Główny partner portalu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Pierwszy z sobotnich ćwierćfinałów piłkarskich mistrzostw Europy nie był wielkim widowiskiem. Na Stadionie Olimpijskim w Baku Duńczycy pewnie pokonali Czechów 2:1 i są już w półfinale imprezy. To wielki sukces podopiecznych Kaspra Hjulmanda, którzy pokazali zespołową grę i determinację. Na uwagę zasługuje też gol Patrika Schicka, który spowodował, że objął on prowadzenie w klasyfikacji strzelców EURO.

 

Zawodników obu krajów przywitał na Stadionie Olimpijskim w Baku upał (33 stopnie Celsjusza) i ledwie garstka kibiców, która przyleciała oglądać swoich ulubieńców. Nie tak powinien wyglądać ćwierćfinał Mistrzostw Europy pod kątem organizacji, zdecydowanie. Obie drużyny spotkały się w tej fazie turnieju po 17 latach przerwy. Na EURO 2004 nasi południowi sąsiedzi byli bezwzględni i wygrali 3:0.

Fantastycznym początkiem popisali się Duńczycy. Stały fragment gry – rzut rożny, który miał być domeną Czechów okazał się szczęśliwy dla ich rywali (notabene, tego rzutu rożnego w ogóle nie powinno być, co pokazywały powtórki). Główkował kompletnie niepilnowany Thomas Delaney, otwierając wynik spotkania. Bramka lekko zaskoczyła podopiecznych Jaroslava Silhavego, to ich przeciwnicy przejęli dominację w grze i w 13. minucie byli bliscy podwyższenia rezultatu, jednak Damsgaard nie trafił w bramkę po kontrataku. Zaraz później znowu okazję miał Delaney.

Czesi w końcu pokazali pazur w 21. minucie. Lukas Masopust celnie podawał, a uderzał jeden z bohaterów starcia z Holnadią – Tomas Holes. Lecz na posterunku stał Kasper Schmeichel. Mecz stał się wyrównany, zapewne trochę też za sprawę uspokojenia gry przez Danię – zupełnie jakby już na tym etapie spotkania wynik ich zadowalał. Jednak nic bardziej mylnego. Od około 30. minuty to znów gracze z Północy przejęli inicjatywę, czego podsumowaniem było świetnie wykończenie dośrodkowania Joakima Maehle przez Kaspra Dolberga i podwyższenie prowadzenia. Pierwsza połowa zatem wyraźnie wskazywała, że Dania jest blisko najlepszej czwórki turnieju.

Czesi od dwóch mocnych strzałów rozpoczęli drugie 45 minut. Chwilę później kolejna ich akcja przyniosła wreszcie zdobycz bramkową. Świetnie w polu karnym zachował się Patrik Schick, dla którego to piąte trafienie w turnieju i osiągniecie pozycji lidera tabeli strzelców, wespół z Cristiano Ronaldo. Po bramce gracze Silhavego prowadzili grę, jednak nie przekładało się to na gole. Ba, nawet to Dania miała dwie szanse na kolejną zdobycz, jednak Yussuf Poulsen nie zachowywał się najlepiej pod bramką. We znaki dawała się za to wspomniana już temperatura. Widok piłkarzy z bidonami zostanie zapamiętany przez fanów jako najbardziej charakterystyczny obrazek z Azerbejdżanu. Koniec meczu był trudny do obserwowania. Czechy walczyły, ale już bez  Schicka, który musiał opuścić plac gry z powodu urazu. Brak największej gwiazdy nie pomógł – Kasper Schmeichel nie miał dużo pracy.

Duńczycy piszą więc dalej najpiękniejszą historię mistrzostw – są już blisko powtórzenia sukcesu z 1992 roku, czyli zdobycia tytułu. Teraz jadą do Londynu na półfinał ze zwycięzcą pojedynku Anglia – Ukraina. Na koniec trzeba dodać, że, niestety, stadion w Baku nie zapełnił się w dużej części kibicami. Szkoda, że tak ważne spotkania rozgrywa się w takim miejscu, gdzie, mówiąc oględnie – nie czuje się atmosfery wielkiego sportowego święta.

Euro 2020. 1/4 finału: Czechy – Dania 1:2

Bramki: Schick 49′ – Delaney 5′, Dolberg 42′

Czechy: Vaclik – Boril, Kalas, Celustka (65′ Brabec), Coufal – Soucek, Holes (46′ Jankto) – Sevcik (79′ Darida), Barak, Masopust (46′ Krmencik) – Schick (79′ Vydra)

Dania: Schmeichel – Vestergaard, Kjaer, Christensen (81′ Andersen) – Maehle, Delaney (81′ Jensen), Hojbjerg, Stryger Larsen (70′ Wass) – Damsgaard (59′ Norgaard), Dolberg (59′ Poulsen), Braithwaite

Sędziował: Björn Kuipers (Holandia)