Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wychowanek Stali Rzeszów, Patryk Wojdyło jest obecnie zawodnikiem Betard Sparty Wrocław. Jak mówi, jest raczej zadowolony ze swojej decyzji.

To już Twój kolejny sezon we Wrocławiu. Czy z perspektywy czasu można powiedzieć, że przejście do tego klubu było dobrą decyzją?

Z jednej strony, zrobiłem dobrze, bo mam okazję, żeby ścigać się z najlepszymi i przy okazji udoskonalać swoją technikę jazdy. Nauczyłem się nie wierzyć w obietnice…

Jak oceniasz swoje starty w ekstralidze?

Na ten moment nie mogę właściwie nic ocenić, ponieważ nie startuję.

Odległość między Rzeszowem a Wrocławiem Ci nie przeszkadza?

Nie, kilometry mi nie przeszkadzają.

Patryk Wojdyło nie żałuje, że przeniósł się do Wrocławia

W tym roku jeździsz również jako gość w Opolu. Jazdy nie będzie Ci chyba brakowało.

Tak naprawdę, jazdy zawsze brakuje, jak się to lubi. Dziękuję bardzo działaczom Kolejarza za zaufanie.

Spodziewałeś się, że z rzeszowskim żużlem może być aż tak niedobrze?

Chyba każdy wiedział, że jak „Żarówka” (trener Janusz Stachyra – dop. aut.) mieszał, to kiedyś musiało paść (śmiech). Szkoda mi tylko kibiców. Serdecznie ich pozdrawiam i mam nadzieję, że dobry żużel do Rzeszowa wróci.

Myślisz też może o startach zagranicznych?

Myślałem, ale to nie tylko zależy ode mnie.

Łatwo było nauczyć się wrocławskiego toru?

Prawdę mówiąc, to cały czas się go uczę.

Wiążesz swoją przyszłość z Wrocławiem?

Czas pokaże…

Dzięki za rozmowę.

Dzięki również, przy okazji serdecznie zapraszam osoby i firmy, które chciałyby mnie wspomóc w dosprzętowieniu, bo na ten moment jest krucho…

Rozmawiał MICHAŁ CZAJKA