W nadchodzącym sezonie Kenneth Bjerre będzie reprezentować barwy MrGarden GKM-u Grudziądz. Zawodnik, który w 2018 roku zakończył przygodę z tarnowską Unią, wierzy w siebie i nie ukrywa, że jest gotowy do podjęcia walki o stałe uczestnictwo w prestiżowym cyklu Grand Prix. W sezonie 2019, poza Polską, punkty zdobywać będzie m.in. dla angielskiego Belle Vue.
– Ostatnie lata to moje bliskie związki z Peterborugh oraz Belle Vue. Teraz musiałem dokonać wyboru i ostatecznie postawiłem na Belle Vue. Startowałem dla nich w 2017 roku i wszystko było w porządku. Fajni ludzie, super atmosfera i niezły budżet. Wprawdzie z mojego domu w Huntingdon miałem bliżej do Peterborough, ale wybrałem inaczej – mówi dla Speedway Star zawodnik GKM-u Grudziądz.
Pomimo potknięć w zakończonym sezonie, Duńczyk wierzy, że jego forma w zawodach ligowych będzie lepsza i stabilna. W klasyfikacji rozgrywek PGE Ekstraligi w minionym roku zajął 17. miejsce (średnia 1,914), wyprzedzając m.in. Bartosza Smektałę oraz Jarosława Hampela.
– Stać mnie z pewnością na to, by uplasować się w czołówce polskiej ligi, jeśli chodzi o średnią na bieg. Wiem, że jeśli mam dobrze skomponowany plan przygotowań do zawodów i zabezpieczone wszystkie pozostałe rzeczy, to mam prawo być optymistą, jeśli chodzi o zawody ligowe w sezonie 2019 – mówi mistrz Europy do lat 19 z 2003 roku.
Kariera Duńczyka nie zawsze przebiegała tak, jakby on sam sobie tego życzył. Bjerre nie ukrywa, że jego głównym zadaniem jest skuteczna walka o powrót do cyklu Grand Prix, gdzie ostatni raz regularnie startował w 2014 roku, kończąc go na 13. pozycji z 79 punktami.
– Przyznam szczerze, choć może zabrzmi to nieskromnie, wcale nie czuję się gorszy od zawodników, którzy obecnie stanowią stałą obsadę cyklu. Często przeszkadzały mi po prostu kontuzje. Tak było przecież w sezonach 2012, 2013 oraz 2014. Dla mnie wyznacznikiem, że wciąż pasuję do elity, są częste występy w Grand Prix Challenge, gdzie do końcowego sukcesu wciąż brakuje mi odrobiny szczęścia. W ostatnim Grand Prix Challenge, w niemieckim Landshut, nie wziąłem udziału w próbie przed zawodami, ponieważ nastąpiły problemy z moim lotem. A trening ma w zawodach o taką stawkę kolosalne znaczenie – podsumowuje Bjerre, który w 2016 roku przegrał bieg dodatkowy podczas Grand Prix Challenge w Vetlandzie z Fredrikiem Lindgrenem. Szwed sięgnął ostatnio po brąz IMŚ.
Duński zawodnik na dziś sceptycznie podchodzi również do ewentualności swoich startów w Indywidualnych Mistrzostwach Europy.
– Przez jeden sezon startowałem w mistrzostwach Europy i powiem krótko. Póki co, dziękuje. Pieniądze, które wywalczyłem na torze, otrzymałem dopiero gdzieś w okolicach grudnia, a kłótnie z promotorami nie bawią mnie już zupełnie. Te zawody może i będą dla mnie dobre w momencie, kiedy uznam, iż jestem za słaby na Grand Prix. Jak dotąd, tak nie jest. Wizerunkowo odbieram mistrzostwa Europy jako zaplecze Grand Prix – komentuje Duńczyk.
Najprawdopodobniej Kennetha Bjerre nie ujrzymy również w barwach reprezentacji Danii, choć ta sytuacja nie jest jeszcze do końca wyjaśniona.
– W sezonie 2019 chcę się skupić na swoich występach indywidualnych oraz ligowych. Z reprezentacją sytuacja może się zmienić, bo różnie to bywa. By wszystko było jasne, wbrew panującym plotkom, informuję, że do nikogo pretensji nie mam i z każdym staram się żyć jak najlepiej. Popatrzmy na takiego Leona Madsena. W 2018 roku nie jeździł dla Danii, a doskonale sobie radził w innych zawodach. Miał świetny sezon. Czy zatem start w Speedway of Nations jest aż taką atrakcją? Nie wiem – kończy Duńczyk.
A Waszym zdaniem, na co stać jeszcze kieszonkowego Duńczyka?
ŁUKASZ MALAKA









Żużel. Hampel mógł trafić z Falubazu do Motoru! „Były rozmowy”
Żużel. Motocykl żużlowy… wolny dla Zmarzlika? Mistrz zaskakuje!
Żużel. Nicki Pedersen jak… Cristiano Ronaldo?! Wymowny wpis Speedway Kraków!
Żużel. Wielka rewolucja na stadionie Unii Leszno? Jest plan, będzie… dach?
Żużel. Polonia Piła chce kolejnej sensacji! Lider mówi o ucieraniu nosa! (WYWIAD)
Żużel. Włókniarz wybrał kapitana! Postawili na „młodego”!