Travis Trice II, wks-slask.eu
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on email
Share on whatsapp

Po emocjach i dwóch dogrywkach w czwartek następny dzień zapowiadał się jeszcze ciekawiej. W końcu miały się w obu meczach zmierzyć drużyny na podobnym poziomie, przynajmniej teoretycznie. Jak było ostatecznie? Zapraszam na relację z drugiego dnia rozgrywek!

 

Twarde Pierniki Toruń 78-84 Arged BM Stal Ostrów Wielkopolski

Wydawać by się mogło, że Stal to obecnie najmocniejsza drużyna w kraju. Po dołączeniu Jakuba Garbacza, czyli reprezentanta Polski rotacja Stalówki na obwodzie jest bardzo szeroka i daje Igorowi Miliciciowi wiele możliwości. Na to receptę chcieli znaleźć Torunianie.

Ostrowianie rozpoczęli spotkanie serią 9-0. Cios wyprowadzony od początku nie zraził jednak Torunian. Pierwsze punkty dla tej drużyny zdobył James Eads III, chwilę później za 3 trafił Bartosz Diduszko i ta strata nie wyglądała już tak źle. Kolejne punkty zdobył Daniel Amigo, lecz chwilę później Stal wyprowadziła 2 ciosy zza łuku – egzekutorami Garbacz i Kobi Simmons. Ostatnie punkty w kwarcie również padły łupem Simmonsa, który ustalił wynik na 9-21.

Zresztą od początku następnej części Ostrowianie zdobyli kolejne 4 punkty, a ich przewaga sięgnęła aż 16 punktów! Ale wtedy Twarde Pierniki zaliczyły lepszy fragment. Za trzy trafił Jahenns Manigat, wsadem popisał się aktywny Eads i mimo kolejnych punktów Simmonsa Torunianie zaczęli pomału wracać do meczu. Dwukrotnie trafił Aaron Cel, kolejny raz zapunktował Manigat i po chwili na tablicy było 23-28. Przewaga Ostrowian oscylowała w tych granicach do ostatniej minuty drugiej kwarty, kiedy to za 3 trafił James Florence. Wynik na koniec 2 kwarty to 32-42.

Po przerwie mały run punktowy zaliczyła Stalówka, odskakując ponownie na 16 punktów przewagi. Pierniki odpowiedziały wsadem i lay-upem Amigo, a także trójką Diduszki. Jednak na wiele więcej ich nie było stać, gdyż zespół z Ostrowa całkiem dobrze trafiał zza łuku. W ostatniej minucie akcję 2+1 zaliczył bardzo dobry tego dnia Koby Simmons, a ostatnie punkty padły łupem rozgrywającego Torunian, Roko Rogicia, który rzutami wolnymi ustalił wynik na 52-63 na 10 minut do końca spotkania.

Od początku ostatnich 10 minut Pierniki rzuciły się do odrabiania strat. Mimo kolejnych punktów Simmonsa, za 2 trafił Michał Kołodziej, chwilkę później lay-up wykończył Rogić. Zawodnicy Stalówki nie zamierzali jednak łatwo się poddać, odpowiadając punktami na praktycznie każde trafienie rywali. Po kolejnej trójce Garbacza i efektownym wsadzie Michaela Younga przewaga mistrzów Polski wynosiła 12 punktów. Na minutę do końca znów zrobiło się ciekawie. Spod kosza trafił Kołodziej, za 3 poprawił Manigat i na 24 sekundy do końca Torunianie tracili tylko 4 punkty. Sytuację uspokoił jednak Trey Drechsel, trafiając 2 razy z linii osobistych. Ostatecznie Stal pokonuje Twarde Pierniki 78-84.

Twarde Pierniki:

Kołodziej 6, Cel 13, Samsonowicz 5, Manigat 10, Eads III 5, Diduszko 18, Rogić 4, Amigo 17, Sowiński 0

Stal:

Florence 6, Palmer Jr. 9, Drechsel 10, Simmons 18, Andersson 5, Young 9, Mokros 0, Wojciechowski 2, Garbacz 16, Kulig 9

Warto dodać, że Ostrowianie zdobywali w każdej kwarcie równo po 21 punktów. Specjalnie czy nie, wygląda co najmniej ciekawie!

Trey Drechsel III bmslamstal.pl

Grupa Sierleccy Czarni Słupsk 77-88 WKS Śląsk Wrocław

To spotkanie zapowiadało się jako najciekawsze w ćwierćfinałach Pucharu Polski. Niekwestionowana rewelacja rozgrywek, jaką jest zespół Czarnych Słupsk (beniaminek!) mierzył się ze Śląskiem Wrocław, który od czasu zmiany trenera (za Petara Mijovicia przyszedł Andrej Urlep) i rozgrywającego (Strahiję Jovanovicia zastąpił Travis Trice) gra bardzo dobrze.

Lepiej w mecz weszli jednak Czarni, którzy po 4 punktach Mikołaja Witlińskiego i trójce Marcusa Lewisa zdobyli prowadzenie 7-4. Wtedy uaktywnił się Travis Trice, który sam zdobył szybko 7 punktów. Czarni odpowiedzieli tylko trafieniem Witlińskiego spod kosza, a więc na prowadzeniu była drużyna z Wrocławia. Po trójce trafili Beau Beech III (Czarni) i Kody Justice (Śląsk), ale kolejny raz trafił Trice i drużyna Urlepa zaczęła odjeżdżać. Czarni utrzymywali się na stracie 5-7 punktów, i to właśnie ich łupem padły ostatnie punkty w pierwszej kwarcie. Bartosz Jankowski rzutem za 2 doprowadził do wyniku 23-28.

Obraz gry nie zmienił się przez 7 minut drugiej kwarty. Na punkty jednej drużyny zaraz odpowiadała druga. Na wyróżnienie w tym okresie zasłużyli podkoszowi Śląska – Szymon Tomczak i Aleksander Dziewa – którzy raz za razem kończyli drużynowe akcje. Od stanu 33-39 Czarni zanotowali krótką serię 6-0, co pozwoliło im doprowadzić do remisu. Znów na ten stan rzeczy nie mógł pozwolić Trice. W pojedynkę w ostatniej minucie pierwszej połowy zdobył 8 punktów, czym ustalił wynik na 42-46. Miało być ciekawie i bez wątpienia było!

Po przerwie uaktywnił się rozgrywający Czarnych, Marek Klassen, który w pierwszych minutach zdobył szybko 5 punktów. Co z tego, skoro Trice był tego wieczoru nie do zatrzymania. Wymuszał faule, wjeżdżał pod kosz, trafiał zza łuku. Na to trener Mantas Cesnauskis i jego drużyna nie mogli znaleźć recepty. Honor swojej drużyny ratował Billy Garrett, który zdobył w minutę 7 punktów, zmniejszając straty do 4 punktów (54-58). Na to nie mógł pozwolić Urlep. Po jego timeoucie Śląsk znów zaczął odjeżdżać, a za sprawą kogo? Można się domyślić. W tym okresie dwukrotnie za 3 trafił Jakub Karolak, a przewaga Wrocławian znów sięgnęła 12 punktów. Do końca trzeciej części Czarni zdążyli jeszcze zdobyć 5 punktów. (62-69)

Po starcie ostatniej części, pod nieobecność Trice’a na parkiecie Słupszczanie doprowadzili do remisu po 69. Na parkiet znów wszedł rozgrywający, który do spółki z Keremem Kanterem zdobył  8 punktów. Po tym ciosie drużyna z Pomorza nie była już w stanie się podnieść. Drużyna Urlepa tylko powiększała przewagę, a ostateczny wynik spotkania to 77-88.

Czarni:

Lewis 14, Jankowski 7, Beech 5, Klassen 15, Musiał 2, Witliński 12, Słupiński 2, Young 6, Garrett 14

Śląsk:

Trice II 28, Karolak 9, Kanter 12, Justice 9,D. Trice 0, Dziewa 12, Gabiński 0, Tomczak 10, Meiers 4, Ramljak 4

Już jutro półfinały! Gospodarze, czyli Start Lublin zmierzą się z Kingiem Szczecin, a Stal Ostrów Wlkp. podejmie Śląska Wrocław. Odbędą się także konkursy wsadów i rzutów za 3 punkty. Na nudę nie możemy narzekać!