lotto partner główny serwisu
Bartosz Smektała kolekcja
betard
pt. Sty 24, 2020
wlodzimierz-luczak-wykonczenia-wnetrz
Polcopper

Czy Kacper Gomólski wróci do PGE Ekstraligi z Wybrzeżem Gdańsk?

Komu awans, komu spadek – pierwszoligowe wróżenie z fusów

Przewidywanie rozstrzygnięć końcowych na nieco ponad dwa tygodnie przed rozpoczęciem sezonu to zawsze zadanie dość karkołomne. W polskim żużlu tym bardziej. A do tego mając w pamięci, kto był skazywany na awans, a kto ostatecznie po niego sięgnął, można by spokojnie po zapaśniczemu rzucić ręcznik i zająć się dalece bardziej przewidywalnymi rzeczami. Ot, skreślić szóstkę w totolotka…

Tego typu zabawy dają jednak typującemu niepowtarzalną szansę chełpienia się swoją nieomylnością przed krewnymi i znajomymi z branży. Dużo częściej jednak kończy się na pokornym odszczekiwaniu swoich przewidywań przy akompaniamencie nieśmiertelnego – „…tak to już w sporcie bywa…”

Pozwolę sobie wobec powyższego trochę pobajdurzyć, świadom kruchości swoich przewidywań, gotów w najgorszym wypadku wejść pod stół. A  żeby było oryginalniej, zrobię to odwrotnie niż większość podobnych rankingów i rozpocznę od samej góry.

Tak więc miejsce pierwsze i automatyczny awans do rozgrywek PGE Ekstraligi w sezonie 2019 zdobędzie… ROW RYBNIK. Bo musi. Bo presja jest przeogromna, ale zawodnicy są jej świadomi, a większość nawet zdążyła się z nią zaprzyjaźnić. Bo w zasadzie jako jedyni jasno deklarują chęć awansu i mają skład, który ponownie pozawala bardzo poważnie o nim myśleć. Bo mają Kacpra Worynę, bezsprzecznie najlepszego żużlowca zaplecza Ekstraligi a wraz z nim Szczepaniaka i zaciąg doświadczonych obcokrajowców. Bo mają Roberta Chmiela, najbardziej doświadczonego z pierwszoligowych juniorów. I wreszcie dlatego, bo mają gwarantowany komplet na trybunach w każdym z meczów, a śląscy kibice gotowi są swój zespół wspierać w każdych okolicznościach również na wyjeździe.

W finale zespół z Rybnika pokona ORŁA ŁÓDŹ. Pokona raczej nieznacznie, ponieważ prezes Skrzydlewski zmontował naprawę bardzo ciekawą ekipę. Do króla łódzkiego speedwaya – Hansa Andersena dołączają bowiem ekstraligowicze: Musielak, Huckenbeck oraz Wawrzyniak do formacji juniorskiej. Ponad to rutynowani Okoniewski i Jeleniewski oraz „kangury” – Schlein i Tungate. To naprawdę imponująca mieszanka i kto wie, czy po raz pierwszy od wielu lat to właśnie reprezentant 1 ligi nie będzie górą w barażach w pojedynku z przedostatnim zespołem z elity. Do tego dochodzi atut w postaci nowiutkiego stadionu, który w dalszym ciągu dla większości rywali stanowić będzie zagadkę.

Teraz pora na pechowców. Do fazy play-off, jednak bez wielkich nadziei na sukces awansują WYBRZEŻE GDAŃSK oraz UNIA TARNÓW. Ci pierwsi oddali co prawda swych czołowych Duńczyków (Michelsen i Thomsen), ale powstałe luki zapełnili Kacprem Gomólskim i Krystianem Pieszczkiem. Ta para może sporo namieszać na pierwszoligowych torach. Pamiętać należy jednak, że oboje są dosyć poobijani po poprzednim sezonie i naprawdę jest powód dla którego będą teraz jeździli ligę niżej. Identycznie rzecz się ma z Jacobem Thorssellem. Ten właśnie niuans może spowodować brak upragnionego finału dla Gdańszczan. Podejrzewam jednak, że w półfinale tanio skóry nie sprzedadzą.

Co do zeszłorocznego spadkowicza z najlepszej ligi świata, sytuacja jest z goła odmienna. Otóż tarnowianie w nadchodzącym roku w awans nie celują. Sezon 2019 to ma być swego rodzaju czyściec. Przede wszystkim uporządkować sprawy finansowe oraz infrastrukturalne, a jak wpadnie coś ekstra, to nikt się nie obrazi. Tym czymś byłby właśnie awans do półfinału. A ten nastąpi niejako z rozpędu. Po prostu Unia ma na ten pułap odpowiednio silną kadrę. Nowo wybrany kapitan Peter Ljung to gwarancja bardzo solidnych zdobyczy punktowych, w szczególności na własnym torze. Punktować z resztą powinni wszyscy pozostali seniorzy: powracający do zespołu Artur Czaja oraz ściągnięci z Ekstraligi Artur Mroczka i Daniel Kaczmarek. Niestety, zbyt krótka ławka może nie pozwolić Jaskółkom na zbyt wysokie loty. Na niej czeka w zasadzie tylko Wiktor Kułakow. W Tarnowie będą więc przede wszystkim chcieli bezpiecznie odjechać sezon i wyszkolić zawodników gotowych do ataku na elitę w perspektywie kolejnych dwóch sezonów.

Tym razem do play-off nie awansują Łotysze z DAUGAVPILS. Podpieczni Nikołaja Kokina zajmą pozycję piątą. Przez ostatnie dwa sezony Lokomotiv był raczej kandydatem do spadku,  tymczasem trzymał się berdzo dzielnie. Skutecznie utrudniał życie zespołom z Rybnika, Łodzi i Gdańska, które zgodnie gubiły punkty w Dynenburgu. Sytuacja Lokomotivu jest o tyle ciekawa, że podobno wreszcie pojawiła się tam stabilizacja finansowa w postaci większego zaangażowania się miasta w utrzymanie klubu. Dodatkowo wielki powrót na ojczyste łono zalicza Andrzej Lebedevs. Wydaje się jednak, że eks-rybniczanin może odegrać rolę Nickiego Pedersena z zeszłego sezonu. Duńczyk fruwał na motocyklu ale jego zespół zapikował ligę niżej, choć po wspaniałej walce z Falubazem. Tak źle w przypadku Lokomotivu raczej nie będzie, ale Lebedevs i Timo Lahti to za mało by walczyć o play offy w nadchodzącym sezonie.

Za Łotyszami uplasuje się START GNIEZNO. Drużyna jak zwykle solidnie będzie punktować na własnym torze, jednak tym razem zakończy sezon ledwie nad kreską. Wpływ na to będzie mieć przede wszystkim oddanie obydwu juniorów do Ekstraligi. Jak ważne są punkty młodzieżowców pokazał w zeszłym sezonie Motor Lublin, który w głównej mierze dzięki nim awansował do elity. W Gnieźnie jeszcze nie dorobili się wartościowych następców Bogdanowicza i Krakowiaka. Wątpliwe jest również, by równie dobrze jak w roku 2018 pojechali Jurica Pavlic i Adrian Gała. Może wystrzeli Kurdiaszow. A może nie. Zbyt dużej rotacji doświadczył Start przed sezonem, a biorąc pod uwagę siłę konkurentów w nadchodzącym sezonie, naprawdę ciężko o optymizm. Utrzymanie będzie jednak dość pewne.

Ligę pożegna OSTROVIA. Ledwo się z nią z resztą przywitawszy. Słowa najwyższego podziwu należą się włodarzom z Ostrowa Wielkopolskiego za przywrócenie tego ośrodka na żużlową mapę Polski. Jeszcze większe gratulacje należą im się za awans na zaplecze Ekstraligi. Obawiam się jednak że trzy nowe strzelby pod postacią Grzegorza Walaska, Sama Mastersa i Aleksandra Loktajewa to może być za mało na utrzymanie się. Jak wyżej, konkurencja jest w tym roku po prostu za silna. Ostrovia ma w składzie jedynie trzech juniorów bez doświadczenia na tym poziomie rozgrywek. Do tego reszta formacji seniorskiej albo najlepsze lata ma już za sobą (Gapiński) albo punktowała wyłącznie ligę niżej (Klindt, Gafurow). Na pocieszenie – szybki awans powrotny jest  w zasadzie gwarantowany.

Tak przedstawia się moje prywatne wróżenie z pierwszoligowych fusów. Co z tego będzie – tego nie wie nikt. Nawet Marek Cieślak. Ani nawet prezes Mrozek. Najważniejsze jednak, że w sezonie 2019 szykuje nam się najbardziej wyrównana liga od lat, bez murowanego faworyta i bez zdecydowanego outsidera. Z tłumami na trybunach i przed telewizorami. Z długo wyczekiwaną stabilizacją finansową i coraz większym stopniem profesjonalizacji. Drodzy fani pierwszej ligi, w tym sezonie wcale nie musicie być gorsi od tych elitarnych. Szykuje się Wam fantastyczny sezon!

MATEUSZ ŚLĘCZKA