Finał Speedway of Nations – dzień 2.

2020-10-17 19:00:00

Finał PGE Ekstraligi: Fogo Unia Leszno – Moje Bermudy Stal Gorzów 59:30 (103:76)

2020-10-11 19:15:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Betard Sparta Wrocław – RM Solar Falubaz Zielona Góra 50:40

2020-10-11 16:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Fogo Unia Leszno 46:44

2020-10-09 20:30:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: RM Solar Falubaz Zielona Góra – Betard Sparta Wrocław 37:32

2020-10-09 18:00:00

Zakończona

Przejdź

PGE Ekstraliga: Moje Bermudy Stal Gorzów – Betard Sparta Wrocław 55:34 (99:80)

2020-10-04 19:15:00

Zakończona

Przejdź

Żużel. Marzena Ułamek: Sebastian z piwnicy zrobił muzeum. Ślub ponowiliśmy w Las Vegas (WYWIAD)

Czas na kolejny odcinek cyklu rozmów z kobietami żużla, podczas których wchodzimy z butami do domu każdej, która nas do niego wpuści. Wszystkie kluby żużlowe w Polsce mają swoje legendy, postacie kojarzące się niemalże tylko z danym miastem. W Częstochowie taką osobą jest bez wątpienia Sebastian Ułamek. To za czasów jego jazdy Włókniarz zdobył dwa złote medale Drużynowych Mistrzostw Polski. Zapraszamy na rozmowę z żoną utytułowanego żużlowca – Marzeną Ułamek.

Marzena, gdzie i w jakich okolicznościach poznałaś swojego męża Sebastiana?

Praktycznie znamy się od dziecka, ponieważ wychowywaliśmy się w tej samej dzielnicy w Częstochowie. Jako nastolatkowie zaczęliśmy się spotykać i… tak wyszło, że w końcu zostaliśmy parą.

Skoro jesteście razem już tak długo, to może nie pamiętasz, jednak spróbuję… Gdzie Sebastian zaprosił Cię na pierwszą randkę?

Było to bardzo dawno temu, ale pamiętam doskonale. Zaprosił mnie wtedy na spacer i na lody.

A właśnie, gdy zaczęliście się spotykać, to Sebastian jeździł już na żużlu?

On był wtedy świeżo po zdaniu licencji żużlowej. Zaczęliśmy się ze sobą na poważnie spotykać w 1992 roku i Sebastian nabawił się wówczas poważnej kontuzji ręki. Pech chciał, że od razu złapał poważną kontuzję, miał blachy w prawej ręce i wykluczyło go to ze startów w praktycznie całym sezonie.

Marzena i Sebastian Ułamkowie wraz z dziećmi

Jak wspominasz Wasz ślub? Ostatnio obchodziliście dwudziestą rocznicę… Gratulacje przy okazji…

Dokładnie 28 października minęło nam 20 lat. A wspominam ten dzień szczególnie wyjątkowo. Oczywiście siłą rzeczy musiał to być ślub o charakterze żużlowym. Gośćmi byli zawodnicy, działacze, kibice, rodzina i przyjaciele… Były motocykle, ponieważ bez nich to wydarzenie nie mogło się odbyć. Minęło 20 lat, a ja do dziś bardzo miło wspominam ten dzień.

Któraś z Waszych podróży szczególnie utkwiła Ci w pamięci? Macie jakieś wspólne ulubione miejsce?

Hmm… troszkę trzeba by tu wymieniać. Na pewno tą pierwszą była podróż poślubna, gdy polecieliśmy na Gran Canarię. Wspominam ten wyjazd bardzo dobrze, ponieważ było to tuż po ślubie, a takie momenty szczególnie się zapamiętuje. Jednak kolejną taką wyjątkową podróżą była ta z okazji naszej dziesiątej rocznicy ślubu. Polecieliśmy wówczas do Las Vegas i… ponownie wzięliśmy ślub, dokładnie w tym samym dniu, czyli 28 października. Jesteśmy więc podwójnie zaobrączkowani. (śmiech) Tę dwudziestą rocznicę też chcieliśmy uczcić w jakiś szczególny sposób, jednak pandemia popsuła nam plany i postanowiliśmy po prostu wybrać się razem do stolicy.

Każdy człowiek musi mieć jakieś wady i zalety. Jakie ma Sebastian?

Wad za dużo nie ma, ale muszę przyznać, że Sebastian często lubi się spóźniać w różne miejsca. Do dziś nie wiem jak wyrabiał się na zawody żużlowe. Oprócz tego jest nerwusem, niezwykle ambitnym nerwusem. Wydaje mi się jednak, że te nerwy to wynik całej kariery sportowej, ciągłej presji, pośpiechu i chęci dawania z siebie absolutnego maksimum. Lista zalet natomiast jest długa. Z tych najważniejszych, Sebastian zawsze dużą wagę przywiązywał i nadal przywiązuje do rodziny. Nawet gdy tak często wyjeżdżał, to po powrocie poświęcał dużo czasu zarówno mnie, jak i dzieciom. Tyle, ile mógł. Zawsze dbał o to, aby dzieci wiedziały, że tata jest obecny. Syna Dawida często zabierał ze sobą na zawody, nie tylko w Polsce. No i po zakończeniu kariery nauczył się sprzątać i to bardzo dokładnie. Muszę przyznać, że jak już coś zrobi, to przykłada się w stu procentach.

Jaką najbardziej szaloną rzecz zrobiliście w życiu?

To dość trudne pytanie. Ciężko mi cokolwiek sobie przypomnieć, ponieważ jesteśmy raczej zwyczajnym, normalnym małżeństwem. Może więc ten powtórny ślub w Vegas, o którym wspominałam wcześniej.

Sebastian zawsze miał opinię żużlowca, który podobał się kobietom. Bywały momenty, że byłaś o niego zazdrosna?

Nie, raczej nie, a jeżeli już to w niewielkim stopniu. Chyba każdy, albo prawie każdy, żużlowiec ma wiele fanek i podoba się kobietom, także to nic nadzwyczajnego. Zawsze wiedziałam, że jest ze mną, wracał do domu, no i przede wszystkim nie dawał mi powodów do tego, abym mogła być zazdrosna.

Dawniej chodziły plotki, że Sebastian potrafił zaliczyć sześć imprez żużlowych w tygodniu, ponieważ “bardzo lubił pieniążki”? Jakbyś się odniosła do tych doniesień?

Tak, rzeczywiście takie plotki dawniej się pojawiały, a Sebastian mocno przeżywał to, że co niektórzy ludzie mają o nim takie zdanie. Częstotliwość jego jazdy wynikała tylko i wyłącznie z faktu, że jemu taki tryb po prostu pasował. Potrzebował tej jazdy jak najwięcej, ponieważ pozwalało mu to na utrzymanie odpowiedniego rytmu. Jeździł, bo chciał i lubił. Nigdy nie zarabiało się kokosów jeżdżąc w Czechach czy w Anglii, a on tam jeździł dla przyjemności. Wiele zawodów traktował po prostu jako trening. A pieniądze? Są ważne, ale nie najwazniejsze, tak naprawdę każdy człowiek pracuje dla pieniędzy i własnej satysfakcji. Wiele jest takich zawodników, którzy tej jazdy potrzebują jak najwięcej, aby utrzymać formę.

Czy Sebastian ma coś takiego, co uważa za swój najwięszy sukces w karierze?

Myślę, że każde trofeum ma dla niego jakąś wartość. Nie bez powodu naszą „piwnicę” przerobił na muzeum. Wszystko ma tam swoje miejsce – każdy puchar, medal, kombinezony i skóry, które dobrze prezentują się na manekinach. A te najcenniejsze trzyma u siebie w biurze. Wydaje mi się, że szczególną wartość stanowią dla niego te puchary europejskie, a także z Mistrzostw Polski. Jednak z każdym z nich wiąże się jakaś historia, jakieś wspomnienie.

“Piwnica” Sebastiana Ułamka

A czym Ty się zajmujesz na co dzień w życiu?

Ja? Ja jestem normalną kobietą (śmiech). Do tej pory zajmowałam się po prostu domem, ponieważ dzieci wymagały opieki. Teraz już trochę podrosły więc i ja mam czas na samorealizację, że tak powiem. Zajęłam się nieruchomościami i współpracuję z jedną z agencji w Częstochowie.

Czy pomimo tego, że Sebastian nie jest już czynnym zawodnikiem, to zdarza się, że gdzieś wyjeżdża? Czy więcej czasu poświęca na dom?

Teraz na pewno dużo więcej przebywa w domu, bez porównania z tym okresem, gdy jeździł na żużlu. Tak naprawdę wyjeżdża jedynie, gdy go o to proszą lub gdy chce komuś w czymś pomóc. Sporo jeździł z Oskarem Polisem i Damianem Dróżdżem, ale tak naprawdę ciągle szuka takiego punktu zaczepienia. Wydaje mi się, a nawet jestem pewna, że ten obecny brak stabilizacji wynika z faktu, że on chciał jeszcze czynnie jeździć na żużlu. Widać po nim, że brakuje mu tej jazdy, jednak po tym sezonie już chyba definitywnie zakończy karierę sportową. Wiem, że marzy mu się zorganizowanie jakiegoś turnieju na sam koniec, aby mógł się w godny sposób pożegnać z tym sportem, z kibicami. Życzę mu z całego serca, żeby mu się to spełniło.

Przyłączam się zatem do życzeń… Macie dwójkę dzieci, córkę Natalię i syna Dawida. Czy któreś z nich zostało zarażone żużlem?

Córka zdecydowanie nie. Jeździ, ale konno (śmiech). Dawid natomiast, jak tylko się urodził to dostał zakaz jazdy na żużlu (śmiech). Oczywiście żartuję, gdyby bardzo tego chciał, to nie moglibyśmy go ograniczać, jednak wiedząc z czym się to wiąże, jak ciężki jest to kawałek chleba, po prostu nie kierunkowaliśmy Dawida, by poszedł w ślady ojca. Więc postanowił zostać… pilotem samolotu (uśmiech). Pod tym kątem się szkoli, a wiedzę w tej dziedzinie na olbrzymią.

Jak przeżywałaś starty Sebastiana? Co czułaś w momentach, gdy wyjeżdżał na tor?

Zdecydowanie duży strach, emocje i niepokój. Bez względu na to, czy mecze oglądałam na żywo, czy w telewizji, czy nawet w Internecie, to zawsze w myślach modliłam się, żeby po prostu dojechał, już nieważne na którym miejscu. Żeby tylko cało i zdrowo. Także dla mnie również jego kariera była dużym stresem, zwłaszcza, że tych kontuzji trochę przeżył. Między innymi dlatego nie kierunkowaliśmy naszego syna na to, aby również zajął się żużlem.

A czy Sebastian swoje niepowodzenia znosił ze spokojem, czy też reagował nerwowo, impulsywnie?

Raczej reagował spokojnie i starał się zawsze wyciągać wnioski, aby w kolejnych zawodach nie popełniać tych samych błędów. A, że tych zawodów było sporo, to nie miał nawet za dużo czasu na dodatkowe rozmyślania.

Teraz pytanie, które zadaję zawsze, ponieważ otrzymuję różne odpowiedzi. Czy Ty preferowałaś oglądać zawody z jego udziałem na stadionie, czy może w telewizji, na spokojnie, w wygodnym fotelu?

To znaczy, jeżeli zawody odbywały się w Częstochowie lub po prostu, gdy miałam możliwość pojechać, to wolałam zdecydowanie oglądać go na żywo. Natomiast jeśli takiej opcji nie było, wówczas zawsze oglądałam w telewizji bądź śledziłam relację w Internecie. Na pewno nie przegapiłam żadnego turnieju, w którym mój mąż brał udział.

To zostawmy na chwilę pracę. Co lubicie razem robić w wolnym czasie? Jakieś Wasze wspólne zainteresowania…

Lubimy razem spędzać czas, na pewno podróżować. Teraz, gdy Sebastian jest częściej i więcej w domu to jeździmy na rowerach, na rolkach, chodzimy do kina, więcej czasu spędzamy razem w kuchni. Jesteśmy też towarzyscy, więc regularnie spotykamy się ze znajomymi.

A czy macie jakieś swoje ulubione miejsce na wakacyjne wyjazdy? Gdzie moglibyście wrócić choćby kilka razy?

Chyba Egipt jest takim miejscem. Byliśmy tam wiele razy i za każdym nieziemsko nam się podobało. Tamtejsze plaże, hotele, morze to jest bajka. Zdecydowanie ten kraj ma w sobie coś, co nas przyciąga. Ale lubimy też nasze polskie morze, polskie góry. Co roku jeździmy na nartach, ponieważ bardzo to lubimy, a nasze dzieci żyć bez zimowych sportów nie mogą.

Czy Sebastian ma jeszcze kontakt z którymś z zawodników, z którymi dawniej startował w barwach Włókniarza?

Tak, wiem na pewno, że utrzymuje kontakt z Adamem Pietraszko i Jordanem Jurczyńskim, ponieważ czasami się z nimi spotykamy. Ja do dziś również mam niezły kontakt z kilkoma dziewczynami z tego środowiska, jak choćby z Anetą Balińską czy Kasią Protasiewicz. Przez długie lata się kumplowałyśmy i ten kontakt, może w nieco ograniczonym stopniu, ale przetrwał do dziś.

Sebastian nadal pracuje z Matejem Zagarem? Pytam dlatego, że to współpraca dwóch dość temperamentnych osobistości. Interesuje mnie, jak im się ze sobą współpracuje bądź współpracowało?

Nie, już razem nie pracują, ale to ze względu na pandemię. Nowe regulacje spowodowały, że żużlowcy musieli uszczuplić swoje teamy, mechaników oraz ogólnie osoby, którymi mogliby się otaczać. A ta współpraca układała się bardzo dobrze, Matej często gościł w naszym domu. Wydaje mi się, że Sebastian miał na niego dobry wpływ.

I ostatnie pytanie o Twój największy życiowy, osobisty sukces…

Moim sukcesem jest to, że mam kochającą rodzinę i jestem szczęśliwa.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Ja również. Było miło.

Rozmawiał SEBASTIAN SIREK

  1. Kolejna mądra kobieta, która 20 lat temu wyszła za żużlowca i jak widać tworzą wspaniałą rodzinę, co bez wątpienia jest Jej zasługą. “Piwnica” wygląda obłędnie, Sebastian z powodzeniem może sprzedawać bilety, chętnych byłoby sporo zobaczyć to na żywo 😆. Pamiętam doskonale jaką parę na torze tworzyli z Rafałem Osumkiem…..od tamtej pory Wlokniarz nie doczekał się takiej dwójki juniorów w jednym czasie.
    Bardzo fajnie się czytało.
    Życzę Sebie jakiejś trenerki w przyszłości, gdyż widać że facet żyje tym sportem.
    Powodzenia i zdrowia dla całej czwórki.

  2. Przyjemny wywiad.Ja Ułamka lubię był kapitanem Unii Tarnów w sezonach 2009,2010,2011.
    Do dziś mam jego czapkę.
    Seba Pozdrawiam i zapraszamy do Tarnowa w roli kibica 🙂

  3. Pamiętam czasy jak Ułamki jeździli fiacikami i na przyczepce motocykle to były świetne czasy. Do tego Osa Osumek, Pietrzyk czy jeszcze kiedyś Włókniarz doczeka się takich wychowanków z całym szacunkiem dla wszystkich byłych i obecnych juniorów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.