Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Mads Kamp Thulstrup to duński reżyser filmowy, który podjął się odważnego zadania. 6 czerwca odbędzie się w Danii premiera jego „Upadku Królów” („Kongernes Fald”), opowiadającego historię trzech wybitnych duńskich zawodników – Ole Olsena, Erika Gundersena i Hansa Nielsena. Poniżej rozmowa z reżyserem filmu.

Mads, skąd pomysł na film o żużlu?

Pomysł przyszedł sam. Uważałem, że jesteśmy na tyle małym krajem i z takimi tradycjami żużlowymi, iż warto nakręcić film o trzech królach dyscypliny, którzy wielokrotnie byli mistrzami świata. Przecież w latach siedemdziesiątych oraz osiemdziesiątych ubiegłego stulecia to właśnie walka tych trzech postaci napędzała tłumy widzów przed telewizory, aby śledzić ich sukcesy jak i – bo te się też zdarzały – porażki. Nie wiem, czy nie było lepszej oglądalności niż przy meczach piłki nożnej. Ten film to też rodzaj hołdu złożony tym trzem postaciom za to co zrobili w czasie swojej kariery dla duńskiego sportu.

Jak długo pracowałeś nad filmem?

Tak naprawdę kilka lat. Najpierw był pomysł, później przygotowania, no i sama praca nad powstaniem filmu, która rozpoczęła się w 2017 roku. Bardzo dużo czasu poświęciłem na spotkania i wywiady. Raz terminy pasowały, innym razem nie. Ostatnie dwa lata to był okres mojej bardzo ciężkiej pracy nad tym filmem, ale najważniejsze, że się udało. Jestem pewien, że zrobiłem ten film jak najlepiej potrafiłem.

Jaka była reakcja Olsena, Gundersena oraz Nielsena, kiedy usłyszeli od Ciebie – panowie, chcę o Was zrobić film?

Od pierwszego spotkania bohaterowie filmu mnie wspierali. Uważali, że taka produkcja ma swoje plusy. Po pierwsze, przypomni złote lata duńskiego żużla, który ostatnio nieco podupadł i może przyczyni się do rozwoju tej dyscypliny w Danii. Drugim argumentem było to, że może film przyczyni się również do faktu, że więcej młodych chłopaków zacznie ten sport uprawiać. Ja mam nadzieję, że jak największa promocja tego filmu w Danii po prostu przyczyni się do reklamy żużla. Pomimo że różnie między bohaterami bywało – solidarnie tym razem byli za.

Miałeś jakieś problemy przy realizacji tego filmu?

Może cię zdziwię, ale nie. To jest wspaniała historia pokazana na kinowym ekranie. Pracowali przy niej ludzie, którzy lubią żużel i jeśli robi się w życiu coś z pasją, to sama przyjemność. Tak było i w tym przypadku. Praca nad tym filmem była dla nas wielką przyjemnością. Mogę powiedzieć, że po zobaczeniu efektu jesteśmy dumni. Uważam, że każda osoba, która lubi sport, powinna ten film koniecznie zobaczyć, a fani żużla obowiązkowo.

Ile kosztowała produkcja?

Nie jestem osobą odpowiednią do podawania takich wiadomości. Tu raczej należy pytać producenta. Może ci powie, choć wątpię. Powiem tylko, że to jest normalny film, a nie program telewizyjny, zatem poniesione koszty były z pewnością niemałe.

W minionym tygodniu odbyła się prapremiera filmu w Vojens. Jakie były reakcje publiczności oraz bohaterów?

Publiczność zareagowała znakomicie. Lepiej aniżeli się spodziewałem. Film na pewno się im spodobał i liczę na podobne reakcje tych, którzy będą oglądali film w kinach. Co do bohaterów – cóż mogę powiedzieć… Zdradzę trochę kulis. Trzej nasi wielcy panowie – Ole, Erik oraz Hans po filmie ze wzruszeniem dziękowali mi za to, co zrobiłem. Ich podziękowania oraz radość i wzruszenie na twarzach to dla mnie jako kibica tego sportu największa nagroda za włożony trud.

Zdajesz sobię sprawę z faktu, że w Polsce ten film miałby też swoją publiczność…

Oczywiście, że tak. Mogę, póki co, powiedzieć tyle, że na pewno ten film się w Polsce pojawi. W jaki sposób zostanie pokazany i gdzie, tego, niestety, jeszcze nie wiem, ale polscy kibice żużla na pewno dostaną możliwość, by go zobaczyć.

Rozmawiał ŁUKASZ MALAKA