: Kompilacja gwiazd i przetarcie przed kolejną fazą. Zaglądamy do grupy F.
    Piłka nożna. EURO 2020: Dość czekania, analiz i opinii. Czas na początek turnieju! - PoBandzie - Portal Sportowy
    11 Jun 2021
    10:56am

    […] zadać sobie pytanie, jaki mecze powinien śledzić postronny kibic w pierwszej fazie turnieju? Tu odsyłamy do grupy F, w której zagrają Francja, Niemcy i Portugalia. W każdej kolejce zatem minimum jeden szlagier. […]

Skomentuj