Główny partner portalu

Foto: Facebook AS Roma
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Jose Mourinho od lat słynie z kontrowersyjnych wypowiedzi, jednak ostatnimi czasy najwięcej mówi się o nim w kontekście krytyki, jaką kieruje pod adresem Luka Shawa. Niechęć Portugalczyka do piłkarskich umiejętności lewego obrońcy trwa od momentu, gdy obaj panowie współpracowali ze sobą w Manchesterze United. Po porażce “Synów Albionu” w finale Euro, nowy menedżer AS Romy postanowił po raz kolejny zrugać swojego byłego podopiecznego.

 

Podczas zakończonych kilka dni temu mistrzostw Europy, Luke Shaw prezentował się bardzo solidnie. Wystąpił w aż sześciu spotkaniach (zabrakło go tylko w meczu z Chorwatami) i poza dobrą grą w obronie, potrafił również włączyć się skutecznie do akcji ofensywnych, czego dowodem są aż trzy asysty, jakie zapisał na swoim koncie. W drugiej minucie wielkiego finału, nieoczekiwanie znalazł się w polu karnym Włochów i mocnym strzałem lewą nogą dał prowadzenie gospodarzom.

Przyjezdni zdołali jednak wyrównać i w konsekwencji, o losie mistrzowskiego tytułu decydowała seria rzutów karnych. W niej pomyliło się aż trzech młodych Anglików – kolejno Rashford, Sancho oraz Saka. I właśnie w tym momencie pojawia się krytyka ze strony Jose Mourinho, który uważa, że odpowiedzialność za wykonanie jedenastek powinni wziąć na siebie bardziej doświadczeni zawodnicy. W tym również Luke Shaw.

– Wielokrotnie dzieje się tak, że gracze, którzy powinni wykonywać jedenastki w decydującym momencie uciekają od odpowiedzialności. Gareth Southgate to porządny gość i nie sądzę, by mógł zdradzić opinii publicznej, że ten, czy inny zawodnik bał się podejść do karnego. Nie zmienia to jednak faktu, że pytanie, gdzie w tej sytuacji byli Raheem Sterling, John Stones, czy też Luke Shaw jest jak najbardziej uzasadnione – powiedział Portugalczyk.

Luke Shaw twierdzi, że nie przejmuje się już uwagami kontrowersyjnego menedżera, odkąd ten opuścił Manchester United. Nie zmienia to jednak faktu, że lewy obrońca opuszczał w niedzielę Wembley w podłym nastroju, podobnie zresztą, jak i pozostali reprezentanci Anglii.

Jordan Tomczyk