Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów po dwóch turniejach IMP mają Bartosz Zmarzlik oraz Dominik Kubera

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów po dwóch turniejach IMP mają Bartosz Zmarzlik oraz Dominik Kubera
Foto: Facebook Raków Częstochowa
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Już tylko Raków Częstochowa i Lech Poznań reprezentują Polskę w europejskich pucharach. W czwartek (4.08) obydwie drużyny rozegrały pierwsze mecze w ramach trzeciej rundy eliminacji Ligi Konferencji Europy. Przekonajmy się zatem, jak wypadli nasi reprezentanci.

 

Spartak Trnava – Raków Częstochowa 0:2 (0:2)

W lipcu Raków rozegrał pięć oficjalnych spotkań i we wszystkich okazywał się lepszy od swoich rywali. Częstochowscy kibice liczyli na to, że seria ta zostanie przedłużona meczem ze Spartakiem Trnava. I nie zawiedli się.

Początek spotkania miał dość wyrównany przebieg, lecz długo brakowało klarownych sytuacji podbramkowych. Wszystko zmieniło się w 30 minucie, kiedy to po koronkowej akcji do siatki Spartaka trafił Ivi Lopez. To wytrąciło Słowaków z rytmu gry i w konsekwencji zaczęli faulować podopiecznych Marka Papszuna. W 45 minucie zaowocowało to rzutem karnym dla Rakowa, którego po chwili na drugiego gola zamienił wspomniany wcześniej Lopez.

Po przerwie gospodarze sprawili, że kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką strzeżoną przez Kacpra Trelowskiego. Tego dnia nie byli jednak w stanie wpakować piłki co siatki. Raków z kolei starał się przede wszystkim oddalać grę od własnego pola karnego, choć miał też swoje okazje do podwyższenia prowadzenia. Ostatecznie nie padło już więcej goli, dzięki czemu częstochowianie przystąpią za tydzień do rewanżu z cenną zaliczką.

Vikingur Reykjavik – Lech Poznań 1:0 (1:0)

W zupełnie innej sytuacji, niż Raków byli lechici, którzy notują słaby początek sezonu, o czym świadczą chociażby dwie domowe porażki w lidze, czy też klęska w meczu rewanżowym z Karabachem Agdam. W starciu przeciwko Vikingurowi liczyli na przełamanie, jednak nic takiego nie nastąpiło.

W początkowych minutach Islandczycy sprawili Lechowi sporo problemów, zwłaszcza kilkoma groźnymi uderzeniami. Podopieczni trenera van der Broma wyglądali na nieco zagubionych i długo nie potrafili złapać właściwego rytmu. Stopniowo jednak ich gra wyglądała coraz lepiej, choć nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Z kolei gospodarze przeprowadzili w 45 minucie błyskawiczną kontrę zakończoną golem do szatni autorstwa Ariego Sigurpalssona.

Po zmianie stron lechici dążyli do szybkiego wyrównania, lecz po mocnym strzale z dystansu w wykonaniu Kristoffera Velde, piłka trafiła w poprzeczkę. I była to najlepsza sytuacja Kolejorza do zdobycia gola. Islandczycy z kolei nie zamierzali odpuszczać i w dalszym ciągu stwarzali sobie sytuacje podbramkowe. Wynik nie uległ już jednak zmianie i ostatecznie to Vikingur triumfował w całym spotkaniu. Poznaniakom na pocieszenie pozostaje rewanż przy Bułgarskiej, lecz aby awansować muszą w końcu odzyskać formę z poprzedniego sezonu.

Mecze rewanżowe odbędą się 11 sierpnia.

Jordan Tomczyk