Chris Holder (kask biały). Foto: Krzysztof Konieczny, GKM Grudziądz

13 sierpnia 2017 roku rozpaczliwie szukający punktów po zdyskwalifikowaniu Grigorija Łaguty za dopingową wpadkę rybnicki ROW pokonał również będący w potrzebie, ostatni wówczas w tabeli KS Toruń 49:41. Goście jednak, pomimo fatalnej końcówki (prowadzili bowiem 32:28), byli zadowoleni z wywalczenia punktu bonusowego. Ich liderem był Chris Holder. Australijski mistrz świata zdobył wówczas jedenaście punktów, okraszając je dwoma bonusami (2*,3,3,1*,2). Kto by wówczas pomyślał, że po przeszło trzech latach będzie to dla niego wciąż ostatnią dwucyfrową zdobyczą na poziomie PGE Ekstraligi…

Od tego czasu żużlowiec z Antypodów wystartował w piętnastu meczach na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce, trzynaście razy reprezentując toruńskie Anioły, a dwukrotnie w barwach Betard Sparty Wrocław w charakterze gościa. Najlepiej spisał się ostatnio, 9 września, w Grudziądzu, gdzie otarł się o dwucyfrową zdobycz, a jeśli by spojrzeć na fakturę, którą wystawił wrocławskiemu klubowi, to widniała tam stawka za jedenaście płatnych oczek (1,2*,2,1*,3). Nie jest to jednak powszechny trend, ponieważ w analizowanym, trzyletnim okresie, ikona toruńskiego klubu tylko trzykrotnie osiągała płatną dwucyfrówkę (poza wspomnianym meczem z MrGarden GKM-em, chodzi o wyprawy do Grudziądza w 2018 i Zielonej Góry w 2020 roku).

Znacznie więcej było przeciętnych, słabych lub nawet tragicznych spotkań w wykonaniu 33-latka. W końcu średnia meczowa – było nie było – lidera toruńskiego klubu po 13 sierpnia 2017 roku to 5,5 pkt/mecz, która i tak jest zawyżana przez dwa mecze w barwach Betard Sparty. Gdyby odjąć bowiem tegoroczne wyniki, to Holder w sezonach 2018-2019 w meczach wyjazdowych ledwo przekraczał pięć punktów na mecz (5,1 pkt/mecz). Co ciekawe, najsłabiej spisywał się… we Wrocławiu, gdzie w obu meczach zdobył po dwa punkty. Ciężko się dziwić, że wobec postawy zagranicznego seniora drużyna z Torunia w latach 2018-2019 nie wygrała ani jednego meczu na wyjeździe, notując dwanaście porażek i remis w 2018 roku we Wrocławiu.

Bilans Chrisa Holdera w meczach wyjazdowych w PGE Ekstralidze w latach 2017-2020. Na żółto zaznaczona jedyna dwucyfrówka. Dane: Karol Płonka

Przyglądając się bliżej statystykom Holdera, szokująca jest wręcz liczba wygranych przez niego biegów. Na sześćdziesiąt dziewięć prób sztuka to udała mu się raptem siedem razy (można powiedzieć, że wyjątkowo upodobał sobie tor w Grudziądzu, na którym w siedemnastu wyścigach zwyciężał „aż” trzykrotnie). Po dwadzieścia razy był czwarty i drugi, a dwadzieścia dwa razy kończył trzeci. Wobec tego, osiemdziesiąt trzy punkty w sześćdziesięciu dziewięciu biegach przekładają się na średnią 1,203 pkt/bieg, a z uwzględnieniem trzynastu bonusów średnia ta wynosi 1,391 pkt/bieg.

Warto też zwrócić uwagę na dokonania Holdera z sezonu 2017. Wspomniany udany mecz przeciwko ROW-owi Rybnik był także wówczas wyjątkiem od reguły. Na siedem spotkań tylko na Górnym Śląsku uzyskał dwucyfrową zdobycz, choć aż trzykrotnie kumulował po dziewięć punktów. W lubianym przez niego Grudziądzu dziewięć oczek wywalczył w zaledwie czterech startach (0,3,3,3,), a z szansy na powiększenie dorobku ograbił go deszcz – tamto spotkanie zakończyło się po trzynastu wyścigach wygraną gości 45:33. W poszukiwaniu równej i wysokiej zarazem formy Holdera na wyjazdach należy się cofnąć aż o cztery lata. W wicemistrzowskim dla klubu z Torunia sezonie Holder wielokrotnie ciągnął drużynę w delegacji, nie spalając się nawet w kluczowych meczach – w półfinale w Zielonej Górze zdobył dziesięć punktów (0,3,1,2,2,2), a w finale w Gorzowie – dwanaście z bonusem (3,3,1,1,2*,2). Z kolei w najlepszym sezonie w swojej karierze, Australijczyk, do którego już chyba na zawsze przylgnęła łatka speca od Motoareny, mógł się poszczycić lepszą (i to wyraźnie!) średnią wyjazdową niż domową (2,380 pkt/bieg do 2,213 pkt/bieg). W sezonie tamtym w trzech meczach z rzędu (szesnastu wyścigach) był niepokonany przez żadnego rywala. Cezurę tę wyznaczają porażki w ostatniej gonitwie w Gorzowie z Nielsem Kristianem Iversenem i Tomaszem Gollobem oraz z Sebastianem Ułamkiem w pierwszym starcie we Wrocławiu.

Seria szesnastu biegów bez porażki z rywalem Chrisa Holdera. Na żółto zaznaczono czyste komplety, a na niebiesko płatny. Dane: Karol Płonka

Teraz przed genialnym, swego czasu, zawodnikiem szansa na przełamanie złej passy. Czy seria, która rozpoczęła się po udanym występie w Rybniku, zakończy się przy Gliwickiej? W końcu jeśli nie z największym outsiderem rozgrywek w ostatniej dekadzie, to z kim? 

JAKUB WYSOCKI

One Thought on Od ROW-u do ROW-u? Trzyletnia zapaść wyjazdowa Chrisa Holdera
    Rollercoaster? Dla wrocławian to nudziarstwo. Podsumowanie sezonu Betard Sparty | PoBandzie
    29 Oct 2020
     5:00pm

    […] Od ROW-u do ROW-u? Trzyletnia zapaść wyjazdowa Chrisa Holdera Seria bez dwucyfrówki na wyjeździe trwa nadal. W ostatnich trzech wyjazdowych starciach w barwach Betard Sparty Holder zdobywał odpowiednio: 9 punktów w Rybniku, 8 punktów z bonusem w Gorzowie i 4 punkty z bonusem w Zielonej Górze. […]

Skomentuj

One Thought on Od ROW-u do ROW-u? Trzyletnia zapaść wyjazdowa Chrisa Holdera
    Rollercoaster? Dla wrocławian to nudziarstwo. Podsumowanie sezonu Betard Sparty | PoBandzie
    29 Oct 2020
     5:00pm

    […] Od ROW-u do ROW-u? Trzyletnia zapaść wyjazdowa Chrisa Holdera Seria bez dwucyfrówki na wyjeździe trwa nadal. W ostatnich trzech wyjazdowych starciach w barwach Betard Sparty Holder zdobywał odpowiednio: 9 punktów w Rybniku, 8 punktów z bonusem w Gorzowie i 4 punkty z bonusem w Zielonej Górze. […]

Skomentuj