Liczba tygodnia

Kliknij→

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze

LICZBA TYGODNIA LOTTO

Tyle punktów wywalczył w Gorzowie Andres Thomsen wygrywając pierwszy turniej Grand Prix w swojej karierze
przegladsportowy.pl/ Mateusz Ponitka
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Wczoraj ok. godziny 16 na profilu instagramowym koszykarskiego Zenitu Sankt Petersburg pojawił się post, który wzbudził bardzo dużo kontrowersji wśród fanów polskiej koszykówki. Drużyna z Rosji ogłosiła w nim, że „po krótkich wakacjach” do drużyny wrócili obcokrajowcy, w tym kapitan zespołu i reprezentacji Polski – Mateusz Ponitka.

 

Spójrzmy na to obiektywnym okiem. Po rozpoczęciu inwazji na Ukrainę Zenit udostępnił możliwość wyjazdu swoim zagranicznym zawodnikom (bez rozwiązywania kontraktu), z której zresztą Mateusz skorzystał. Podobnie postąpił drugi z braci Ponitka, Marcel, który jednak natychmiast po pojawieniu się takiej możliwości rozwiązał kontrakt z Parmą Perm. Wydawać by się mogło, że na tym temat się zakończył. Ale dziś wszystko wróciło, wywołując wielką burzę w środowisku koszykarskim.

Oczywiście na Ponitkę spadła masa krytyki. Komentujący zwracają uwagę na zachowanie młodszego z braci z zapytaniem, dlaczego kapitan reprezentacji nie daje przykładu. Jednak ta sytuacja nie jest taka prosta. Jak słusznie zauważa dziennikarz Polsatu Sport, Adam Romański, Mateusz ma kontrakt podpisany do 2024 roku, a za jego przedterminowe rozwiązanie Zenit żądał podobno nawet siedmiocyfrowej kwoty. Dodatkowo, za zerwanie umowy groziłoby mu dwuletnie zawieszenie.

Warto przytoczyć tutaj historię dotychczasowego klubowego kolegi Ponitki – Mindaugasa Kuzminskasa. Litwin postanowił, że nie wróci do rosyjskiego pracodawcy. I rzeczywiście tak się stało. Mimo, że jeszcze nie zapadła żadna decyzja w jego sprawie, można się spodziewać dużych konsekwencji tej decyzji, m.in. nie podpisywania kolejnych kontraktów do czasu wygaśnięcia umowy z Zenitem.

Jak widać, można. Sankcje dla Litwina pewnie się pojawią, i można założyć, że będą one niezwykle bolesne. Ale są rzeczy ważne i ważniejsze. W Ukrainie giną niewinni ludzie, a sportowcy dalej wspierają rosyjską propagandę, występując w tamtejszych ligach. Nawet w obliczu wielkich konsekwencji warto czasem postępować zgodnie ze swoim sumieniem. Jak mówi sam zainteresowany:

Nie chcę się za bardzo rozwodzić się w tej sprawie. Rozumiem krytykę, która na mnie spadła, ale – podobnie jak inni sportowcy grający w Rosji – obowiązuje mnie kontrakt.

Kuzminskasa też obowiązywał kontrakt, ale nie przyjeżdżając z powrotem do Rosji wysyła on jasny sygnał – nie zamierzam wspierać w żaden sposób rosyjskiej inwazji na Ukrainę! I tego samego wypadałoby oczekiwać od kapitana reprezentacji Polski. Prawdopodobnie najlepszego aktualnie grającego koszykarza reprezentacji. A zamiast tego dostaliśmy przekaz głoszący niezrozumienie sytuacji milionów ludzi, którzy muszą uciekać w celu ratowania życia. To nie jest najlepsza laurka dla Ponitki.

EDIT: Mateusz Ponitka doszedł do porozumienia z Zenitem w sprawie rozwiązania kontraktu za porozumieniem stron. Nie zmienia to jednak faktu, że w dniu publikacji artykułu nic tego nie zapowiadało. Należy się pochwała dla kapitana reprezentacji Polski. Mimo, że zagrał po powrocie w meczu z CSKA Moskwa, doprowadził do tego, że rosyjski klub zgodził się na ugodę. I to bardzo dobra informacja, zarówno dla samego zainteresowanego, jak i dla kibiców KOSZ Kadry.