lotto partner główny serwisu
pt. Sie 23, 2019

Nie ma sianka, nie ma wyprzedzanka

Kasa, kasa, kasa… Odkąd rozdano wszystkie możliwe medale tegorocznych rozgrywek, głównie czytamy o kasie. Część zawodników niekoniecznie chciała jeździć w klubach silnych, natomiast koniecznie chciała być liderami. Jak nie zespołu, to przynajmniej pary. I chciała mieć tego gwarancje. Wiadomo – ładniejszy kolor kasku, lepsze pole na początek i junior do pary to jakaś dwójeczka z urzędu na dzień dobry. Czyli… dyszka jakaś. A to lepsze od zerówki. My natomiast uważamy, że gwarancję należy sobie załatwić osobiście postawą na torze, a nie szantażem przy stole negocjacyjnym. Chyba że jest się sprytnym Grzegorzem Walaskiem i parafuje umowę koło kwietnia dopiero. Z kimś potrzebującym.

Wiecie, gdzie jest najwięcej sportu w sporcie? W cyklu Grand Prix. Bo pchają się tam ci, którzy przechowują w głowach osobiste ambicje. Którzy mają odwagę iść na wojnę i ryzykować zdrowiem w imię nakarmienia własnego ego. Którzy nie szukają tam spełnienia finansowego, lecz sportowego. Natomiast przekleństwem jest ta fascynująca liga, a dokładniej rzecz biorąc – niedoskonały system nagradzania. To nie rezerwowi są w żużlu problemem, lecz ten system właśnie, kompletnie nieprzystający do sportu, bo zapożyczony z rynku zwykłej pracy. Piłkarz, siatkarz czy koszykarz wie, ile mniej więcej zarobi w miesiącu, bez względu na jakość i czas pracy. Czy gra, czy siedzi, pieniądz kontraktowy się należy. A żużlowiec? Mimo ważnej umowy niczego nie jest pewien. Bo jeśli zamiast na siodełku motocykla usiądzie na ławce rezerwowych, nie zarobi nic. Mając na utrzymaniu team. Mechanik Damiana Dróżdża, były żużlowiec, latem został zmuszony sprzedać latem swój ostatni, pamiątkowy motocykl. By mieć na życie.

Czy system zarabiania we wspomnianych grach zespołowych da się przenieść do żużlowego świata? To temat, który warto rozłożyć na czynniki pierwsze w tzw. martwym sezonie. Niełatwy temat. Bo żaden system nie będzie nigdy doskonały w tym sensie, że sprawiedliwy dla wszystkich. Dlaczego m.in. nie jestem zwolennikiem KSM-u? Bo sezon sezonowi nierówny. Bo tegoroczna wartość zawodnika nie musi oddawać jego siły w kolejnych rozgrywkach. I podobnie jest z poborami – na to, co zarobisz za rok, w dużej mierze pracujesz już dziś.


W siatkówce czy koszykówce też się zdobywa punkty. Ale zawodnikom nikt za punkty tam nie płaci. Bo zespół przestałby być zespołem – proste. Speedway, nawet w wydaniu drużynowym, pozostaje jednak sportem wybitnie indywidualnym, tutaj zależność jednego członka ekipy od drugiego rzeczywiście jest niewielka. I nie zmieni nawet tego godna podkreślenia postawa Maćka Janowskiego, który w minionym sezonie pomógł zarobić parę groszy więcej Vaszkowi Milikowi. Pardon, pomógł zdobyć swojej drużynie kilka punktów więcej. Taki jest jednak znak czasów – nawet my, dziennikarze, prześwietlamy w pierwszej kolejności aspekt finansowy. Jakiś czas temu red. Arek Adamczyk z Przeglądu Sportowego wykazał, że Max Fricke na przeprowadzce z Rybnika do Wrocławia stracił około trzystu tysięcy złotych. A że przy okazji jeździł klasę wyżej i sięgnął po medal DMP? Głośno też ostatnio o Martinie Vaculiku, który wciąż będzie zarabiać w Lubuskiem, lecz bardziej na południu. Gdybyście nas zapytali, z jakim polskim ośrodkiem go kojarzymy, mielibyśmy problem. Dopiero po zerknięciu w biografię Słowaka dostrzegamy, że jednak potrafił związać się na dłużej z Tarnowem. Choć liczy sobie dopiero 28 wiosen, właśnie po raz siódmy zmienia w Polsce klub. Od pięciu lat czyni to niemal każdej jesieni: 2015 – Tarnów, 2016 – Toruń, 2017 i 2018 – Gorzów, 2019 – Zielona Góra. Powiedzielibyśmy zatem, że to w pierwszej kolejności pracownik żużlowy, a w drugiej sportowiec, choć ambicji absolutnie mu nie odbieramy. W minionym sezonie, z uwagi na urazy, dwukrotnie wycofywał się z jazdy w trakcie turniejów Grand Prix (Horsens, Teterow), by nazajutrz móc godnie zaro… – sorry, zaprezentować się – w PGE Ekstralidze. Jego przeciwieństwem jest Jason Doyle, który przed rokiem dałby się pokroić i przemielić, byle tylko z potrzaskaną nogą sięgnąć po wymarzony tytuł. Z drugiej strony wszystkim się nie dogodzi – to Australijczyk ma dziś opinię zawodnika stawiającego polskich pracodawców na dalszym miejscu. A Martin, przeciwnie.

Taki, a nie inny sposób zarabiania w żużlu to także większa presja, o której tyle się mówi. A kontuzje? Piłkarzom czy koszykarzom również się zdarzają. Ale pieniądze co miesiąc wpływają. Żużel to, de facto, milionerzy i biedacy. Aby zmienić zasady gry, ci najlepsi musieliby nieco spuścić z tonu, by skrawki budżetowego tortu móc zachować dla rezerwowych i maluczkich. Tyle że z maluczkimi nikt się nie liczy. I w życiu, i w sporcie.

A więc kibice chcieliby widzieć w żużlowcach wiernych swoich barwom idealistów, tymczasem żyjemy w czasach wybitnie konsumenckich. Na potwierdzenie wspomnimy ulubioną anegdotkę z czasów służby ku chwale „Gazety Wrocławskiej”. Otóż szefostwo dziennika wymyśliło Plebiscyt na Społecznika Roku, co również oddaje klimat naszych czasów. Mianowicie wybory takie – najsmaczniejszej cukierni w mieście, najładniejszej szkolnej higienistki czy też najbardziej pożytecznego radnego – no więc wybory takie, dokonywane za pośrednictwem płatnych SMS-ów, pozwalają gazetom utrzymywać się na rynku i na kioskowej wystawce. No to wybieramy społecznika roku. Siada naprzeciw pewien stażysta, kulturalny młody człowiek o imieniu Kamil, obdzwania po kolei kandydatów, pyta, czy wyrażają zgodę na udział etc. I słyszymy raz, jak wygłasza po raz enty regułkę, jak nawija makaron na uszy, próbując wzbudzić zainteresowanie, lecz już chwilę później spogląda z niesmakiem na słuchawkę i odkłada. Wtedy my, znając trochę życie, dopytujemy Kamilka, czy ktoś nie reflektuje, czy nie czuje się jednak wyróżniony. I okazuje się, że reakcja niedoszłego laureata zacnego w założeniu plebiscytu jest następująca: „Na społecznika? A spier… pan!”.


I wszędzie jest podobnie. Nie ma sianka, nie ma granka – mawiają piłkarze i muzycy. A żużlowcy, że nie ma wyprzedzanka.

Wojciech Koerber

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.